Audyt wykazał błędnie księgowane wydatki, między innymi na paliwo do prywatnego samochodu Marka Lisińskiego oraz brak faktur.

30 maja w „Dużym Formacie” ukazał się reportaż Katarzyny Włodkowskiej i Katarzyny Surmiak-Domańskiej – efekt kilkumiesięcznego dziennikarskiego śledztwa dotyczącego działań Marka Lisińskiego, dotychczasowego szefa Fundacji „Nie lękajcie się”, pomagającej ofiarom wykorzystywania seksualnego w Kościele.

Autorki zarzucały Lisińskiemu wyłudzenie 30 tys. zł od Katarzyny, ofiary księdza Romana B., która wygrała z chrystusowcami proces o milionowe odszkodowanie. Ustaliły także, że szef fundacji nie wystąpił w dokumencie „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich, bo zażądał od nich pieniędzy za występ przed kamerami: 25 tys. zł dla fundacji i 25 tys. zł dla siebie, a twórcy filmu odmówili.

Po publikacji reportażu Lisiński zrezygnował z funkcji prezesa i wydał oświadczenie. „Niestety swoimi działaniami zawiodłem zaufanie samych ofiar duchownych, które zwróciły się do mnie o pomoc, jak i osób działających w Zarządzie i Radzie Fundacji, które nie wiedziały o moich działaniach narażających na szwank dobre imię i wiarygodność Fundacji” – przyznał w nim.

Sprawą zajęła się prokuratura (postępowanie jest w toku), zaś fundacja zabezpieczyła środki finansowe na koncie i podjęła decyzję o wewnętrznej kontroli.

Wczoraj obecny zarząd fundacji opublikował komunikat prasowy. Informuje w nim, że przeprowadzony audyt wykazał, iż błędnie księgowano wydatki. Zapewniono jednak, że pieniądze nie zostały w żaden sposób przywłaszczone lub wyłudzone. Raport audytora zakwestionował ponadto liczne wydatki, między innymi na paliwo do prywatnego samochodu Lisińskiego, a także brak dokumentacji w postaci faktur, które udowadniałyby dokonywanie zakupów na potrzeby fundacji.

Władze fundacji piszą w komunikacie, że przeprowadzona zostanie jeszcze analiza rozliczeń podatkowych. Przyznają także, że będą dążyć do likwidacji fundacji. Do tego czasu fundacja dalej będzie udzielać bezpłatnej pomocy prawnej.

DJ