Na cokolwiek nie spojrzymy: na komory gazowe Auschwitz, na dzieci roztrzaskane o mury getta w Warszawie, na sąsiadów z jednej wsi, którzy zginęli od siekier kolegów z dzieciństwa – mamy tylko słowa: „Panie, już cuchnie”. Wydaje się, że lepiej nie dotykać, nie rozmawiać, nie pytać. Z jakiegoś powodu jednak Jezus ponawia prośbę o odsunięcie kamienia.

(…) Wszyscy oni są święci i czyści, a pomiędzy nimi są uczeni i sprawiedliwi, potężni w Torze jak cedry Libanu. Oby Dawca miłosierdzia ukrył ich w ukryciu Swoich skrzydeł na wieki i oby związał ich dusze węzłem życia. Oby znaleźli odpoczynek w ogrodzie Edenu. (…) Ziemio, nie zakrywaj ich krwi! Nie uciszaj ich krzyku!
fragment żydowskiej „Modlitwy za Męczenników”

W tym roku Wielki Tydzień ponownie pokrywa się z rocznicą powstania w getcie warszawskim – pierwszego powstania w Warszawie w czasie II wojny światowej. Wielki Piątek skłania nas do refleksji nad słowami Jezusa wypowiedzianymi na krzyżu: „Boże mój, Boże mój – czemuś mnie opuścił?.” Rzeczywiście, poczucie opuszczenia jest wspólnym doświadczeniem w miejscach naznaczonych Zagładą.

Zagłada jest wyzwaniem dla osób wierzących – zarówno Żydów, jak i chrześcijan. Każdy z wierzących odpowiada sobie na pytanie o moc Boga w świetle tak wielkiej tragedii. Katolicki kardynał żydowskiego pochodzenia, ówczesny metropolita Paryża, Jean-Marie Lustiger twierdził, że obietnica dana Noemu, iż nie będzie drugiego potopu jest wiążąca i nie przemija. To jednak dla nas współcześnie trudne jest do przyjęcia. Zagłada była przecież porównywalna do potopu. Z jednej strony znamy zdanie Marka Edelmana „Co to za Bóg? On nie istnieje, bo gdzie by był?” lub jego odpowiedź „Dajcie mu [Bogu] spokój. On śpi”. Z drugiej strony, w wydanej w kilkunastu milionach egzemplarzy książce ze wspomnieniami z obozu koncentracyjnego Viktor Frankl pisze, że w warunkach obozowych byli tacy, którzy wiarę tracili i tacy, którzy ją wzmacniali: zarówno Żydzi, jak i chrześcijanie. W tej książce – „Człowiek w poszukiwaniu sensu” – pełno zresztą cytatów z Tory.

W miejscach, w których upamiętniamy ofiary Zagłady, wybrzmiewa inna scena ewangeliczna, w której Maria, siostra Łazarza, strofuje Jezusa słowami: „Panie – gdybyś tu był, mój brat by nie umarł”. I tak jak wtedy, tak dzisiaj Jezus płacze nad naszymi braćmi i siostrami, mówiąc: „odsuńcie kamień”. My dzisiaj, kiedy idziemy alejami Treblinki, ulicami getta warszawskiego, alejami Birkenau odpowiadamy często jak siostry Łazarza: „Panie, już cuchnie”. Dla wielu znanych mi osób samo pojechanie do Auschwitz jest ponad siły. „To nie dla mnie” – mówią. Nie chcemy schylać się do tego, co jest raną, być może nawet ropiejącą. Jeden ze znanych mi kapłanów, który chciał upamiętnić w rodzinnej miejscowości żydowskich mieszkańców i ratujących ich Sprawiedliwych, usłyszał: „Nie zajmujmy się tym już dzisiaj”.

Doświadczenie zapoznawania się z przebiegiem Zagłady zawsze boli. Ale daje również szansę zobaczenia nielicznych heroizmów. Świętość tych, którzy pomagali Żydom, była kroplą chwały Bożej w morzu ówczesnego zła

Na cokolwiek nie spojrzymy oczami wyobraźni: na komory gazowe Auschwitz, na dzieci roztrzaskane o mury getta w Warszawie, na sąsiadów z jednej wsi, którzy zginęli od siekier i wideł kolegów z dzieciństwa – mamy tylko tę jedną odpowiedź: „Panie, już cuchnie”. Wydaje się, że lepiej nie dotykać, nie rozmawiać, nie pytać. Z jakiegoś powodu jednak Jezus ponawia prośbę o odsunięcie kamienia. „Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?”. No właśnie, jak w takim miejscu zobaczyć „chwałę Bożą”?

Nie da się tego zrobić, patrząc na liczbę ofiar. Uczucie rozpaczy i złości jest chyba tym, które pojawia się jako pierwsze w Auschwitz, Treblince, Umschlagplatzu i wielu innych miejscach. Trzeba „odsunąć kamień” – zobaczyć i poczuć to, co trudne, bolesne, ale też i prawdziwe w perspektywie dokumentów i świadectw. Doświadczenie zapoznawania się z przebiegiem Zagłady jest naprawdę trudne – zawsze boli. Ale w gąszczu zła w najczystszej postaci daje również szansę zobaczenia nielicznych heroizmów. Świętość tych, którzy pomagali – Sprawiedliwych, jest kroplą chwały Bożej w morzu ówczesnego zła. Oddajmy cześć bohaterom i świętym, pamiętając w jakim kontekście społecznym funkcjonowali i z czego wynikało ich bohaterstwo.

Jak wspomniałem, wiara po Zagładzie wymaga wielu refleksji. Teologowie żydowscy i chrześcijańscy piszą długie prace na temat tego, „gdzie był Bóg?”. Odpowiedź, że działał przez tych, którzy się od niego nie odwrócili i robili co mogli, żeby uratować chociaż jedną osobę jest sensowna, choć trudna do przyjęcia. Pytanie czy tych „kropel” nie mogłoby być więcej, jest pytaniem również do nas. Pytaniem o to, co dzisiaj uważamy za definicję heroizmu i świętości.