Tacy ludzie jak ks. Władysław Korniłowicz są potrzebni zawsze, ale we współczesnym Kościele w Polsce szczególnie mocno. Jest on dla mnie wielkim, wspaniałym i niedoścignionym wzorem chrześcijanina.

Papież Franciszek podjął ważną decyzję w sprawie ks. Władysława Korniłowicza, współzałożyciela Lasek, apostoła inteligencji, ludzi niewierzących, poszukujących i obojętnych względem Boga. Jeden z zatwierdzonych przez papieża dekretów Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych uznaje heroiczność cnót ojca duchowego Dzieła podwarszawskich Lasek i Kościoła otwartego, co jest kolejnym etapem na drodze do jego beatyfikacji.

Ks. Korniłowicz to jedna z najbardziej fascynujących postaci polskiego Kościoła XX wieku. Kapłan wychowany w ateistycznej rodzinie inteligenckiej, myślącej kategoriami radykalnych pozytywistów warszawskich, który w czasie wieloletniej działalności w podwarszawskich Laskach wpływał na otoczenie, w tym na inteligencję, często lewicującą i krytyczną wobec Kościoła.

W jego kręgu znajdowali się ludzie o różnych światopoglądach i orientacjach, szczerze szukający prawdy. Wśród nich nie brakowało również Żydów. Siostra Teresa Landy, współpracownica księdza i autorka poświęconych mu publikacji, pisze: „W Zurychu utrwaliła się w nim postawa zrozumienia i miłości wobec każdego człowieka, postawa zdobywcza, która będzie znamieniem jego apostolstwa, otwarta w stosunku do prądów epoki i do ludzi swego czasu, życzliwa, wolna od nieuzasadnionych uprzedzeń i lęków, odważna, gdyż oparta na doświadczeniu obcowania z ludźmi i z różnorodnością kierunków myślowych oraz na wierze w zdobywczą moc prawdy”.

W czasie swoich ostatnich rekolekcji, wygłoszonych dla sióstr w Laskach 3 stycznia 1946 r., mówił: „I tu musimy dobrze skontrolować siebie: czy my jesteśmy w pełni chrześcijanami. I wtedy będziemy mogli odpowiedzieć twierdząco, jeśli nasz stosunek do każdego człowieka, nawet najgorszego, najbardziej jak gdyby wynaturzonego, będzie taki, że dojrzymy w nim to, czego może w tej chwili tam nie ma, ale co może się obudzić, zaistnieć: podobieństwo z Bogiem, obraz Boży”.

W jego kręgu znajdowali się ludzie o różnych światopoglądach i orientacjach, szczerze szukający prawdy

Ojca Korniłowicza wspominał często prof. Stefan Swieżawski. Zauważał, że Ojciec nie był uczonym; był przede wszystkim duszpasterzem. Ważne jest – twierdził Profesor – że tomizm ks. Korniłowicza miał w sobie wiele elementów francuskich, ale specyficznych, bo przejętych bezpośrednio od Maritaina, z którym łączyła go głęboka przyjaźń. Sam Ojciec – jak podaje Stefan Frankiewicz – powtarzał często, że „miłość to najsilniejszy argument wiary. Na widok prawdziwej, czynnej miłości otwierają się serca dla wiary”.

Często jeżdżę do Lasek, żeby „powdychać” atmosferę tego miejsca. Las, kaplica i niezwykły, mały cmentarz wśród drzew. W swoich zapiskach z 1977 roku Jerzy Andrzejewski zanotował: „Myślę o Nim: On. Myślę, jak tutaj wszyscy: Ojciec. Ksiądz Władysław Korniłowicz. Zatem o bardzo wiele lat spóźniony, stoję przed Jego grobem. Jak wszystkie mogiły na miejscowym cmentarzu – i ten skromny, nieomal ubogi, tyle tylko, że pod ogromnym krzyżem z nieociosanego drzewa brzozowego wyższym od wszystkich innych krzyżów. A poza tym połączony, niby ramionami (…) z dwoma grobami bardzo bliskimi: w tym po stronie lewej spoczywa Matka Róża Czacka, po stronie prawej: Antoni Marylski. Te trzy nazwiska to w nowoczesnych dziejach polskiego narodu porywająca i podnosząca na duchu karta moralnej gotowości na pracowite, ofiarne i nigdy łatwe co dzień. A przed tym trójgrobowcem, zamykającym aleję główną, grób najserdeczniejszego z serdecznych: Zygmunta Serafinowicza, brata Jana Lechonia. Kilka kroków dalej – Jerzy Zawieyski. A jeszcze dalej (…) wspólny grób małżonków: Janiny Konarskiej-Słonimskiej i Antoniego Słonimskiego”

Dziś na cmentarzu w Laskach znajduje się symboliczny grób ks. Korniłowicza, widoczny od razu przy wejściu na tę niezwykłą nekropolię. Jego szczątki zostały przeniesione z cmentarza zakładowego w Laskach do warszawskiego kościoła św. Marcina na Piwnej.

Czekam na Jego beatyfikację. Tacy ludzie jak ks. Władysław Korniłowicz są potrzebni zawsze, ale we współczesnym Kościele w Polsce szczególnie mocno. Jest wielkim, wspaniałym i niedoścignionym wzorem chrześcijanina.

Dla mnie jedna z najważniejszych postaci Kościoła, od zawsze.