Krytykowanie papieża bez chęci dialogu nie jest miłością do Kościoła, ale podążaniem za własną obsesją – mówi Franciszek. – Uczciwa krytyka jest przeze mnie zawsze dobrze przyjmowana – dodaje.

Papież zakończył wczoraj podróż apostolską do Mozambiku, Madagaskaru i na Mauritius. Spotkanie z dziennikarzami na pokładzie samolotu lecącego z Antananarywy do Rzymu trwało ponad godzinę.

Odpowiadając na pytanie Jeasona Drew Horowitza z „New York Timesa” na temat ataków na jego osobę ze strony amerykańskich konserwatystów, Franciszek zaznaczył, że krytyczne głosy powinny prowadzić do samokrytyki oraz zastanowienia się nad słusznością zarzutów. Zauważył, że krytyka jego działań pochodzi nie tylko ze środowisk amerykańskich, ale też między innymi z kurii rzymskiej.

Papież podkreślił konieczność szczerego wypowiadania krytycznych opinii i potępił obłudę tych, którzy publicznie chwalą, a za plecami obmawiają. Zaznaczył, że „krytykowanie bez chęci wysłuchania odpowiedzi i bez dialogu nie jest miłością do Kościoła, ale podążaniem za pewną obsesją, zmieniania papieża lub dokonania schizmy”. Zapewnił, że uczciwa krytyka jest przez niego zawsze dobrze przyjmowana.

Pytany o zagrożenie schizmą, Franciszek przypomniał, że takie zagrożenie istniało zawsze w dziejach Kościoła. Przytoczył reakcje po I Soborze Watykańskim, kiedy po uchwaleniu dogmatu o nieomylności papieskiej powstał Kościół Starokatolicki, w założeniu wierny „tradycji”. Jak zauważył papież, na przestrzeni niemal 150 lat doszło w nim jednak choćby do święcenia kobiet. Wskazał także na przykład schizmy zapoczątkowanej przez abp. Marcela Lefebvre’a po II Soborze Watykańskim. Możliwość powstawania schizm wynika zatem – tłumaczył – z ludzkiej wolności. – Nie obawiam się schizm, modlę się, aby ich nie było, bo zagrożone jest zdrowie duchowe wielu ludzi – przyznał papież.

Zaapelował o dialog, zaznaczając, że schizma jest czymś sprzecznym z chrześcijaństwem. Zachęcił do wsłuchania się w „głos ludu Bożego” i zauważył, że wspólną cechą schizmatyków jest oderwanie się właśnie od niego. – Schizma jest zawsze elitarnym odłączeniem spowodowanym ideologią oderwaną od doktryny – powiedział.

Zwrócił ponadto uwagę, że poruszane przez niego kwestie społeczne są w pełni tożsame z nauczaniem Jana Pawła II, a on sam stara się naśladować poprzednika. Często jednak – jak przyznał – spotyka się z zarzutami, że jest komunistą.

Papież przestrzegał też podczas konferencji przed pokusą pelagianizmu i przesadną surowością. – Kiedy widzicie surowych chrześcijan, biskupów, kapłanów, kryją się za tym problemy, nie ma świętości Ewangelii. Dlatego musimy być łagodni wobec ludzi, którzy są kuszeni atakami, przeżywają problem. Musimy im towarzyszyć z łagodnością – tłumaczył.

O tym, że można się z Franciszkiem nie zgadzać, ale należałoby najpierw uważnie go wysłuchać, piszemy w najnowszym numerze kwartalnika „Więź”. Do kupienia tutaj.

KAI, DJ