Trzeba mieć wybitnie złą wolę, aby oskarżać Kościół o spowodowanie agresji – uważa ks. Andrzej Dębski, rzecznik prasowy Archidiecezji Białostockiej.

20 lipca ulicami Białegostoku przeszedł Marsz Równości. W uczestników rzucano kamieniami, jajkami i petardami. Kilkoro pobito. Przemoc wobec uczestników marszu skrytykowali abp Tadeusz Wojda, metropolita białostocki, luterański biskup Jerzy Samiec i ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski. Do sprawy odniósł się także dziś ks. Andrzej Dębski, rzecznik prasowy Archidiecezji Białostockiej.

W przesłanym Katolickiej Agencji Informacyjnej tekście pisze, że marsz „niewątpliwie wyzwolił działanie zła i to po dwóch stronach”. „Bezwzględnie złem była agresja, którą widzieliśmy i której nie można usprawiedliwić, ale złem trzeba też nazwać przekaz medialny, który w sposób bardzo krzywdzący relacjonował później te wydarzenia i szybo znalazł kozła ofiarnego” – czytamy.

Zdaniem rzecznika, „Marsze Równości, które przeszły w tym roku przez Warszawę, Gdańsk, Poznań, przechodząc w imię tolerancji i manifestując sprzeciw wobec dyskryminacji, pokazały rzecz zupełnie odwrotną – wrogość środowisk LGBT wobec chrześcijaństwa i brak szacunku wobec osób wierzących”. „Czy zatem obowiązują podwójne standardy?” – pyta.

Ks. Dębski przekonuje, że metropolita białostocki abp Tadeusz Wojda w odezwie przed marszem „w żadnym słowie nie atakował ludzi, ich orientacji czy poglądów. Chodziło jedynie o uszanowanie świętych symboli i przeciwstawienie się manifestowaniu pewnych postaw”. „Być może list, o którym jest głośno, przyczynił się do tego, że te akty nie nastąpiły. Słowa arcybiskupa były zachętą do modlitwy, ofiarowania swoich cierpień, dobrych postanowień w tej intencji, a w żadnym wypadku do aktów agresji” – dodaje.

„Trzeba mieć wybitnie złą wolę, aby w tym przypadku oskarżać Kościół o spowodowanie agresji” – uważa rzecznik archidiecezji. Jego zdaniem „wyraźnym przykładem książkowej wręcz manipulacji było interpretowanie ogłoszeń duszpasterskich w jednej z białostockich parafii”. Księża dziękowali wszystkim, którzy „w jakikolwiek sposób przyczynili się do obrony wartości chrześcijańskich w naszym mieście” i zostało to zinterpretowane jako podziękowanie w stronę agresorów. Tymczasem ogłoszenia – tłumaczy ks. Dębski – powstały dwie godziny przed marszem, ale to „już nigdy nie przebiło się w przestrzeni medialnej”.

KAI, DJ