Migranci są symbolem odrzuconych zglobalizowanego społeczeństwa – mówi papież Franciszek.

Franciszek odprawił wczoraj w rzymskiej bazylice św. Piotra Mszę św. z okazji szóstej rocznicy swej wizyty na Lampedusie, włoskiej wyspie na Morzu Śródziemnym, która dla emigrantów z Afryki stanowi „drzwi do Europy”. W liturgii wzięło udział ok. 250 osób, w tym imigranci, uchodźcy i osoby ratujące ich życie.

W homilii Franciszek nawiązał do czytanego wczoraj fragmentu z Księgi Rodzaju mówiącego o śnie patriarchy Jakuba, w którym zobaczył drabinę sięgającą nieba, oraz aniołów, którzy wchodzili w górę i schodzili na dół, a na jej szczycie stał Bóg. Zaznaczył, że „drabina jest alegorią boskiej inicjatywy, która poprzedza każde ludzkie działanie” i stanowi antytezę wieży Babel, zbudowanej przez ludzi, którzy swoimi siłami chcieli dotrzeć do nieba, aby stać się bogami.

– Bóg jest naszym schronieniem i naszą twierdzą, tarczą i zbroją, kotwicą w czasach próby. Pan jest schronieniem dla wiernych, którzy wzywają Go w ucisku. Co więcej, właśnie w takich sytuacjach nasza modlitwa staje się bardziej czysta, gdy zdajemy sobie sprawę, że pewniki oferowane przez świat są mało warte i nie ma nic poza Bogiem – mówił papież.

Nawiązując do szóstej rocznicy swojej wizyty na Lampedusie, Franciszek stwierdził, że jego „myśli kierują się do tych, którzy każdego dnia wołają do Pana, prosząc o uwolnienie się od dotykającego ich zła” i są traktowani przez świat jako ostatni w hierarchii ważności. – Oni są ostatnimi oszukanymi i porzuconymi na śmierć na pustyni; są ostatnimi torturowanymi, maltretowanymi i gwałconymi w obozach; są ostatnimi, którzy rzucają wyzwanie falom bezlitosnego morza; są ostatnimi w obozach, które nie są zbyt długo mile widziane, aby można je było nazwać tymczasowymi – zaznaczył.

Papież zwrócił uwagę, że egzystencjalne peryferie naszych miast są niestety gęsto zaludnione ludźmi odrzuconymi, marginalizowanymi, uciskanymi, dyskryminowanymi, maltretowanymi, wykorzystywanymi, opuszczonymi, biednymi i cierpiącymi. Zachęcił, aby w duchu Błogosławieństw Jezusa udzielać im „pocieszenia w ich cierpieniach i ofiarować im miłosierdzie, zaspokajać głód i pragnienie sprawiedliwości, aby poczuli troskliwe ojcostwo Boga; pokazać im drogę do Królestwa Niebios”. – Migranci to ludzie, a nie tylko „kwestie społeczne lub migracyjne!”. Migranci są przede wszystkim istotami ludzkimi i symbolem wszystkich odrzuconych zglobalizowanego społeczeństwa – powiedział.

Zachęcił do przyjęcia „obrazu drabiny Jakuba”. – W Jezusie Chrystusie związek między ziemią a niebem jest zapewniony i dostępny dla wszystkich. Ale wspinaczka po schodach wymaga zaangażowania i wysiłku. Należy pomóc najsłabszym i najbardziej bezbronnym. Lubię wtedy myśleć, że moglibyśmy być tymi aniołami, którzy wznoszą się i schodzą, zabierając najmłodszych, chromych, chorych, wykluczonych na swoje ramiona: tych ostatnich, którzy w przeciwnym razie pozostaną i zobaczą tylko niedole ziemi, nie widząc żadnego blasku nieba – podkreślił Franciszek.

Na zakończenie podziękował tym migrantom, którzy przybyli do Włoch zaledwie kilka miesięcy temu i już pomagają swoim braciom i siostrom, przybyłym w ostatnim czasie. – Chcę wam podziękować za ten piękny znak człowieczeństwa, wdzięczności i solidarności – mówił papież.

KAI, DJ