Papieski apel o nawrócenie i ciągłe rozeznawanie jest propozycją zakorzenioną nie tylko w duchowości jezuickiej. Dominikańska tradycja uczy, że kaznodzieja winien oddać się podwójnej lekturze – przeglądnąć gazety i sięgnąć do Biblii.

Joachim i Tomasz; Badeni i Pawłowski – to dwa filary współczesnego dominikańskiego pomysłu duszpasterskiego. Bogu dziękuję, że miałem okazję jeszcze ich poznać – nie z książek i opowieści, ale z życia, ze spotkania, rozmowy i iskry w oku. Ojcu Joachimowi miałem nawet zaszczyt – zawsze pozostanę wierny moim medycznym pasjom – podawać zastrzyki, kiedy nie mógł już opuścić łóżka.

Ojca Tomasza poznałem w Rzeszowie. Ja stawiałem pierwsze kroki w swojej duszpasterskiej pracy, a on sprawnie przemieszczał się niestety już na wózku inwalidzkim. I choć było to już pod koniec ich życia, kiedy ciała już schorowane, odmawiały posłuszeństwa, to umysły o. Tomasza i o. Joachima były do końca jasne, ciekawe świata i żywo zainteresowane zmaganiami swojego młodszego współbrata. Im bardziej poznawałem ich dominikańską spuściznę i metody pracy, tym więcej rezerwy miałem do naszych obecnych duszpasterskich inicjatyw. Szczerze mówiąc, to do dziś bazujemy na ich dokonaniach (by nie wyrazić się bardziej dosadnie, negując oryginalność naszych poczynań).

Bracie Tomaszu! Bracie Joachimie! Jak to się stało, że wasze działania cechowała nie tylko niezwykła kreatywność, ale równocześnie dalekowzroczność, tak świeża i prorocka, że zasadniczo do dziś idziemy po waszych śladach? Co się stało z nami, że nie umiemy, tak jak wy, czytać znaków czasów i z odwagą reagować na powiewy Ducha?

Spotkanie z ikonami dominikańskiego duszpasterstwa zadziałało we mnie jak katalizator i przyspieszyło procesy, które zdawały się nieco uśpione. Wkrótce jednak miałem doświadczyć swoistej eureki. Gdy usłysząłem papieski apel o nawrócenie pastoralne[1], moje pytania zaczęły składać się jak puzzle, przynależące do jednej układanki. We Franciszku z Argentyny usłyszałem Franciszka z Polski. Trzy kroki rozeznawania – widzieć, osądzić, działać – które miały być napędem do właściwej reformy duszpasterskiej, brzmiały znajomo i pokrywały się z zasadą formacyjną promowaną przez założyciela Ruchu Światło-Życie, dziś Sługę Bożego, ks. Franciszka Blachnickiego. Byłem zdumiony! Coraz bardziej docierało do mnie, że promowany przez papieża duszpasterski zwrot, nie jest ani pionierskim pomysłem Rady Biskupów Ameryki Łacińskiej (CELAM) zgromadzonej w Aparecidzie w 2007[2], ani też własnością duchowości ignacjańskiej (ufff, całe szczęście dla dominikanów).

Promowany przez papieża duszpasterski zwrot, nie jest ani pionierskim pomysłem Rady Biskupów Ameryki Łacińskiej, ani własnością duchowości ignacjańskiej

Kiedy na ślad trójstopniowego rozeznawania natrafiłem – zaskoczony – u Jana XXIII[3], poprosiłem o konsultacje Macieja Ziębę OP. Chciałem się upewnić, czy „widzieć-osądzić-działać” pojawia się jeszcze w innych społecznych dokumentach Kościoła. Okazuje się, że forma rozeznawania, wyakcentowana także podczas ostatnich prac przygotowawczych do XV Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów[4], pojawiała się już wcześniej w kościelnej refleksji. Zasada brzmiała oryginalnie voir-juger-agir, sformułował ją belgijski kapłan (od 1965 kreowany na kardynała przez Pawła VI, a zmarły w Louvain w 1967 r.) Josef-Léon Cardijn. Po I wojnie światowej w 1925 roku założył Związek Młodych Robotników Chrześcijańskich (JOC), gdzie narodziła się interesującą nas zasada, promowana później przez Piusa XI. Przejmuje ją następnie Akcja Katolicka – szczególnie ceniona przez młodego duszpasterza Karola Wojtyłę – a także inne kościelne organizacje. Sam Jan Paweł II odwołuje się do niej w kontekście rozeznawania powołania do kapłaństwa, określając ją – podobnie jak dobrze mu znany ks. Blachnicki – zasadą ewangeliczną[5]. Określenie to wydaje się kluczowe i prowadzi naszą uwagę w kierunku Pisma Świętego. Papież Franciszek podobnie jak jego poprzednicy[6] jest świadom, że to właśnie kontekst biblijny powinien być zawsze wyznacznikiem właściwego reformowania się, a Ewangelia podstawowym źródłem weryfikacji chrześcijańskich postaw[7].

Pierwszy krok to widzieć, albo inaczej słuchać. Zasadniczo chodzi o pewną wrażliwą, otwartą na przyjęcie i uczenie się postawę, której przeciwieństwem jest prozelityzm[8] oraz powtarzane z uporem, że „zawsze tak było” lub „tego się nie da zmienić”[9]. Pierwszy etap rozeznawania to postawa afirmacji, zaprzyjaźniania się ze światem i odkrywania w drugim mojego brata i siostry – dzieci tego samego Boga. Jestem zaproszony, aby być towarzyszem – tak jak Filip[10]. Zanim dojdzie do rozmowy o Jezusie, na podstawie proroctwa Izajasza, a potem do chrztu etiopskiego dworzanina, Duch nakazuje Filipowi, przyłączyć się do przejeżdżającej karawany. Bez ufności i wejścia w relacje grozi nam izolacja, a w konsekwencji nawet herezja gnostycyzmu, która dzieląc świat na czarno-biały, proponuje niechrześcijański obraz Boga[11], zapominając, że Jezus przykazał, aby pszenica i chwast rosły obok siebie, aż przyjdzie odpowiedni czas i przybędą kompetentni żniwiarze[12]. Widzieć – to zauważyć Boże działanie w świecie i we wszystkim starać się rozpoznawać zachwyt Stwórcy z Księgi Rodzaju: „to jest dobre”[13]!

Śledząc historię młodego Kościoła z Dziejów Apostolskich, który intensywnie uczy się rozeznawania, nie sposób nie zwrócić uwagi, jak przy okazji pojawiających się trudności i nowych pytań, zawsze obok doświadczenia wspólnoty, które wykracza poza oswojony i znany kontekst synagogalny, obecne jest i światło Słowa. Proroctwo starotestamentalne nie jest już tylko pewną wskazówką, ale też wypełnia się pośród rodzącego się Kościoła. Kiedy po samobójczej śmierci Judasza apostołowie odczuwają potrzebę uzupełnienia swego grona, w rozeznawania przychodzą z pomocą teksty z Księgi Psalmów, które cytuje pierwszy papież[14]. Później, przy okazji wątpliwości związanych z przyjmowaniem do wspólnoty pogan i ewentualnej konieczności zobowiązania ich Prawem Mojżeszowym, świadectwo Piotra, doświadczenie Pawła i Barnaby, osądza słowo przywołane przez Jakuba[15].

„Widzieć” daje więc relację ze światem[16]. Zbadanie znaków czasu przy użyciu dostępnych narzędzi i technologii. Pierwszy etap nie pozwala na ucieczkę i lękliwą izolację[17]. „Osądzić” – to światło Objawienia. Dopiero w kontakcie ze Słowem okazuje się nie tylko, jakie kroki mogę podjąć, ale mam szansę zobaczyć drogę, na którą zaprasza Duch. Bez spotkania ze światłem Bożego słowa nasze pomysły będą mocno ograniczone doświadczenie i dostępną wiedzą[18].

„Widzieć-osądzić-działać” to historia magów[19]. Najpierw, przez swoją ciekawość świata, udaje im się zauważyć i zinterpretować nietypowe zjawiska astronomiczne, które prowadzą ich do Jerozolimy. W mieście Dawida – choć sami o tym nie wiedzą – kolejny etap ich poszukiwań zostaje wyprowadzony z Pisma. To dzięki Biblii król Herod posyła ich do Betlejem. Bez uczciwego poszukiwania prawdy w świecie, badania znaków czasu i światła Biblii wyprawa, którą w tradycji przypisujemy Kacprowi, Melchiorowi i Baltazarowi, mogłaby nie skończy się sukcesem. Tylko dzięki zaistnieniu trzech, następujących po sobie etapów: „widzieć-osądzić-działać” – złoto, kadziło i mirra zostały złożone u stóp nowonarodzonego Jezusa.

W rozeznawaniu chodzi o wrażliwą, otwartą na przyjęcie i uczenie się postawę, której przeciwieństwem jest prozelityzm oraz powtarzane z uporem, że „zawsze tak było” lub „tego się nie da zmienić”

Wydaje się zatem, że Franciszkowy apel o nawrócenie, odżywiane ciągłym rozeznawaniem, jest nie tylko propozycją głęboko eklezjalną, ale ma swoje źródło w samym Piśmie Świętym. Śmiem twierdzić – wspominając raz jeszcze moich starszych współbraci – że to harmonijne spojrzenie, łączące w sobie ciekawość świata i światło Objawienia, niesie dominikańska tradycja. Uczy ona, że brat kaznodzieja, aby dobrze działał – głosił Słowo – musi z samego rana oddać się podwójnej lekturze: przeglądnąć gazety i sięgnąć do Biblii[20].

Potrzebujemy więc „widzieć” – bo nasz Bóg przyjął ciało i działa w świecie, historia zbawienia nadal trwa! Rozpoznajemy Go w naszych siostrach i braciach[21]. Potrzebujemy także poddać się „osądowi” Słowa, aby nie popaść w indywidualizm i naszemu doświadczeniu przyznać wartość absolutnego arbitra rzeczywistości[22]. Bez Pisma Świętego popadamy w tzw. przesadę diagnostyczną, która niszczy proces decyzyjny, bądź też – jak tłumaczy papież – „grozi nam spojrzenie czysto socjologiczne, które swą metodologią chce ogarnąć całą rzeczywistość w sposób tylko hipotetycznie neutralny i aseptyczny”. I dodaje: „To, co zamierzam przedstawić, idzie raczej po linii ewangelicznego rozeznania. Jest to spojrzenie misyjnego ucznia, ożywiane światłem i mocą Ducha Świętego”[23].

Sam Jezus wydaje się promotorem takiego podejścia, „kiedy idzie z dwoma uczniami, którzy nie zrozumieli znaczenia Jego historii i oddalali się od Jerozolimy i od wspólnoty. Aby być w ich towarzystwie, przebywa z nimi drogę. Zadaje im pytania i cierpliwie słucha ich wersji faktów, aby pomóc im rozpoznać to, co przeżywają. Następnie, z czułością i energią, głosi im słowo Boże, prowadząc ich do interpretowania wydarzeń, które przeżyli w świetle Pisma Świętego. Przyjmuje zaproszenie, by zostać z nimi, gdy się ściemnia: wkracza w ich noc. Gdy słuchali, ich serce się rozpalało, a ich umysł się rozjaśniał, w łamaniu chleba otworzyły się ich oczy. To oni sami postanawiają bezzwłocznie podjąć drogę w przeciwnym kierunku, by powrócić do wspólnoty, dzieląc się doświadczeniem spotkania z Jezusem Zmartwychwstałym”[24].

Tekst ukazał się ukazał się w czasopiśmie „Verbum”, prowadzonym przez kijowskich dominikanów, pt. „Franciszkowe rozeznawanie”.


[1] Papież Franciszek, Adhortacja apostolska „Evangelii Gaudium” (EG), nr 25.
[2] Aparecida, V Ogólna Konferencja Episkopatów Ameryki Łacińskiej i Karaibów, Dokument końcowy, nr 19.
[3] Jan XXIII, „Mater et Magistra”: „Zasady nauki społecznej wprowadza się zazwyczaj w życie w trzech kolejnych etapach: najpierw bada się, jaki jest rzeczywisty stan rzeczy, następnie dokonuje się wnikliwej oceny tego stanu w świetle wspomnianych zasad, a wreszcie ustala się, co można i należy uczynić, by podane zasady wprowadzić w życie odpowiednio do okoliczności miejsca i czasu. Te trzy etapy postępowania określa się nieraz słowami: «zbadać, ocenić, działać». W związku z tym uważamy za bardzo wskazane, by młodzież nie tylko teoretycznie przyswajała sobie tę metodę działania, lecz by w miarę możności stosowała ją także w praktyce. Inaczej będzie sądziła, że poznane zasady należy tylko rozważać, a nie wprowadzać w czyn”.
[4] „Instrumentum Laboris” do XV Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów nt. „Młodzi, wiara i rozeznawanie powołania”, nr 2-3.
[5] Jan Paweł, posynodalna adhortacja „Pastores dabo vobis”, 10: „Człowiek wierzący interpretuje sytuację historyczną stosując zasadę poznania oraz kryterium konkretnych wyborów, które odnajduje w metodzie nowej i oryginalnej, czyli w ewangelicznym rozeznaniu. Interpretacja ta dokonuje się w świetle i w mocy Ewangelii, żywej i osobowej, którą jest Jezus Chrystus poprzez dar Ducha Świętego. W ten sposób ewangeliczne rozeznanie wydobywa z sytuacji historycznej oraz wydarzeń i okoliczności z nią związanych nie zwyczajne «dane», które należy zarejestrować dokładnie, pozostając wobec nich biernym i obojętnym, ale «zadanie», a wręcz wyzwanie skierowane do odpowiedzialności i wolności zarówno poszczególnej osoby, jak i wspólnoty. Jest to „wyzwanie», które łączy się z Bożym «wezwaniem», rozbrzmiewającym w tej samej sytuacji historycznej”.
[6] Benedykt XVI, posynodalna adhortacja „Verbum Domini”, 1; „Rozważanie na rozpoczęcie I Kongregacji Generalnej Synodu Biskupów” (8 października 2012): AAS 104 (2012), nr 896.
[7] EG 43, 174 -175
[8] EG 14.
[9] EG 128; Franciszek, posynodalna adhortacja „Chrristus vivit” (ChV), 297.
[10] Dz 8, 25-40.
[11] Franciszek, adhortacja „Gaudete et exultate” (GE), 36-39.
[12] Mt 13, 24-30; EG 278.
[13] Rdz 1, 31.
[14] Dz 1, 20.
[15] Dz 15, 15-18.
[16] EG 183.
[17] GE 134, 140; ChV 88-91.
[18] EG 82.
[19] Mt 2, 1-12.
[20] Sądzę także, że główne zawołanie Zakonu Braci Kaznodziejów – „laudare-benedicere-praedicare” – koresponduje (żeby nie powiedzieć o przystawalności i synonimiczności – choć pokusa jest) do trójstopniowej zasady ewangelicznej rewizji życia: widzieć-osądzić-działać.
[21] EG 178-179.
[22] EG 173.
[23] EG 50.
[24] Franciszek, posynodalna adhortacja „Christus Vivit” (ChV), 237.