Jeśli mówimy o kosztach społecznych związanych z transformacją, to w istocie rozmawiamy o plusach i minusach współczesnego kształtu kapitalizmu, w który włączyliśmy się trzydzieści lat temu. Doświadczyliśmy na własnej skórze wszystkich wad i zalet tego systemu – dyskutują Maria Libura, Rafał Bakalarczyk i Krzysztof Mazur.

Katarzyna Jabłońska i Zbigniew Nosowski („Więź”): Zazwyczaj przeprowadzane są bilanse polityczne i ekonomiczne transformacji. Czy bilans społeczny, którym chcemy się tu zająć, da się od nich oddzielić, a przynajmniej odróżnić?

Maria Libura: To oczywiste, że kosztów społecznych transformacji nie można oddzielić od pozostałych aspektów. Dobitnie pokazuje to chociażby poszerzenie się obszarów ubóstwa w Polsce w pierwszych latach transformacji. Już w 1995 r. Janusz Czapiński pokazywał – opierając się na badaniach – jak bardzo pogorszyła się sytuacja ekonomiczna rodzin z dziećmi, w szczególności rodzin wielodzietnych. Świadomość tego nie spowodowała jednak podjęcia przez kolejne rządy środków mogących przeciwdziałać ubożeniu rodzin wielodzietnych.

Dodatkowo sytuację tych rodzin pogarszała zależność od pewnej ścieżki historycznej. W Polsce jeszcze za czasów PRL były stosunkowo niskie – jak na kraj demokracji ludowej – zasiłki rodzinne i zasiłki na dzieci. I to wnieśliśmy w kapitalizm, jeszcze bardziej redukując wsparcie społeczne dla rodzin z dziećmi. Osiąga ono wtedy minimalne wartości (liczone jako odsetek dochodów) w krajach postsocjalistycznych Europy Środkowej. W rezultacie, jak podaje Czapiński, w 1994 r. skorygowany dochód na osobę w polskich rodzinach z trójką lub większą liczbą dzieci na utrzymaniu był już o połowę niższy niż w gospodarstwach domowych bez dzieci.

Rafał Bakalarczyk: Fakt, że to właśnie rodziny z dziećmi, a zwłaszcza wielodzietne w tak dotkliwy sposób doświadczyły negatywnych skutków transformacji, wynikał nie tylko z nie dość rozwiniętej, a potem coraz bardziej osłabianej polityki świadczeń rodzinnych, lecz również z innych cech procesu transformacji. Po pierwsze nastąpił wzrost bezrobocia, który siłą rzeczy bardziej uderzał w rodziny z dziećmi niż np. w gospodarstwa emeryckie.

Libura: Emeryci to jedyna grupa znajdująca się wówczas pod szczególną opieką państwa. W przywołanym wyżej tekście Czapiński pisze: „W 1993 r. relacja przeciętnej emerytury do przeciętnej płacy w Polsce należała do najwyższych na świecie”. Mimo to grupa ta była niezadowolona ze swojej sytuacji. I dawała temu wyraz w badaniach w przeciwieństwie na przykład do osób z młodszego pokolenia, które – pomimo obiektywnie trudniejszej sytuacji finansowej – wykazywały znacznie mniejsze niezadowolenie. Już wtedy kształtuje się praktyka płytkiej polityki społecznej, ślepej na długoterminowe skutki podejmowanych decyzji, działającej wedle reguły: „nie ma protestu – nie ma problemu”.

NEOLIBERALNA NIEUCHRONNOŚĆ

Bakalarczyk: Pamiętajmy, że początek transformacji przyniósł bardzo duże zmiany nie tylko w aspekcie dochodowym, ale także instytucjonalnym. Nastąpiło – współgrające z wizją bardziej neoliberalnego modelu polityki społecznej – wycofywanie się państwa z uniwersalnego zaspokajania potrzeb różnych grup społecznych. Uznano, że państwo wkracza dopiero wtedy, kiedy sytuacja konkretnej rodziny czy osoby jest już bardzo trudna.

Dodatkowo przez całe lata towarzyszył temu spadek dostępności infrastruktury żłobkowej i przedszkolnej. To wszystko spowodowało wycofanie się na bardzo dużą skalę kobiet z rynku pracy, co w konsekwencji doprowadziło również do zwiększenia się ubóstwa rodzin z dziećmi.

Krzysztof Mazur: Mówią Państwo, i słusznie, o kosztach społecznych transformacji. Pełny obraz będziemy mieli jednak dopiero wtedy, gdy odwołamy się również do osób podkreślających sukcesy tego okresu. Ciekawa w tym kontekście jest książka Marcina Piątkowskiego, ekonomisty Banku Światowego, pt. „Europe’s Growth Champion. Insights from the Economic Rise of Poland”. Jest to pochwała tego wszystkiego, co z perspektywy makroekonomicznej wydarzyło się w Polsce przez ostatnie 30 lat. Piątkowski uzasadnia to tym, że zachodnie instytucje wsparte przez zachodnią kulturę, wartości i styl życia zapewniły nam pierwszy tak spektakularny sukces ekonomiczny w naszych dziejach. Teza Piątkowskiego brzmi zatem dość dwuznacznie: jesteśmy wielkimi zwycięzcami, beneficjentami ostatnich 30 lat i możemy być z nich dumni. Nasza zasługa polegała jednak „tylko” na tym, że mechanicznie zaimplementowaliśmy wzorce z Zachodu i wykorzystaliśmy globalną koniunkturę. Osiągnęliśmy sukces, bo „podpięliśmy się” pod dobry pociąg.

Bakalarczyk: Przy transformacji nastąpił wzrost bezrobocia, który siłą rzeczy bardziej uderzał w rodziny z dziećmi niż np. w gospodarstwa emeryckie

Owszem, transformacja oznaczała zubożenie części społeczeństwa, ale również przyniosła Polsce nieprawdopodobny wzrost ekonomiczny. I obie części tego równania są skutkiem globalnych reguł ustalonych poza Polską. Jeśli więc mówimy o kosztach społecznych związanych z tym sukcesem, to w istocie rozmawiamy o plusach i minusach współczesnego kształtu kapitalizmu, w który włączyliśmy się trzydzieści lat temu. Doświadczyliśmy na własnej skórze wszystkich wad i zalet tego systemu widzianego z perspektywy państwa peryferyjnego.

Libura: Ale przecież mamy różne modele kapitalizmu, nawet na naszym kontynencie. Kapitalizm niemiecki różni się zasadniczo od skandynawskiego, a kiedy porównamy je z tym, jak funkcjonują gospodarki państw na południu Europy, to zobaczymy, że typologia kapitalizmów to paleta barwna i szeroka. mazur Oczywiście, tyle że my przed trzydziestu laty nie dokonywaliśmy wyboru między różnymi modelami kapitalizmu; my jedynie zaimplementowaliśmy i realizowaliśmy ten model, który – jak nam się wydawało – obowiązuje na Zachodzie.

Mazur: Oczywiście, tyle że my przed trzydziestu laty nie dokonywaliśmy wyboru między różnymi modelami kapitalizmu; my jedynie zaimplementowaliśmy i realizowaliśmy ten model, który – jak nam się wydawało – obowiązuje na Zachodzie.


Rafał Bakalarczyk – doktor nauk społecznych, publicysta, badacz polityki społecznej, działacz społeczny. Członek redakcji pisma „Polityka Senioralna”. Stały współpracownik serwisu Więź.pl. Zajmuje się głównie polityką senioralną, opieką nad osobami niepełnosprawnymi, wykluczeniem społecznym i edukacyjnym oraz nordyckim modelem rozwoju. Bliski mu jest duch książek Żeromskiego i nastrój flamandzkiego malarstwa.

Maria Libura – ekspert ds. zdrowia, kierownik Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Collegium Medicum Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Komunikacji Medycznej, członek Grupy ds. Zdrowia przy Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych. Współpracowniczka Klubu Jagiellońskiego i „Nowej Konfederacji”.

Krzysztof Mazur – ur. 1982. Doktor politologii, filozof, działacz społeczny. Prezes Klubu Jagiellońskiego, członek redakcji „Pressji”. Pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie rP. Stały współpracownik portalu Jagielloński24. Mieszka w Krakowie.

Fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź”, lato 2019

Kup tutaj