Kościół w Irlandii musi się zmienić, jeśli chce przetrwać. Musi na nowo wymyślić swoją przyszłość, a nie wracać do tego, co było kiedyś – mówi prymas Irlandii abp Diarmuid Martin.

Prymas Irlandii abp Diarmuid Martin od 15 lat stoi na czele archidiecezji dublińskiej. Za rok skończy 75 lat i zgodnie z wymogami prawa kanonicznego złoży rezygnację z pełnionego urzędu. Z okazji rozpoczęcia ostatniego roku urzędowania dziennik „The Irish Times” przeprowadził z nim obszerny wywiad.

Abp Martin negatywnie ocenia obecny stan Kościoła w Irlandii, i to nie tylko ze względu na skalę wykorzystywania seksualnego nieletnich przez duchownych. Jego zdaniem, irlandzki Kościół od kilkudziesięciu lat nie potrafi nawiązać relacji z nowymi pokoleniami. W konsekwencji trzon wiernych stanowią ludzie powyżej 45. roku życia. Jak wylicza, zaniedbano też wychowanie elit intelektualnych, które potrafiłyby podjąć dialog z różnymi nurtami irlandzkiej kultury. – Kościołowi nie udało się także zaradzić kryzysowi powołań. W konsekwencji w całej diecezji dublińskiej jest mniej młodych kapłanów niż młodych ministrów w irlandzkim rządzie – przyznaje arcybiskup.

Były watykański dyplomata odwołuje się do własnych międzynarodowych doświadczeń. Przypomina, że również w innych krajach Kościół napotykał poważne trudności, a jednak potrafił je przezwyciężyć i wejść na drogę rozwoju. Jest to zatem możliwe także w Irlandii, ale by to się stało, Kościół – zdaniem abp. Martina – musi się zmienić, „musi na nowo wymyślić swoją przyszłość”.

Prymas Irlandii zaznacza, że stanowczo odrzuca model reformy, który proponują irlandzcy tradycjonaliści. Podkreśla, że powrót do tego, co było kiedyś, nie jest rozwiązaniem. Nie przekonuje go również opcja przypisywana Benedyktowi XVI, czyli koncepcja „małej grupy wierzących”, wyraźnie odcinającej się od świata.

Abp Martin uważa, że receptą na odrodzenie Kościoła jest budowanie mostów. – Musimy budować społeczeństwo oparte na dialogu, poszanowaniu, zrozumieniu różnic – mówi. – Przesłanie Jezusa powinno inspirować ludzi do refleksji i poszukiwania wartości. A wszystko to powinno się odbywać w kulturze dialogu, a nie wrogości – dodaje.

Nie ukrywa on również żalu z powodu opozycji, jaką napotyka w irlandzkim Kościele. Zdaje sobie sprawę, że postrzegany jest jako ten, kto potrafi tylko krytykować. Zauważa jednak, że sam papież Franciszek posuwa się o wiele dalej niż on w krytyce Kościoła. – Gdybym ja mówił to, co papież powiedział w Dublinie podczas Światowego Spotkania Rodzin w 2018 roku, już by mnie rozszarpali – mówi.

DJ, KAI