Trzeba uzdrowić kościelną administrację, nie posłużyła ona bowiem wypełnianiu misji Kościoła. Teczki, które mogłyby udokumentować okropne czyny, zostały zniszczone albo w ogóle nigdy ich nie założono. Zamiast na sprawców, nakładano obostrzenia na ofiary i nakazywano im milczenie.

Fragment tekstu wystąpienia podczas watykańskiego spotkania przewodniczących krajowych konferencji episkopatów na temat ochrony osób małoletnich, 23 lutego 2019 roku:

Kiedy weźmie się pod uwagę to wszystko, co można osiągnąć dzięki administracji, widać, jak jest ona potężna. To, co robi, lub czego nie robi, ma istotny wpływ na to, co udaje się osiągnąć przez wspólne działanie – albo: co się nie udaje.

Jednak ta potęga administracji może również zostać nadużyta. Tak dzieje się – na przykład – w wypadku, kiedy administracja zapomina, że jej celem jest służba rozmaitym osobom żyjącym wspólnie i przez współpracę usiłującym osiągać wspólne cele. Albo wówczas, gdy administracja zajmuje się wyłącznie samą sobą. Albo wtedy, kiedy zasady i przepisy służą wyłącznie utrzymaniu samej administracji lub też władzy poszczególnych osób. To jest właśnie nadużycie władzy przy pomocy administracji. Jak to może wyglądać, wszyscy jasno w ostatnim czasie widzimy.

Wykorzystywanie seksualne dzieci i młodzieży w niemałym stopniu jest pochodną nadużywania władzy w obszarze administracji. Tu administracja nie posłużyła wypełnianiu misji Kościoła, lecz wręcz przeciwnie – jej zaciemnieniu, zdyskredytowaniu i uniemożliwieniu. Teczki, które mogłyby udokumentować okropne czyny i wskazać z imienia osoby, które były za to odpowiedzialne, zostały zniszczone, albo w ogóle nigdy ich nie założono. Zamiast na sprawców, nakładano obostrzenia na ofiary i nakazywano im milczenie. Procedury i zasady postępowania przewidziane w przypadku ścigania przestępstw celowo nie były wdrażane, lecz uchylane lub lekceważone. Prawa ofiar były tym samym po prostu deptane i uzależnione od widzimisię poszczególnych osób.

To wszystko są sytuacje stojące w ostrej sprzeczności z wartościami, za którymi Kościół się opowiada. Taki sposób organizacji i działania administracji kościelnej nie przyczynił się do jedności rodzaju ludzkiego ani nie przybliżył ludzkości do Boga. Przeciwnie, sprzeniewierzył się tym celom.

Jeśli Kościół deklaruje, że działa w imieniu Jezusa, a jednak ktoś został potraktowany przez Kościół (czy też jego administrację) paskudnie, to i z tym Jezusem nie chce mieć on nic wspólnego

Zatem w końcu wyłania się przed nami trudny dylemat: Z jednej strony administracja ma służyć wypełnianiu misji Kościoła, z drugiej – może stać w jawnej sprzeczności z tą misją. Co mamy z tym zrobić? Co powinniśmy zmienić lub na co zwrócić baczniejszą uwagę?

Pilnie potrzebujemy takiej administracji, która nie tylko będzie pomagać w wypełnianiu misji Kościoła, ale wręcz w jakimś sensie będzie uosabiać to, co ma być dzięki tej misji osiągnięte. Musi być ona – tak jak cały Kościół – nie tylko narzędziem, ale także symbolem jedności rodzaju ludzkiego i zjednoczenia ludzkości z Bogiem. Tu nie chodzi tylko o funkcjonowanie administracji dla jakiegoś tam celu – tu chodzi o administrację realizowaną w taki sposób, że ludzie czują się w procesie administracyjnym przyjęci, że czują się docenieni, że mogą mieć zaufanie do systemu, że czują się bezpieczni i uczciwie potraktowani, że są wysłuchiwani, a ich uzasadniony krytycyzm jest przyjmowany. Naprawdę może się to ogromnie przyczynić do osiągnięcia faktycznego zbliżenia między ludźmi i ostatecznie także przyciągnięcia ludzkości bliżej do Boga – i to jest, że się tak wyrażę, teologiczna misja kościelnej administracji.

Jak bardzo jest to ważne, aby administracja kościelna funkcjonowała w ten sposób, wyraźnie widać w negatywnych doświadczeniach związanych ze sprawami nadużyć. W skrócie sposób myślenia niektórych ofiar wykorzystania seksualnego można przedstawić następująco: Jeśli Kościół deklaruje, że działa w imieniu Jezusa, a jednak zostałem potraktowany przez Kościół (czy też jego administrację) tak paskudnie, to i z tym Jezusem nie chcę mieć nic wspólnego.

Administracja – po to, żeby mogła działać w sposób zgodny z misją Kościoła i zgodny z naturą Kościoła jako „symbolu i narzędzia” – potrzebuje przejrzystości i „wyśledzalności”. Procedury administracyjne stają się przejrzyste wtedy, gdy da się zrozumieć oraz prześledzić, kto zrobił co, kiedy, dlaczego i po co, oraz co zostało zdecydowane, odrzucone czy też wyznaczone do zrobienia. Wówczas osoby stykające się z taką transparentną administracją mają możliwość wskazania na popełnione w jej działaniach pomyłki i błędy oraz szansę obrony przed tymi działaniami. Mogą przedstawić swoją perspektywę w sposób, który jest dla innych zobowiązujący i który zostanie wzięty pod uwagę. Zamiast być zaledwie przedmiotem administracji mogą mieć poczucie, że są jej podmiotem. I właśnie dlatego wprowadzenie jurysdykcji administracyjnej w Kościele wydaje się jak najbardziej właściwe i potrzebne.

Fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź” wiosna 2019

Więź, wiosna 2019

Zamów tutaj