Jeżeli w sprawach pedofilii biskup zachowuje się niezgodnie z prawem kościelnym, a na dodatek publicznie temu zaprzecza, to ja nie mam obowiązku go słuchać, a on o tym dobrze wie – mówi o. Jacek Prusak w rozmowie z portalem holistic.news.

Wywiad z o. Jackiem Prusakiem, jezuitą i psychoterapeutą, ukazał się 20 czerwca na portalu holistic.news. Rozmowę dotyczącą obecnego kryzysu Kościoła przeprowadził Szymon Piegza.

Według zakonnika mamy dziś „problem pedofilii i problem klerykalizacji polskiego Kościoła. Jedno wspiera drugie”. „Moim zdaniem naprawa tej sytuacji nie polega na tym, że zdenerwujemy się na biskupa, że nie zareagował, i będziemy domagali się kary dla sprawcy. To, co było najbardziej bulwersujące dla widzów [filmu „Tylko nie mów nikomu”], to nie istnienie sprawców, ale brak rozwiązania problemu u ich przełożonych, a tym samym brak ochrony ofiar”.

„Jakich zmian potrzebuje Kościół?” – pytał Piegza. „Przede wszystkim dekleryzacji, czyli uwzględnienia w większym stopniu świeckich w jego zarządzaniu. Zastanówmy się, czy świeccy nie powinni mieć większego wpływu na wybór biskupów i nominację proboszczów” – odpowiadał jezuita.

Zdaniem członka redakcji „Tygodnika Powszechnego”, „przy okazji problemu pedofilii niewątpliwie wyszło, że hierarchiczny Kościół stał się instytucją nieprzejrzystą i że potrzebuje większej transparentności. Żeby to osiągnąć, i być w tym wiarygodnym, potrzebujemy zewnętrznego audytu w swoich własnych szeregach”.

Nawiązując do nastrojów społecznych w Polsce, zakonnik zauważył, że „coś się załamało”. „Ludzie coraz bardziej krytycznie podchodzą do biskupów, wielu domagało się dymisji całego Episkopatu, mniej «radykalni» mówią, że poradzą sobie bez biskupów, bo ich głos i tak niewiele wnosi do ich życia” – zaznaczył. „Na ile polscy biskupi odzyskają autorytet społeczny, tego nie wiem. Na pewno nie odbędzie się to w prosty sposób, jeśli wpierw rzeczywiście ludzie nie zobaczą, że sami biskupi ponoszą konsekwencje zaniedbań ze swojej strony” – dodał.

O. Prusak zwrócił uwagę, że „jesteśmy świadkami olbrzymiego zerwania pokoleniowego, jeśli chodzi o przekaz wiary”. „Z jednej strony, mamy rodziców, którzy jeszcze chodzą do Kościoła, chociaż też już nie jest im łatwo, oraz ich dzieci, które deklarują, że nie chcą być w tym Kościele. Oczekiwanie, że to jest tylko młodzieżowy bunt i wszystko wróci do normalności, to przejaw naiwności” – podkreślił.

„Jeżeli w sprawach pedofilii biskup zachowuje się niezgodnie z prawem kościelnym, a na dodatek publicznie temu zaprzecza, to ja nie mam obowiązku go słuchać, a on o tym dobrze wie. A jeśli wprost nie wypowiada się o sprawach wiary, tym większy mogę mieć dystans do tego, co mówi, bo w żadnej kwestii nie przysługuje mu ani nieomylność, ani wszechwiedza” – powiedział jezuita.

Jego zdaniem nawrócenie Kościoła oznacza, że „w centrum jego zainteresowania mają być ofiary, a nie sprawcy. To oznacza również głębszą zmianę w Kościele, zrozumienie, że to nie jest instytucja księży, która zaspokaja oczekiwania wiernych i działa jak korporacja. Że ksiądz nie jest niepodważalnym autorytetem tylko dlatego, że sprawuje sakramenty, bo przecież – jeśli chodzi o wyższe wykształcenie – nie tylko on się nim może teraz nie różnić od wiernych, a ukończenie seminarium i magisterium z teologii to nie «dyplom Sorbony». Nie wystarczy być duchownym, by mieć autorytet, na niego trzeba sobie teraz zasłużyć!”.

„Wierzy ksiądz, że Kościół się oczyści?” – pytał prowadzący rozmowę. „Uważam, że musi zostać powołana komisja mieszana składająca się z duchownych i świeckich oraz, dodatkowo, komisja ekspercka, państwowa, ale niepolityczna. Zgadzam się z tym, że księża sami nie poradzą sobie z problemem, ponieważ to się nie udało w żadnym innym kraju. Ważne, by była w Kościele przejrzystość. Tu chodzi także o świadectwo Kościoła na zewnątrz w stosunku do polskich obywateli, a nie tylko do polskich katolików” – odpowiedział o. Prusak. „Nasz Kościół musi się oczyścić w tym sensie, że musi być mniej ludowo-patriotyczny i masowy. Wiara nie może sprowadzać się tylko do religijności, a religijność do pewnych rytuałów, które przejęło się po rodzicach i się je kultywuje, bo należą do kalendarza rodzinnego, i to jedynie uzasadnia ich istnienie…” – dodał.

DJ