Pięć lat temu antysemityzm oczywiście w Polsce był, ale była też powszechna świadomość ludzi o takich uprzedzeniach, że publiczne prezentowanie antysemityzmu skazuje na ostracyzm. Od 2016 r. nie jest to piętnowane, a jest wręcz usprawiedliwiane – mówi Agnieszka Magdziak-Miszewska w rozmowie z Gazeta.pl

Wywiad z Agnieszką Magdziak-Miszewską, byłą ambasador Polski w Izraelu (2006-2012) i wicenaczelną „Więzi” (1995-2000), ukazał się wczoraj na portalu Gazeta.pl.

Rozmowa prowadzona przez Jacka Gądka dotyczyła tzw. sądu nad Judaszem, który odbył się w Pruchniku w Wielki Piątek 19 kwietnia. Była ambasador Polski w Izraelu zwraca uwagę na katastrofalny poziom świadomości kulturalno-religijnej osób uczestniczących w niszczeniu kukły mężczyzny z pejsami. „Gdyby zapytać dzieci z Pruchnika, czy ktoś im powiedział, że Jezus był Żydem, Matka Boska Żydówką, podobnie też i apostołowie byli Żydami, to obawiam się, że uznaliby to za herezję. Uczestnicy «sądu» na obraz zdrajcy – Judasza – nakładają jego narodowość, która w przeświadczeniu tych ludzi jest inna niż Jezusa i Maryi, do których się modlą” – mówi. „Jaką i ci dorośli, i te dzieci przeszli katechezę?” – pyta.

Wieloletnia redaktorka „Więzi” podkreśla, że w Pruchniku odbył się „sąd nad Żydem”. „Judasz jest przede wszystkim Żydem, a nie konkretnym człowiekiem o imieniu Judasz. Zdrajcą jest Żyd. Jak wynika z ustaleń badaczy Holocaustu, takie nastawienie mieszkańców Pruchnika i okolic miało swoje przełożenie na zachowania w czasie Zagłady. Wbrew temu, co twierdzi burmistrz Pruchnika, Sprawiedliwych stamtąd niewielu” – wyjaśnia.

Jej zdaniem „są świąteczne tradycje warte pielęgnowania, a inne – zwłaszcza po Holocauście – polegające na piętnowaniu narodu żydowskiego są absolutnie niedopuszczalne”. „Wszystko, co służy przemocy i nienawiści, jest antychrześcijańskie. A ten obrzęd służył nienawiści” – podkreśla była dyplomatka.

„Czy spalenie kukły Żyda to odległe echo przedwojennego antysemityzmu?” – pyta Gądek. „Nie. To żadne echo, ale wydarzenie tu i teraz będące wyrazem przekonania jakiejś części mieszkańców miasteczka, że Żyd jest wrogiem chrześcijaństwa, wrogiem Polaków, wrogiem Jezusa. Jest to wyraz antysemityzmu, który w Polsce był, jest i będzie niestety” – odpowiada Magdziak-Miszewska. Jak zaznacza, polski antysemityzm po wojnie zyskał nowe cechy, różni się od zachodniego i ma dwa charakterystyczne motywy: lęk dotyczący własności żydowskiej, zrabowanej przez Polaków i tego, czy nie zostanie ona kiedyś im odebrana oraz poczucie winy, że jako naród byliśmy świadkami zagłady Żydów i nic nie zrobiliśmy.

Zdaniem byłej ambasador trzeba bić na alarm. „Nie chodzi tylko o palenie kukły Żyda w Pruchniku czy kukły Żyda na rynku we Wrocławiu. Chodzi o ogromne zwiększenie się antysemickiej mowy nienawiści. Pięć lat temu antysemityzm oczywiście w Polsce był, ale była też powszechna świadomość ludzi o takich uprzedzeniach, że publiczne prezentowanie antysemityzmu skazuje na ostracyzm. Od 2016 r. nie jest to piętnowane, a jest wręcz usprawiedliwiane” – zaznacza.

DJ