Jeżeli mamy dziś kłopot z LGBT, to jest owoc tego, że już od dawna mieliśmy kłopot z odrębnością – mówi prof. Tadeusz Sławek w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim”.

Wywiad z prof. Tadeuszem Sławkiem, literaturoznawcą, wykładowcą uniwersyteckim, dawnym rektorem Uniwersytetu Śląskiego, tłumaczem, eseistą, ukazał się 6 września w „Dzienniku Zachodnim”. Rozmowa Teresy Semik dotyczy aktualnej sytuacji społeczno-politycznej.

Jak przyznaje profesor, nie dziwi go sam fakt uprawiania obecnej polityki metodą wroga, dziwi go natomiast i zatrważa, „z jaką łatwością ulega tej retoryce bardzo widoczna część społeczeństwa; wierzy, że ten, kto został wskazany jako wróg, tym wrogiem faktycznie jest. Bardzo skurczyła się przestrzeń naszej refleksji nad tym, co jest nam przekazywane”.

Prof. Sławek zwraca uwagę, że – z punktu widzenia osoby, która taką retorykę uprawia – „LGBT jest specyficznym przeciwnikiem, ponieważ ma walor wroga ukrytego, trudno go rozpoznać, a krąży wokół nas i przesycił już swoimi złymi prądami powietrze, którym oddychamy”. „To jest przeciwnik niezwykle chytrze skonstruowany przez władzę i bardzo dla niej wygodny. Ma wzmóc naszą czujność. Znamy tę retorykę z propagandy w czasach PRL-u” – dodaje.

Zdaniem byłego rektora UŚ, edukacja seksualna, o którą obecnie w Polsce się spieramy, jest „niezbędnie potrzebna”. „Jeśli byłaby dobrze prowadzona, a chcę wierzyć, że tak by się stało, bo mamy ludzi stosownych do tego przygotowanych, to uczyłaby też, jak mówić, w sposób sensowny, taktowny, niewulgarny, o swoim ciele i sprawach związanych z erotyką człowieka. To byłoby też ostrzeżenie i jakaś zapora przed szukaniem informacji w internecie” – tłumaczy.

Rozmowa dotyczy też agresji wobec uczestników marszów równości. Zdaniem eseisty, w łagodzeniu napięć swoją rolę mogliby odegrać przywódcy lokalnego Kościoła, którzy powinni zaprosić do siebie organizatorów marszu i z nimi porozmawiać; spytać, o co im chodzi, ale też „uświadomić im, że pewne zachowania z ich strony również drażnią”. „Spróbujmy się porozumieć” – apeluje.

„Rozmowa nie jest w modzie politycznej” – zauważa prof. Sławek. „Działa logika bezwzględnej większości, która miażdży wszystko, co chce, i robi, co chce. Nie ma żadnej próby rozmowy na żadnym szczeblu, byłaby to bowiem, w rozumieniu dzisiejszego sposobu uprawiania polityki, oznaka słabości” – dodaje.

Zwraca uwagę, że obecne polskie problemy z tolerancją wynikają z tego, że w Polsce „nie było nigdy okazji, żeby mówić w sposób rozumny i nie pod presją polityczną o inności w ogóle. Jeżeli mamy dziś kłopot z LGBT, to jest owoc tego, że już od dawna mieliśmy kłopot z odrębnością. Jednak w 2015 roku rządząca partia odkryła to jako fantastyczne paliwo polityczne”.

Co zrobił by profesor w obecnej sytuacji na miejscu organizatorów marszów równości? „Uwypukliłbym te elementy równościowe, które niekoniecznie mają coś wspólnego z LGBT, ale od których zależy jakość naszego życia. Myślę o osobach głęboko upośledzonych oraz ich rodzinach, którzy zostali przez władze potraktowani straszliwie, poniżej wszelkiej godności. Myślę o ludziach starszych, pozostawionych samych sobie. Pewnie organizatorzy marszów równości mają świadomość tych problemów, ale za bardzo są teraz usztywnieni po reakcjach, z jakimi się już spotkali, z kamieniami i krzyżem” – mówi Tadeusz Sławek.

DJ