Kościół to nie twierdza, w której można schronić się przed złem świata – mówił wczoraj abp Wojciech Polak, prymas Polski, w Dąbrowie.

Abp Wojciech Polak przewodniczył wczoraj w Dąbrowie koło Mogilna uroczystej Mszy św. z okazji 50-lecia istnienia miejscowej parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski.

Prymas przypomniał w homilii, że parafia – tak, jak i cały Kościół – nie jest rzeczywistością zewnętrzną, ograniczoną do struktury czy terytorium. To nie urząd – tłumaczył – gdzie z okazji chrztu, ślubu czy pogrzebu, trzeba po prostu „swoje załatwić”. To żywa wspólnota sióstr i braci, domagająca się braterskiej miłości i z taką miłością wychodząca do innych.

– Mówiąc mój Kościół, moja parafia, nie możemy zamykać się w sobie. Kościół to nie twierdza, w której można schronić się przed złym światem. Jezus nie zatrzymuje przecież swych uczniów za zamkniętymi drzwiami Wieczernika, ale udzielając im swego Ducha, posyła w świat – zaznaczył abp Polak. Dodał, że także i nam trzeba uczyć się odważnie wychodzić z naszych wieczerników, aby docierać do wszystkich, zwłaszcza na peryferie, które ma przecież także każda parafia.

– Nie czekamy więc na jakieś specjalne zachęty. Nie musimy też wyglądać nadzwyczajnych akcji. Wszyscy przecież jesteśmy wezwani, aby dawać innym wyraźne świadectwo o zbawczej miłości naszego Pana – mówił metropolita gnieźnieński.

Jak zauważył, że właśnie czytana tego dnia Ewangelia podpowiada, w jakim duchu powinniśmy tę misję wypełniać. – Jezus przypomina posłanym, że muszą być świadomi trudnej, a czasem wrogiej rzeczywistości, która ich czeka. Odpowiedzią jednak nie jest brutalny atak na tych, którzy nas atakują. Odpowiedzią jest modlitwa, jest wołanie do Pana żniwa, aby nas wzmocnił, aby nas uwolnił od naszych ograniczeń, aby nam pozwolił z całą wolnością i swobodą ducha iść i głosić: pokój temu domowi – podkreślił abp Polak.

Przyznał, że nie jest to zadanie łatwe. – Z jednej strony bowiem trzeba nam wciąż cierpliwie proponować, a nie bezwzględnie narzucać. Z drugiej unikać jakiś zgniłych kompromisów czy dostosowywania się konformistycznie i bezwiednie do takich czy innych napotkanych okoliczności – wyjaśniał.

– Trzeba, jak przypomniał uczniom Jezus, umieć również niekiedy strząsnąć proch z nóg. Nade wszystko jednak dać świadectwo i za Apostołem Narodów powtarzać sobie i innym: co do mnie, to nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata – powiedział prymas.

KAI, DJ