Współodpowiedzialność części przełożonych i współbraci jest dość oczywista, a odpowiedź na pytanie, dlaczego tak długo trwało wyrzucenie księdza ze stanu kapłańskiego niewygodna dla Was – pisze Tomasz Terlikowski, zwracając się do chrystusowców.

Sąd Najwyższy na środowym posiedzeniu (w ramach tzw. przedsądu) przyjął do rozpatrzenia wniosek kasacyjny Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej, kwestionujący podstawę prawną wyroku przyznającego milionowe zadośćuczynienie ofierze (byłego już) duchownego.

Sprawę skomentował wczoraj na swoim Facebooku Tomasz Terlikowski. „Nie będę pisał o Ewangelii, ale zadośćuczynienie jest z tej perspektywy oczywistością, a pomoc dla tej kobiety to obowiązek tych, którzy zaniedbali swoje zadania, ale napiszę o zwykłym ludzkim interesie Towarzystwa Chrystusowego” – zastrzega publicysta. Zwracając się do chrystusowców, pisze: „Lepiej by Wam było stracić milion i zakończyć tę żenadę”.

Terlikowski zaznacza, że „współodpowiedzialność części przełożonych i współbraci jest dość oczywista. Wałkowanie tego, jak ksiądz przyjeżdżał do klasztorów i dawano jemu i trzynastolatce do nocowania ten sam pokój, nie przysłuży się dobremu imieniu zgromadzenia, a odpowiedź na pytanie, dlaczego tak długo trwało wyrzucenie księdza ze stanu kapłańskiego też nie jest wygodna. Dobremu imieniu nie służy także pazerność. A tak sprawa będzie się ciągnąć latami i latami będzie Wam i Kościołowi w Polsce szkodzić. Jeśli Ewangelia nie ma znaczenia (a wierzę, że jednak ma), to warto pomyśleć pragmatycznie”.

O prawnych i moralnych aspektach tej sprawy pisał trzy dni temu Zbigniew Nosowski.

DJ