„Musicie być mocni, Drodzy Bracia i Siostry, mocą tej wiary, nadziei i miłości, świadomej, dojrzałej, odpowiedzialnej, która pomaga nam podejmować ów wielki dialog z człowiekiem i światem” – mówił Jan Paweł II na zakończenie pierwszej pielgrzymki do Polski.

 Dzień dziewiąty. Niedziela, 10 czerwca 1979. Błonia Krakowskie

Po jednej stronie tego ogromnego pola widać w oddali Wawel, po drugiej Kopiec Kościuszki. Na przeciwległych stokach rzędy stojących postaci, odległy amfiteatr, z którego dziesiątki ludzi uczestniczą w tym, co się tu dzieje. Kontrast do wsi, podchodzących – zdawałoby się – pod same Błonia, tworzą wielkie nowoczesne bloki. W każdym oknie głowy, na każdym balkonie pełno stojących. Same zaś Błonia kolorowe od chorągiewek, chustek, nakryć na głowach i transparentów, przypominają coś bajecznego. Na chwilę przed rozpoczęciem Mszy wzbijają się w powietrze trzy baloniki z chorągwią i znakiem. A kiedy Papież w otwartym samochodzie przejeżdża, kiedy unoszą się wszystkie ręce i powiewają wszystkie chorągiewki, kiedy go prawie nie widać, kiedy niknie w tej ogromnej rzeszy i potem za chwilę się znów wyłania, wszystko to przypomina wielkie pole falującego zboża.

Pośrodku Błoni ołtarz, rozległy i widoczny, choć niemonumentalny, będący jakby wielką trybuną. Na tę trybunę wchodzi powoli i ustawia się wokół ołtarza długi rząd postaci w białych ornatach. To kardynałowie i biskupi zagraniczni. Nigdy chyba jeszcze w historii Kraków, który niejedno widział, ani Polska, nie mogły w takim stopniu naocznie doświadczyć uniwersalizmu Kościoła. Papież uprzedzał wczoraj lub przedwczoraj, że będzie stąd „rozsyłał wici” na różne strony świata. Idą więc kardynałowie i biskupi z Austrii, Holandii, Belgii, Stanów Zjednoczonych Ameryki, z RFN i NRD, z Włoch, Hiszpanii, Dominikany, Senegalu, Czechosłowacji (kardynała Tomaszka powitają brawa), Irlandii, Francji, Brazylii, Grecji, Kanady, Malty, Nowej Zelandii, Rumunii, Szwajcarii, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Węgier, Jugosławii. Portugalii. Idą też biskupi ordynariusze wszystkich polskich diecezji. To ogromne zgromadzenie biskupów koncelebruje Mszę świętą z tym, który universum Kościoła wyraża najpełniej, ze „sługą sług Bożych” – Biskupem Rzymu.

Tej niedzieli jest uroczystość Najświętszej Trójcy. A zarazem odbywa się tu centralna uroczystość jubileuszowa św. Stanisława – biskupa i męczennika. Na ołtarzu przywieziony z katedry wawelskiej starodawny relikwiarz głowy świętego. Karol Wojtyła, który jako biskup krakowski ten jubileusz zainicjował, zamyka go teraz jako papież Jan Paweł II. Zamyka, wiążąc postać świętego z umocnieniem, z próbą wiary i charakteru czekającą zawsze każdego człowieka. Zapowiedział w Gnieźnie: „Pójdziemy ku przeszłości. Nie pójdziemy jednakże w przeszłość. Pójdziemy ku przyszłości!”. I właśnie to się teraz dokonuje.

Umocnienie. Bierzmowanie.

„Więc mówię za Chrystusem samym – wypowiada Jan Paweł II:

«Weźmijcie Ducha Świętego».

I mówię za Apostołem:

«Ducha nie gaście».

I mówię za Apostołem:

«Ducha Świętego nie zasmucajcie!»”.

Mówi Papież, a w twarzy i w słowach jego jest i wielka troska, i wielka miłość: „Musicie być mocni, Drodzy Bracia i Siostry! Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara! Musicie być mocni mocą wiary! Musicie być wierni! Dziś tej mocy bardziej Wam potrzeba niż w jakiejkolwiek epoce dziejów. Musicie być mocni nadzieją, która przynosi pełną radość życia i nie dozwala zasmucać Ducha Świętego! Musicie być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmierć…”.

Mówi do nas wszystkich: „Musicie być mocni, Drodzy Bracia i Siostry, mocą tej wiary, nadziei i miłości, świadomej, dojrzałej, odpowiedzialnej, która pomaga nam podejmować ów wielki dialog z człowiekiem i światem, na naszym etapie dziejów – dialog z człowiekiem i światem, zakorzeniony w dialogu z Bogiem samym: z Ojcem przez Syna w Duchu Świętym. Dialog zbawienia”.

I zanim się ta Msza skończy, zanim w sześciu językach – angielskim, francuskim, włoskim, niemieckim, słowackim i polskim – wypowiedziana zostanie modlitwa wiernych, zanim podejdą z darami ołtarza delegacje z diecezji przemyskiej, lubaczowskiej, sandomierskiej, tarnowskiej, kieleckiej i krakowskiej, zanim setki i tysiące ludzi przystąpią do komunii, zanim ukoronuje obraz Matki Bożej z Makowa Podhalańskiego, zanim ogromna rzesza odśpiewa „Boże coś Polskę”, zanim znów wśród falujących rąk chorągiewek i transparentów odjedzie – wypowiada jeszcze swoje prośby:

– „abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili; (…)

– abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On «wyzwala» człowieka”…

Umocnienie.

W tej ziemi, w tej części świata, w tych ludziach. Dojrzały owoc, który Jan Paweł II tu zostawia.

Fragment zbiorowego reportażu „Dziewięć dni w Polsce”, opublikowanego w miesięczniku „Więź” nr 7-8/1979. Jego autorami byli Stefan Frankiewicz, Cezary Gawryś, Tadeusz Mazowiecki, Zdzisław Szpakowski, Wojciech Wieczorek i Kazimierz Wóycicki.