Słowa o cierpieniu i pogardzie są w „Kafarnaum” do bólu prawdziwe – o najnowszym filmie Nadine Labaki dyskutują Katarzyna Jabłońska i ks. Andrzej Luter.

Ksiądz: W tegorocznym wyścigu do Oscara to za „Kafarnaum” libańskiej reżyserki Nadine Labaki, a nie za polską „Zimną wojnę” trzymałaś, Kasiu, kciuki.

Kobieta: Siłą filmu Pawła Pawlikowskiego jest nie tylko opowiedziana historia, ale też jej wycyzelowana forma. Bardzo cenię takie kino. Jednak pulsująca emocjami, mająca chropowaty, dokumentalny sznyt opowieść o 12-letnim Zejnie, który oskarżył rodziców o to, że go urodzili, znokautowała mnie.

Ksiądz: Swoje oskarżenie Zejn formułuje w dwóch krótkich zdaniach: „Życie przyniosło mi tylko cierpienie i pogardę. Życie to kurwa”.

Kobieta: Wiek i wygląd Zejna – jego drobna sylwetka, delikatne rysy twarzy – dramatycznie kontrastują i z tymi słowami, i jego sposobem bycia. Jednak w świecie Zejna przetrwać pozwalają właśnie hardość, gniew i agresja. To rozdzierające, że dziecko zachowuje się jak przeczołgany życiem dorosły. Zejn nie miał wyjścia, musiał dorosnąć. A słowa o cierpieniu i pogardzie są prawdziwe.

Ksiądz: Do bólu prawdziwe – chłopiec wraz z rodzicami i rodzeństwem mieszka w bejruckich slumsach. Ludzie żyją tam w trudnych do wyobrażenia warunkach i potwornej biedzie. Warto tu przypomnieć, że problem biedy i wykluczenia w Libanie urósł jeszcze bardziej w związku z kryzysem uchodźczym. Liban – kraj, który miał ok. 4,2 mln mieszkańców i konfrontował się z ekonomiczną zapaścią – przyjął 1,5 mln imigrantów!

Kobieta: Pulsująca emocjami, mająca chropowaty, dokumentalny sznyt opowieść o 12-letnim Zejnie, który oskarżył rodziców o to, że go urodzili, znokautowała mnie

Szczególnie dramatyczny jest tam los ogromnej liczby dzieci, które są niewinnymi ofiarami rzeczywistości społecznej oraz klasowych i finansowych podziałów. Zamiast chodzić do szkoły, spędzać czas na zabawie, muszą same o siebie zadbać, chwytać się różnych zająć, żeby przetrwać, czyli mieć co jeść. Pracują więc często ponad siły, doświadczają również przemocy ze strony dorosłych, nierzadko najbliższych.

Kobieta: Życie w poczuciu totalnej bezsilności, w braku nadziei na poprawę własnego losu, może powodować stan takiego zobojętnienia, że rodzice nie tylko nie obdarzają swoich dzieci ciepłem, ale właściwie w ogóle o nie się nie troszczą. Tak jest w wypadku Zejna i jego rodzeństwa. To nie rodzice, ale Zejn pracuje na utrzymanie całej rodziny.

Wydaje się, że w świecie Zejna nie ma miejsca ani czasu na praktykowanie wrażliwości, na okazywanie miłości i czułości. Chłopiec ich jednak nie zatracił. Sposób, w jaki zaopiekuje się niewiele ponadrocznym Yonasem – którego stał się nieoczekiwanie jedynym opiekunem – wzbudza podziw i wzruszenie. Dziecko musiało stać się rodzicem dla młodszego od siebie dziecka. I sprostało temu.

Rozmawiali: Katarzyna Jabłońska i ks. Andrzej Luter

Fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź” wiosna 2019Więź, wiosna 2019Zamów tutaj