Największą wartością filmu „Tylko nie mów nikomu” jest oddanie głosu ofiarom. Zawarty w tytule nakaz formułowany przez oprawców został po wielu bolesnych latach złamany.

Specyficzny klimat towarzyszący powstawaniu filmu Tomasza Sekielskiego mógł sugerować, że będziemy mieć do czynienia z produkcją, delikatnie mówiąc, nieprzychylną Kościołowi, jeśli nie wprost nierzetelną w swoim antyklerykalizmie. Po obejrzeniu tego ponaddwugodzinnego filmu mogę powiedzieć, że na szczęście niczego takiego w nim nie dostrzegłem, podobnie zresztą jak w amerykańskim „Spotlight” z 2015 roku. Pewnie można było bardziej życzliwie dobrać na przykład wypowiedzi naszych hierarchów, ale bez wątpienia dałoby się również skomponować z nich ostrzejszy materiał. Film jest dobrze zrobionym i przemyślanym dokumentem, ze świetnymi zdjęciami, sensownie dobraną muzyką, bez niepotrzebnych efektów podkręcających emocje.

Dla mnie największą wartością tego filmu (tak jak i innych publikacji poruszających temat wykorzystywania seksualnego nieletnich) jest oddanie głosu ofiarom. Zawarty w tytule nakaz formułowany przez oprawców „Tylko nie mów nikomu” został po wielu bolesnych latach złamany. Oby było to pomocne nie tylko osobom wykorzystanym, ale niech doda otuchy i odwagi wszystkim skrzywdzonym w dzieciństwie, niech uwrażliwi rodziców i opiekunów dzieci, niech będzie skuteczną przestrogą dla sprawców dopuszczających się haniebnych czynów oraz dla tych, którzy pomagają ukrywać prawdę o przemocy seksualnej. 

Nowością ukazaną w filmie są nagrane ukrytą kamerą wstrząsające konfrontacje ofiar z ich oprawcami. Dramatyczne są sceny z tych spotkań

Zaprezentowane w filmie przypadki przemocy seksualnej – oprócz trzech – są już znane z medialnych doniesień, zebranych choćby w „raporcie” Fundacji „Nie lękajcie się”. Nowością ukazaną w filmie są nagrane ukrytą kamerą wstrząsające konfrontacje ofiar z ich oprawcami. Dramatyczne są sceny z tych spotkań. Widoczne są obecne w ofiarach cały czas po latach ból i trauma. Dostrzegamy nieadekwatność i niezrozumienie w oczach ich oprawców. Słyszymy niemieszczące się w głowie próby wyjaśniania wykorzystywania seksualnego dzieci i nieletnich ojcowskimi odczuciami (!), specyficznym humorem, diabelską pokusą oraz tym, że ofiary same chciały…

W nieznanym dotąd kontekście pojawia się w filmie osoba budowniczego i wieloletniego kustosza sanktuarium w Licheniu, marianina ks. Eugeniusza M. Na tle zdjęć kolosalnej bazyliki i kompleksu klasztornego odczytywany jest list ofiary kapłana. Zmobilizowany nauczaniem papieża Franciszka mężczyzna – który, jak się okazuje, został księdzem – postanowił wyjawić tę traumatyczną historię. Sprawcą jest duchowny, który budowę sanktuarium uzasadniał mistycznymi wizjami, który postawił przed bazyliką pomnik z postaciami swoją i Jana Pawła II, a na terenie sanktuarium wisi pełno jego wizerunków… Czy i one również poznikają, podobnie jak gdański pomnik prałata Jankowskiego? Rzecznik zgromadzenia marianów poinformował, że wobec ks. Eugeniusza zapadł wyrok Stolicy Apostolskiej, jednak jest on utajniony.

Przypadek marianina nie jest jednak całkowitą nowością, gdyż przed laty pojawiały się w niektórych mediach doniesienia o jego podobnych „dokonaniach”. Zaskakujące natomiast jest drugie nazwisko – ks. prałata Franciszka Cybuli, znanego jako kapelan prezydenta Lecha Wałęsy. W tym przypadku również jesteśmy świadkami konfrontacji kapłana z jego ofiarą, w czasie której oprawca do wszystkiego się przyznaje, bagatelizując jednak problem i proponując pieniądze. Ks. Cybula zmarł w lutym bieżącego roku. Ceremoniom pogrzebowym przewodniczył metropolita gdański z biskupem pomocniczym i licznymi kapłanami. Trzy miesiące przed pogrzebem ofiara wykorzystywana przez ks. Cybulę zgłosiła sprawę w gdańskiej kurii.

Trzecią nieopisaną dotąd w mediach sprawą jest przypadek ks. Dariusza O. z archidiecezji warszawskiej. Jako katecheta molestował trzy dziewczynki poniżej 15 roku życia. Został aresztowany. Wtedy poręczenie za niego złożył kard. Kazimierz Nycz, zapewniając, iż duchowny nie będzie utrudniał procesu i będzie stawiał się na każde wezwanie. Sąd skazał księdza na karę 2 lat więzienia i dożywotni zakaz wykonywania zawodu nauczyciela oraz czynności związanych z wychowaniem, edukacją i opieką nad małoletnimi. Po odbyciu kary kapłan podejmował jednak posługi duszpasterskie, w tym głoszenie rekolekcji dla dzieci (!), co miało miejsce np. w jednej z malborskich parafii.

Tym, czego mi w filmie zabrakło, jest szersze psychologiczne wyjaśnienie problemu pedofilii i wykorzystywania seksualnego nieletnich, w tym mechanizmów kierujących zachowaniami rodzin i bliskich ofiar oraz zachowaniami sprawców. Dla rzetelnego dokumentalnego obrazu sprawiedliwe byłoby również pokazanie, co w polskim Kościele w kwestii walki z pedofilią już się dokonało.

W sumie jestem wdzięczny twórcom filmu. Mówienie o tym problemie i oddanie głosu ofiarom jest bardzo ważne. Wskazywali na to – również wyrażając wdzięczność dziennikarzom –  Benedykt XVI czy Franciszek. Z historii zbawienia wiemy, że gdy naród wybrany nie był posłuszny Bogu, ten mógł posłużyć się pogańskimi władcami i wojskami, by skłonić swój lud do nawrócenia. Niech temu służą również takie impulsy jak film Sekielskiego – Kościele, nawróćmy się!

Film „Tylko nie mów nikomu” będzie dostępny bezpłatnie od soboty, 11 maja br., w serwisie YouTube, na kanale Tomasza Sekielskiego. Autorzy zebrali na jego produkcję 450 tys. zł w zbiórce internetowej. 

Zranieni w Kościele