Ogromna większość badanych (87 proc.) jest zdania, że Kościół sam doprowadza do obniżenia swojego autorytetu.

Polacy krytycznie oceniają postawę Kościoła w Polsce po ujawnieniu przypadków wykorzystywania seksualnego nieletnich przez księży – podaje Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS).

Z badań przeprowadzonych po premierze filmu „Tylko nie mów nikomu” Tomasza Sekielskiego wynika, że bezpośrednio po opublikowaniu dokumentu w serwisie YouTube (maj 2019) nastąpiło dość znaczące pogorszenie ocen działalności Kościoła rzymskokatolickiego. Chociaż w czerwcu zaobserwowano ich poprawę, wciąż są one niższe niż we wcześniejszych miesiącach. Trudno przewidzieć, na ile trwały będzie to efekt – zaznacza CBOS.

Dokument Sekielskiego częściej oglądali młodsi niż starsi badani: widziała go ponad połowa (54 proc.) respondentów w wieku 18-24 lat, a jedynie 23 proc. ankietowanych w wieku 65 lat i więcej.

Znajomość filmu częściej deklarują także mieszkańcy większych miejscowości, legitymujący się wyższym poziomem wykształcenia i uzyskujący większe dochody per capita. Co istotne, są to też osoby wyróżniające się pod względem światopoglądowym: raczej zwolennicy lewicy niż prawicy oraz badani rzadziej uczestniczący w praktykach religijnych.

Mniej więcej połowa wszystkich badanych (51 proc.) uważa, że reakcja polskiego Kościoła na ujawniane informacje o wykorzystywaniu seksualnym nieletnich przez duchownych jest niewłaściwa. Przeciwnego zdania jest 38 proc. ankietowanych. Około dwóch trzecich ankietowanych (67 proc.) sądzi, że jest ona niewystarczająca. Za wystarczającą uważa ją jedynie co piąty respondent (20 proc).

Ogromna większość respondentów (87 proc.) jest zdania, że Kościół sam doprowadza do obniżenia swojego autorytetu, niewystarczająco reagując na przypadki przestępstw seksualnych. Ponad połowa (58 proc.) jest także zdania, że skala pedofilii wśród księży jest znacznie większa, niż wynika to z ujawnionych już spraw.

Nieco ponad jedna trzecia (39 proc.) badanych uważa, że w Polsce ma miejsce atak na Kościół, mający na celu obniżenie jego autorytetu i wprowadzenie zmian obyczajowych (wśród nich większość stanowią wyborcy partii rządzącej). Około połowa ankietowanych (51 proc.) nie zauważa takiego zjawiska.

Respondenci są całkowicie zgodni, że księża, którzy dopuścili się wykorzystywania seksualnego małoletnich, powinni być w każdym przypadku odsunięci od pracy z dziećmi. Właściwie powszechna jest także opinia, że powinni oni być odsunięci od publicznego sprawowania kultu (z takim stwierdzeniem zgadza się 91 proc. ankietowanych) oraz usunięci ze stanu duchownego (85 proc.).

Zdecydowana większość ankietowanych (71 proc.) jest zdania, że konsekwencje przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci przez księży powinni ponieść sami kapłani oraz ci biskupi, którzy ukrywali informacje na ten temat. Co siódmy (14 proc.) uważa, że ukarani powinni zostać tylko duchowni, którzy dopuścili się tych czynów. Tylko 12 proc. to zwolennicy rozszerzenia odpowiedzialności – na wszystkich biskupów (4 proc.) lub nawet na cały Kościół katolicki w Polsce (8 proc.).

Niemal trzy czwarte badanych (73 proc.) uważa, że powołanie komisji badającej przypadki pedofilii − zapowiadane przez przedstawicieli władz państwowych − byłoby właściwą reakcją na ten problem. Przeciwnego zdania jest około jednej piątej (19 proc.) respondentów.

Powołanie państwowej komisji śledczej popierają zarówno ci badani, którzy dobrze oceniają działalność Kościoła rzymskokatolickiego (71 proc.), jak i oceniający ją źle (75 proc.). Wyraźna większość ankietowanych skłania się ku opinii, że taka komisja – jeśli zostałaby powołana – powinna zajmować się przypadkami pedofilii nie tylko wśród księży, ale we wszystkich środowiskach. Takiego zdania jest ponad cztery piąte (83 proc.) respondentów.

Badanie przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 6–13 czerwca 2019 roku na liczącej 1073 osoby reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

KAI, DJ