Jestem przekonany, że gdyby Jezus chodził teraz po świecie, stałby właśnie z osobami LGBT, bo to one są najbardziej marginalizowane – mówi jezuita o. James Martin w rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym”.

Wywiad z Jamesem Martinem SJ, amerykańskim jezuitą, pisarzem, redaktorem pisma „America”, ukazał się w najnowszym numerze „Tygodnika Powszechnego” (nr 17/2019).

Prowadzona przez Zuzannę Radzik rozmowa dotyczy współczesnego podejścia Kościoła do osób LGBT i homoseksualizmu wśród duchownych. „Ludziom krytycznie wypowiadającym się o księżach-gejach mówię zawsze, że pewnie byli na mszy odprawianej przez geja, ochrzcił ich dzieci czy odprawiał pogrzeby rodziców. Stereotypy i demonizacja to ostatecznie homofobia” – zaznacza teolog.

„Czemu zwykły ksiądz miałby się zająć duszpasterstwem osób LGBT?” – pyta Radzik. „Odpowiedź jest prosta: bo są ochrzczonymi katolikami. Są częścią twojej parafii, nie mniej niż inni. Ktoś powie: są grzeszni. Mówisz o 13- czy 14-letnim chłopaku, który jest gejem, ale nie jest w związku, chce być przyjęty przez wspólnotę. Mówisz o lesbijce-singielce. Grzesznicy? Każdy w twojej parafii jest na jakiś sposób grzesznikiem. Nie wykluczasz ludzi okrutnych lub nieumiejących wybaczać, a to też grzech” – odpowiada jezuita. „Jeśli powiesz, że chcesz mieć w parafii tylko bezgrzesznych, kościelne ławki opustoszeją. Tymczasem osoby LGBT są traktowane w naszym Kościele jak trędowaci, a ich seksualną moralność bada się pod mikroskopem” – dodaje.

Ojciec Martin zauważa, że „Jezus w Ewangeliach mówi, byśmy poszli do ludzi na marginesach najpierw, nie w dalszej kolejności”. Pisanie o sytuacji osób LGBT w Kościele amerykański teolog uważa za wychodzenie na peryferie Kościoła, do czego zachęca jezuitów papież Franciszek.

„Mamy skłonność do redukowania spraw osób LGBT do ich związków i seksualności, a przecież ich życie jest o wiele bogatsze. Chcą się spotkać z Bogiem w Eucharystii, doświadczyć Ducha Świętego we wspólnocie czy ojcowskiej miłości w Kościele. To nie tak, że większość z nich głównie szuka sposobu, jak zmienić nauczanie Kościoła. One chciałyby po prostu poczuć się w domu” – mówi jezuita.

Jak podkreśla, „Kościół zrobił dla tych ludzi bardzo mało w krajach, gdzie są realnie prześladowani i bici, gdzie grożą im egzekucje. To wielki problem, że Kościół boi się stanąć w ich obronie. Jestem przekonany, że gdyby Jezus chodził teraz po świecie, stałby właśnie z nimi, bo są najbardziej marginalizowani”.

Martin zaznacza, że „nauczanie Kościoła to nie tylko katechizm, ale też Ewangelie i Jezus. Mówiąc o stosunku do osób LGBT, myślimy o trzech miejscach w katechizmie”. „Nauczanie Kościoła to także sposób, w jaki Jezus traktował ludzi. Tu jest wiele miejsca na miłość, towarzyszenie, przyjaźń. W naszych własnych relacjach rodzinnych i przyjacielskich możemy wiele zrobić. Często mówię rodzeństwu czy rodzicom osób LGBT, które czują się wykluczone: to wy jesteście dla nich Kościołem. Sposób, w jaki ich traktujecie, jest sposobem, w jaki traktuje ich Kościół” – stwierdza. „Jest wielka potrzeba wsparcia dla rodziców osób LGBT. Jak służyć rodzicom, których dzieci cierpią? Z wielkim współczuciem i zrozumieniem” – dodaje.

DJ