Mam przekonanie graniczące z pewnością, że w sprawach naruszenia godności ludzkiej Adam Bodnar zajmowałby identyczne stanowisko niezależnie od tego, jaka partia kierowałaby rządem i działaniami policji.

Rzecznik praw obywatelskich to taka instytucja demokratycznego państwa, która z istoty swej musi uwierać. Głos rzecznika powinien brzmieć jak wyrzut sumienia: przypominać o zasadach, których przestrzeganie jest dla społeczeństwa i państwa niewygodne, wymagające, nieoczywiste. Z tym właśnie mamy do czynienia obecnie.

Wskazując na nadmierne działania policji wobec zatrzymanego sprawcy okrutnego przestępstwa, rzecznik nie bagatelizował przecież potworności zbrodni, lecz jedynie wykonywał swoją powinność. Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur – instytucja usytuowana w strukturze Biura RPO – ma obowiązek, wynikający z międzynarodowych konwencji, reagowania w sprawach okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania innych osób. I czyni to – o czym można się przekonać z lektury raportu KMPT za rok 2018, dostępnego tutaj.

Jak wyrzut sumienia

Mam przekonanie graniczące z pewnością, że w sprawach naruszenia godności ludzkiej Adam Bodnar zajmowałby identyczne stanowisko niezależnie od tego, jaka partia kierowałaby rządem i działaniami policji. Obserwując bowiem od lat działalność publiczną Bodnara – zarówno w sprawach, w których się zgadzamy, jak i w kwestiach spornych – nabrałem przekonania, że jest to człowiek integralny. Cechą takich ludzi jest to, iż w imię wierności wartościom, do których są przekonani, gotowi są podejmować działania dla samych siebie krótkofalowo niekorzystne. A tak właśnie jest w tym przypadku. Nie trzeba bowiem wielkiej wyobraźni, by przewidzieć, z jaką reakcją państwowej machiny propagandowej spotka się działanie nielubianego przez rząd rzecznika praw obywatelskich; działanie, które można próbować przedstawiać jako obronę okrutnego dzieciobójcy.

Człowieka nigdy nie można tak ukarać i skazać, aby go doszczętnie unicestwić – mówił kard. Wyszyński

Bronię więc Bodnara. Nie dlatego, że jestem członkiem Rady Społecznej Rzecznika Praw Obywatelskich, lecz dlatego, iż jego postawę w tej kwestii uważam za właściwa, a sposób pełnienia przez niego funkcji rzecznika za godny uznania. Widać w jego działaniach po objęciu konstytucyjnego urzędu istotny element samoograniczenia. W roli RPO Bodnar stał się bardziej ideowo „przezroczysty” niż w swojej wcześniejszej aktywności.

Bronię obecnego rzecznika w tej konkretnej sprawie również dlatego, że jego postawa nosi znamiona bardzo chrześcijańskiego podejścia do drugiego człowieka (przy całym znanym dystansie Adama Bodnara do religii i Kościoła). To RPO przypomina bowiem dziś – także wielu katolikom, którzy odruchowo kierują się uczuciami zemsty czy pogardy – że żadnego człowieka nie można skreślać na zawsze, że najgorszy przestępca ma ludzką nieusuwalną godność, że człowiekiem ze swymi prawami był, jest i pozostaje. Paradoksalnie: w niektórych sprawach to głos Bodnara brzmi jak wezwanie do szczerego rachunku sumienia.

Prymas Wyszyński jak Bodnar

Całe szczęście, nie wszyscy uczestnicy sporu utożsamiający się z myślą konserwatywną czy prawicową przyłączyli się do ataku PiS na Bodnara. Cytowaliśmy tu słowa Tomasza Terlikowskiego, że państwo nie jest od wymierzania zemsty. Inny mój dobry znajomy, chadek z przekonania, Michał Drozdek (dużo bardziej krytyczny wobec Bodnara niż ja) przypomniał zaś w tym kontekście słowa kard. Stefana Wyszyńskiego z 1981 r.: ,,Najbardziej sponiewierany człowiek, najbardziej obwiniony, obciążony przez wszystkie kodeksy karne, jeszcze pozostaje człowiekiem, bo grzechy można z niego odczyścić, a człowieczeństwo zostaje. Przecież Chrystus jest na tej ziemi dla nas ludzi i dla naszego zbawienia.

Stąd, najmilsi, niezmiernie doniosłą rzeczą jest, abyśmy dźwigając własny krzyż – krzyż godności człowieka – pamiętali o tym, że każdy z ludzi nosi w sobie godność i odpowiedzialność za drugiego człowieka. We wszystkich sporach społecznych i politycznych, które są toczone, nie wolno o tym zapomnieć! Człowieka nigdy nie można tak ukarać i skazać, aby go doszczętnie unicestwić. Chrześcijanin zawsze znajdzie jeszcze w nim jakiś szczegół, jakieś resztki wartości człowieka. Tylko szatan jest w pełni zły, tylko o nim można powiedzieć, że jest to okrągłe nihil. Ale człowiek – nigdy! Chociaż rządziłby się wszystkimi zasadami nihilizmu, jeszcze pozostaje w nim, jako zaczątek wszelkiej nadziei, oczyszczająca świadomość godności ludzkiej i odpowiedzialności za dźwiganie krzyża.

Jeśli kto ma szczególny obowiązek liczenia się z tym, to właśnie świat pióra, który powinien maczać jego ostrze w tej świadomości: o człowieku myślisz, mówisz czy piszesz, o człowieku wydajesz osąd i nie wolno ci go tak sponiewierać, aby przez całe wieki w literaturze pozostał jako czarna bestia, nie dająca się odczyścić. Bo przecież i najświętszy Bóg poucza nas, że chociażby grzechy nasze były czerwone jak szkarłat, ponad śnieg wybieleją. Dobrze jest o tym myśleć, najmilsi, gdy wpadamy w zwątpienie o sobie. Dobrze jest wtedy pamiętać: jeszcze ci pozostała twoja godność, synu człowieczy. Wszyscy jak tu stoimy, cokolwiek myślelibyśmy o sobie, cokolwiek by o nas myślano, mówiono czy pisano, jesteśmy ludźmi i pozostaje na nas krzyż godności człowieka, istoty, która jest nieśmiertelna”.

I jeszcze wyjaśnienie dla podejrzliwych. Byłem członkiem Rady Rzecznika Praw Obywatelskich, gdy funkcję tę pełnił śp. dr Janusz Kochanowski. Jestem w Radzie Społecznej RPO, gdy rzecznikiem jest dr hab. Adam Bodnar. A przecież i Kochanowski, i Bodnar mieli świadomość, że w wielu sprawach się różnimy. Co nie przeszkadzało w dobrej współpracy. W końcu gdybym miał radzić wyłącznie tym, z którymi zgadzam się w stu procentach, to współpracowałbym jedynie z samym sobą.