Wierny jest częścią Kościoła, tworzy go. Nie jest pozbawiony wolności ani sumienia. Może mieć swoje zdanie i może wybierać. Nie musi podzielać stanowiska episkopatu w sprawie edukacji seksualnej i jej zwalczać – mówi Jakub Halcewicz-Pleskaczewski w rozmowie z „Kulturą Liberalną.

Wywiad z Jakubem Halcewiczem-Pleskaczewskim, redaktorem naczelnym Więź.pl, ukazał się dziś na stronie „Kultury Liberalnej”. Rozmowa Łukasza Pawłowskiego dotyczy stosunku katolików do edukacji seksualnej (według biskupów, którzy dwa tygodnie temu wydali stanowisko w sprawie karty LGBT, proponowany w karcie model edukacji seksualnej „może łatwo pozbawić rodziców wpływu na wychowanie ich dzieci i stać się programem je deprawującym”).

Co wierny może zrobić w sytuacji, gdy uznaje edukacje seksualną za potrzebną, zaś Kościół zajmuje wobec niej jednoznacznie negatywne stanowisko? – pyta sekretarz redakcji „Kultury Liberalnej”. „Po pierwsze, wierny jest częścią Kościoła, tworzy go. Po drugie, nie jest pozbawiony wolności ani sumienia. Może mieć swoje zdanie i może wybierać” – odpowiada redaktor „Więzi”. Jak dodał, wierni nie muszą podzielać stanowiska episkopatu i zwalczać edukacji seksualnej.

„Większy problem polega na tym, że biskupi mają – w swoim przekonaniu – obowiązek występowania publicznie w sprawach seksu, większy nawet niż w przypadku innych spraw. Jest to niezrozumiałe i wymaga przemyślenia w samym Kościele, zwłaszcza obecnie” – zaznacza Halcewicz-Pleskaczewski. Efektem takiego przemyślenia mogłoby być „powolne odzyskiwanie wiarygodności, którą instytucjonalny Kościół stracił przez przestępstwa seksualne duchownych i ich tuszowanie”. Jako pozytywny przykład podaje wypowiedzi abp Grzegorza Rysia.

Zdaniem Halcewicza-Pleskaczewskiego stanowisko episkopatu wobec warszawskiej karty LGBT nie dość, że „nie było zbyt wyważone, to akurat w tym momencie – niedługo po watykańskim szczycie o wykorzystywaniu seksualnym w Kościele i po ujawnieniu pierwszych danych o przestępstwach w Kościele w Polsce – być może w ogóle nie trzeba się było wypowiadać”. Zauważa, że potępiona przy okazji „ideologia gender” jest „osobistą obsesją wiceprzewodniczącego episkopatu arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, a nie realnym problemem”. „Zresztą jest moim zdaniem głęboko nie w porządku, że w stanowisku episkopatu tak wyraźnie słychać właśnie wpływ metropolity krakowskiego. Przecież arcybiskup Jędraszewski był jedynym przedstawicielem episkopatów świata, który wyjechał ze szczytu w Watykanie przed nabożeństwem pokutnym i ani krakowska kuria, ani on sam nie wyjaśniają w przekonujący sposób, dlaczego nie mógł zostać do końca” – dodaje (nasz komentarz w tej sprawie można przeczytać tutaj).

Jak mówi naczelny Więź.pl, „w Kościele chyba dość powszechnie panuje pogląd, że jeśli dopuścimy konsensualne, liberalne podejście do seksu, „to doprowadzi ono do normalizacji seksu grupowego, pedofilii, zoofilii i wszystkiego co najgorsze”. Takie podejście – jego zdaniem – jest projektowaniem zagrożeń. „Dopóki biskupi będą się tym zajmować, nie będą mieli w polu widzenia rzeczywistości i realnych problemów. A dziś takimi problemami są dyskryminacja i cierpienie ludzi o innej orientacji seksualnej niż większości. I to na te problemy odpowiedzią może być między innymi edukacja seksualna” – zaznacza. „Przedstawiciele Kościoła mogliby więc porzucić swoje obsesje i zacząć rozmawiać uczciwie. Na przykład o materiałach szkolnych, choćby obecności w nich par homoseksualnych” – podkreśla.

„Ale jak pogodzić twój pogląd z oficjalnym stanowiskiem episkopatu, które jest mu dokładnie przeciwne?” – pyta Pawłowski. „Wierni są Kościołem tak samo jak biskupi. Jeśli ktoś zajmuje stanowisko, które jest niemądre, to nie znaczy, że inni muszą je podzielać. Fakt, że część biskupów napisze jakiś list, nie powoduje, że ja się czuję w Kościele źle – choć tak bywa – że inaczej się modlę czy inaczej widzę życie Jezusa” – odpowiada Halcewicz-Pleskaczewski, dodając, że abp Marek Jędraszewski jako współautor dokumentu episkopatu nie jest dla niego pośrednikiem między ludźmi a Bogiem „w sensie mistycznym”. „Gdybym uczestniczył w odprawianej przez niego mszy, to modliłbym się razem z nim. Ale jeśli napisze jakiś dokument, to nie ma on wpływu na moją relację z Bogiem” – wyjaśnia.

Zdaniem redaktora „Więzi”, „rozczarowanie biskupami to stały element życia katolików, zwłaszcza w Polsce, w której biskupi zajmują tak ważne miejsce. Wcześniej ich rola była uzasadniona przez historię. Ale po roku 1989 hierarchowie nie przemyśleli, kim chcą być w demokratycznym, różnorodnym kraju, ani na czym budować autorytet Kościoła. Niekiedy wydaje się, że walczą o władzę ziemską – majątki, wpływy polityczne. W niektórych sprawach wyobrażają sobie, że są kimś ważniejszym niż w rzeczywistości, w innych mówią mniej, niż by mogli”.

Odpowiadając na pytanie o związek celibatu z wykorzystywaniem seksualnym, Halcewicz-Pleskaczewski podkreśla, że „to nie celibat jest najważniejszym problemem, ale klerykalizm, czyli przekonanie księdza, że jest wybrańcem, kimś zupełnie wyjątkowym i z tego tytułu przysługują mu szczególne prawa nie tylko w życiu społecznym, ale i rodzinnym, jeżeli zakłada rodzinę. Demontaż takiego klerykalizmu jest zresztą ważną częścią nauczania papieża Franciszka”. „Po pierwsze więc każdy młody ksiądz powinien pamiętać, że jest jednym z nas, jednym z wiernych. A po drugie, że kiedy musi przestrzegać celibatu, jest tym bardziej narażony na problemy związane z seksualnością. I ktoś powinien go poprowadzić” – mówił.

DJ