Żeby właściwie ocenić rok 1989, trzeba było żyć w jego atmosferze. Dzisiaj, gdy ktoś opowiada bajki, że można było wszystkich komunistów odsunąć od władzy, mogę się tylko irytować – tak dwa lata temu bp Alojzy Orszulik wspominał Okrągły Stół i wybory 4 czerwca 1989 roku.

Zmarły w lutym biskup Alojzy Orszulik, uczestnik obrad Okrągłego Stołu, dwa lata temu w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną wspominał dzień pierwszych wolnych wyborów, 4 czerwca 1989 roku. Jak mówił, tego dnia samochodem podjeżdżał pod lokale wyborcze i obserwował, jak ludzie uczestniczą w wyborach. „Sam oczywiście oddałem głos. Atmosfera była z pewnością bardzo podniosła” – wspominał.

Przypominał, że wybory do Senatu były w pełni wolne, zaś kontraktowy był tylko Sejm. „Nasi «bracia komuniści» się przeliczyli, bo uważali, że «Solidarność» nawet 35 proc. głosów nie zagospodaruje. Okazało się jednak, że «Solidarność» zdobyła wszystkie możliwe miejsca, natomiast strona rządowa nie zagospodarowała nawet listy krajowej. Cała ta lista przepadła” – powiedział.

Zdaniem biskupa Orszulika, Kościół czuł się współarchitektem porozumienia Okrągłego Stołu między „Solidarnością” a stroną rządową. „Byliśmy aktywni, bo obie strony sobie nie ufały i obie prosiły, by Kościół pośredniczył, był świadkiem i uczestniczył w rozmowach. Kościół stał po stronie społecznej i popierał główne cele tych negocjacji. Popierał ponowną legalizację «Solidarności» i wejście na drogę demokracji parlamentarnej. Komuniści zaś wyobrażali sobie tylko podzielenie się z «Solidarnością» odpowiedzialnością za kryzys gospodarczy” – tłumaczył.

Bp Orszulik wyjaśniał ponadto, że „mało kto dostrzegł, i dzisiaj pamięta, że w cieniu tych negocjacji przedstawiciele Kościoła prowadzili inne rozmowy. Mianowicie negocjowali umowę o stosunkach państwo-Kościół w Polsce i umowę międzynarodową z Watykanem”. Wypracowana w tych okolicznościach ustawa o stosunkach państwa z Kościołem katolickim została przyjęta przez komunistyczny Sejm 17 maja 1989 r. Dawała ona w praktyce pełną wolność działania Kościołowi.

Odnosząc się pojawiających się po latach od wydarzeń z 1989 roku opinii, iż umowa zawarta przy okazji Okrągłego Stołu była „zdradą Polski, bo nie odsunięto całkowicie komunistów od władzy”, biskup podkreślił, że aby ocenić tamten czas właściwie „trzeba było żyć w owej atmosferze”. „Komuniści absolutnie nie chcieli oddać władzy. Raczej zależało im, by włączyć «Solidarność» w odpowiedzialność za reformy i gospodarkę a także obciążyć opozycję winą, jeśli zmiany by się nie powiodły” – zaznaczał. „Dzisiaj, gdy ktoś opowiada tego rodzaju bajki, że można było wszystkich komunistów odsunąć, to ja mogę się tylko irytować” – dodał.

W jego ocenie w 1989 roku panowały zupełnie inne realia, których nie można oceniać z dzisiejszej perspektywy. Jak przypomniał, problemy pojawiły się już po samych wyborach, gdy rozpoczęto procedurę formowania rządu. „Po przezwyciężeniu trudności związanych z wyborem prezydenta, którym został gen. Wojciech Jaruzelski, przechodząc zaledwie jednym głosem, powstał problem utworzenia rządu. Zadanie to powierzono gen. Czesławowi Kiszczakowi, który przez Sejm kontraktowy został desygnowany na premiera” – wspomina uczestnik Okrągłego Stołu. Gen. Kiszczak nie był jednak w stanie sformować rządu, z powodu rozpadu koalicji komunistycznej. „Zwrócono się wtedy do strony kościelnej, między innymi do mnie, by Kościół «namaścił» kandydata na premiera. Pojawiła się propozycja, by zadania tego podjął się Tadeusz Mazowiecki. Początkowo sam Mazowiecki był niechętny swojej kandydaturze, zaakceptował go jednak Lech Wałęsa a następnie już jako prezydent gen. Wojciech Jaruzelski. W ten sposób mógł powstać rząd” – wspominał bp Orszulik.

Pytany jak ocenia lata „polskiej wolności” hierarcha stwierdził, iż w jego opinii nie w pełni udało się nam wykorzystać uzyskaną wolność. „Uzyskaliśmy wolność wypowiedzi, prasy, mass-mediów, ale zabrakło konsolidacji po stronie «Solidarności»” – zauważył. Jak wspominał, już w 1989 roku pojawiły się „głosy przeciwko Kościołowi”. „Uważano, że teraz «rządzić będą czarni». Dawne siły opozycyjne nagle okazały się opozycyjne w stosunku do Kościoła. To było dla nas wielkim zaskoczeniem i smutkiem, bo wielu działaczy przez cały okres stanu wojennego i w następnych latach działało pod parasolem Kościoła, a po 1989 roku stali się wobec niego opozycją” – wyznał.

Zmarły 21 lutego 2019 r. bp Orszulik wraz z bp Bronisławem Dembowskim (obecnym biskupem-seniorem diecezji włocławskiej) był z ramienia Kościoła obserwatorem rozmów Okrągłego Stołu, toczonych w warszawskim Pałacu Namiestnikowskim. Pełnił wówczas obowiązki sekretarza Komisji Wspólnej Przedstawicieli Episkopatu Polski i Rządu PRL.

KAI, DJ