Około 2 milionów Polaków uważa, że ich praca jest pozbawiona sensu. Taki stan rzeczy przekłada się na bezpośrednie straty gospodarcze, ale świadczy też o poważnym kryzysie duchowym.

W życiu społeczno-gospodarczym praca odgrywa rolę fundamentalną. Determinuje relacje we wszystkich obszarach życia i daleko wykracza poza kwestie materialne. Tylko statystycznie spędzamy w niej ponad 40 godzin tygodniowo (dla porównania: dzieciom poświęcamy przeciętnie 9 godzin w tygodniu, a życiowym partnerom, żonie, mężowi – 6 godzin). Środowisko pracy jest więc, tuż po rodzinie, najważniejszym miejscem treningu społecznego, budowania relacji, samooceny i poczucia godności. Daje mentalną stymulację, uczy radzenia sobie w trudnych sytuacjach i znajdowania pomysłów na poprawę własnej sytuacji. Jest szkołą obywatelskości. Może sprzyjać zaangażowaniu w życie społeczne, kulturalne, osobiste.

W niekorzystnych warunkach praca tworzy jednak w tych dziedzinach deficyty, a nawet destrukcyjne wzorce postaw społecznych. Taki negatywny obrót spraw odbija się z kolei na życiu publicznym i politycznym. Bo jak budować kulturę demokracji i podmiotowości obywateli, kiedy wciąż w wielu organizacjach, firmach i instytucjach relacje przełożony–pracownicy przypominają bardziej nasycone nieufnością stosunki feudalne niż partnerską współpracę?

Bez wątpienia w ostatnich kilku latach w Polsce brak wyczulenia na kwestie pracy związany jest też z dobrą koniunkturą gospodarczą i historycznie niskim poziomem bezrobocia. Tym bardziej jednak powinna teraz naszą uwagę przykuwać jakościowa, społeczna i godnościowa strona pracy. Tak się jednak nie dzieje, a przynajmniej nie w tzw. mainstreamie społeczno-politycznym.

 Niechlubne polskie rekordy

„Upajanie się” niską stopą bezrobocia ma jeden mankament. Nie pozwala krytycznie spojrzeć na zjawiska niepokojące w dziedzinie pracy. Oto kilka przykładów.

Według raportu World Inequality Database Polska jest liderem dochodowych nierówności w Europie (Eurostat stawia nas pod tym względem w środku stawki). To samo dotyczy liczby przepracowanych rocznie godzin. Według danych OECD Polacy znajdują się w grupie dziesięciu najciężej pracujących krajów świata, przepracowując rocznie 1815 godzin (USA: 1780, Węgry: 1740, Norwegia: 1419, Niemcy: 1356). Około 20 proc. z nas pracuje na niestabilnych umowach (umowy cywilnoprawne, samodzielna działalność gospodarcza). Jesteśmy niechlubnym europejskim liderem pod względem skali takich rozwiązań. Eurostat informuje także o wysokim odsetku pracujących zagrożonych ubóstwem – w 2017 r. było to 9,4 proc. zatrudnionych (dla porównania: w Słowacji 3,5 proc., w Czechach 6,3 proc., we Francji 7,4 proc., a w Niemczech 9,1 proc.).

Wielu praktyków zarządzania zastanawia także inna cecha charakterystyczna Polski, jaką jest wysoka rotacja zawodowa. Wynosi ona powyżej 20 proc., a w 2015 r. osiągnęła nawet 27 proc. Taki odsetek Polaków zmienia pracę w ciągu roku. To wyniki niepokojące, gdy coraz głośniej mówi się o wartości stabilności zatrudnienia dla pracowników i pracodawców.

Według raportu World Inequality Database Polska jest liderem dochodowych nierówności w Europie. To samo dotyczy liczby przepracowanych rocznie godzin

Przed dwoma laty Komitet Dialogu Społecznego Krajowej Izby Gospodarczej uczestniczył w badaniu House of Skills poświęconym kapitałowi społecznemu. W 95 proc. badanych przedsiębiorstw diagnozowano deficyty tego kapitału. Wyrażają się one na różne sposoby, ale zawsze ich podstawą są chroniczne problemy z zaufaniem. Wysoki poziom zaufania sprzyja zaś szybkości i łatwości zarządzania.

W tym pesymistycznym opisie polskiej pracy najważniejszy jest fakt niskiego poczucia sensu wykonywanej pracy (badania holenderskich naukowców Roberta Dura i Maxa van Lenta z 2015 r.). Około 2 milionów Polaków uważa, że ich praca jest pozbawiona sensu. Taki stan rzeczy przekłada się na bezpośrednie straty gospodarcze, ale świadczy też o poważnym kryzysie duchowym. Znajduje on swój wyraz także w alarmowym stanie kondycji psychicznej Polaków, radykalnie wzrastającej skali dysfunkcji i chorób psychicznych (w 2016 r. odnotowano wzrost zwolnień chorobowych z pracy z tego tytułu o 70 proc.!) słyszymy ze wszystkich możliwych stron. A dodać trzeba także szybko rosnące spożycie alkoholu – obecnie Polacy piją więcej niż w PRL!

Brak poczucia sensu powiązany jest też z licznymi dolegliwościami psychicznymi i somatycznymi. Od lat Polska należy także do liderów w odczuwaniu stresu zawodowego. Prawie połowa pracowników doświadcza go często lub bardzo często, a 22 proc. codziennie (The Workforce View in Europe, ADP 2017).

Fragment tekstu, który ukazał się w najnowszym numerze kwartalnika „Więź”, jesień 2019

Kup tutaj