Sanktuarium w Łagiewnikach przeprasza, wyciąga wobec swojego pracownika konsekwencje służbowe i zapewnia, że przeprowadzi u siebie szkolenie z prewencji.

Ofiara Romana B., (byłego już) księdza ze zgromadzenia chrystusowców, wspominała, że jako trzynastolatka była gwałcona przez niego w wynajmowanych pokojach w domach pielgrzyma. Nikt z obsługi tych miejsc wówczas nie reagował. Paweł Kostowski, autor petycji „Żądamy wycofania skargi kasacyjnej przez zakon chrystusowców”, postanowił sprawdzić, czy dziś podobna sytuacja byłaby możliwa.

29 sierpnia na YouTubie opublikował materiał „Sanktuarium w Łagiewnikach przyjmuje pedofila”. Słychać w nim, że mężczyzna podczas rozmowy telefonicznej podaje się za księdza i rezerwuje pokój dla dwóch osób. Zaznacza, że przyjedzie z trzynastoletnią Olą. Jego deklaracja nie wzbudza żadnych podejrzeń pracownika Domu Duszpasterskiego Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach (miejsce to wymieniała ofiara Romana B.). Recepcjonista zapewnia, że nie będzie żadnego problemu i przytakuje na prośbę, żeby utrzymać to w tajemnicy.

Sanktuarium w Łagiewnikach wydało dziś w tej sprawie oświadczenie. Małgorzata Pabis, jego rzeczniczka prasowa, informuje, że z pracownikiem recepcji, który dokonał rezerwacji, została przeprowadzona rozmowa dyscyplinarna oraz wyciągnięto wobec niego konsekwencje służbowe.

„Aby podobna sytuacja nigdy więcej się nie powtórzyła, podjęliśmy decyzję o przeprowadzeniu w najbliższym czasie szkolenia dla wszystkich pracowników z zasad prewencji oraz o wypracowaniu kodeksu właściwych praktyk obowiązującego wszystkich pracujących w Domu Duszpasterskim” – czytamy w oświadczeniu.

Sanktuarium przeprasza „za zaistniałą sytuację, która nigdy nie powinna się wydarzyć” i zapewnia, że dołoży „wszelkich starań, aby Dom Duszpasterski był środowiskiem bezpiecznym dla dzieci i młodzieży”.

Warto odnotować, że dom pielgrzyma w Łagiewnikach to nie jedyne miejsce, do którego zadzwonił Paweł Kostowski. W Licheniu siostra zakonna zareagowała właściwie – powiedziała, że ksiądz i dziecko muszą spać w oddzielnych pokojach, jeśli przyjeżdżają razem.

Więcej o sprawie ofiary Romana B. pisał Zbigniew Nosowski.

DJ