Czy praca może nadawać sens naszemu życiu? Jaka jest jej relacja do życia prywatnego? O tym w „Polska The Times” dyskutowali autorzy publikacji „Zarządzanie z ludzką twarzą”.

Debata „Zarządzanie z ludzką twarzą” odbyła się 1 marca w siedzibie redakcji „Polska The Times”. Udział wzięli Magdalena Bigaj z Komitetu Dialogu Społecznego Krajowej Izby Gospodarczej, Łucja Krzyżanowska z Pracowni Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia”, sekretarz Laboratorium „Więzi” Bartosz Bartosik i Konrad Ciesiołkiewicz, przewodniczący Komitetu Dialogu Społecznego KIG. Moderatorem dyskusji był Paweł Siennicki, redaktor naczelny „Polska The Times”.

Debata dotyczyła współczesnego stosunku Polaków do pracy. Jak zauważyła Magdalena Bigaj, rynek pracy w Polsce jest bardzo zróżnicowany, zależy choćby od miejsca oraz rodzaju zawodu. „O naruszenie balansu życia prywatnego i pracy łatwiej w wolnych zawodach, gdzie jest chociażby większa pokusa zostawania po godzinach. Dlatego pamiętajmy, że nie mówimy o całym rynku pracy, a zaledwie o jego wycinku” – zaznaczyła.

Bartosz Bartosik zastanawiał się, czy większa świadomość wagi pracy dla naszego dobrostanu przekłada się na to, że pracujemy więcej, czy mniej. Zwrócił uwagę, że choć Polacy – jak pokazują badania – są coraz bardziej zadowoleni z życia zawodowego, to jednak praca wciąż ich bardzo stresuje, a dodatkowo wśród zadowolonych zdecydowanie najwyższy odsetek jest w grupie zarządzających.

Jak zwróciła uwagę Łucja Krzyżanowska, „czym innym jest sytuacja, w której specjalista lub przedstawiciel kadry zarządzającej dochodzi do wniosku, że praca nie może dominować w jego życiu, więc będzie z niej wychodził po ośmiu godzinach, zamiast siedzieć dłużej, a czym innym jest sytuacja osób, które pomimo tego, że mają etat, muszą dorabiać dodatkowo, siedząc za kasą w supermarkecie”. „Na pewno istnieją różne perspektywy i to, co się dzieje w Warszawie, jest jedną z nich, niewątpliwie ważną. Jednak warto przenosić się na różne poziomy” – dodała Bigaj.

Konrad Ciesiołkiewicz podkreślił, że w pracy – niezależnie na przykład od wielkości miejscowości – ważne są uniwersalne kwestie: to, czy w pracy jesteśmy tymi, którzy mają szansę realizować własne pomysły, mają realne poczucie sprawczości, czy jedynie wykonują cudze polecenia. „To jest niezwykle ważne, aby tworzyć takie środowisko pracy, w którym czujemy się współwłaścicielami, gdzie szanowana jest nasza podmiotowość i możemy powiedzieć nie tylko, co myślimy, ale także co czujemy. Przez wiele lat emocje były rugowane z życia zawodowego jako nieprofesjonalne, dzisiaj coraz częściej do nich wracamy” – mówił.

„Nie mamy już chyba wątpliwości, że praca może być niezwykle sensotwórcza, czyli ma moc nadawania sensu naszemu życiu” – zaznaczył Bartosik. „Ale jest też ona niesłychanie stresogenna. Coraz więcej Polaków bierze dni wolne w pracy ze względu na problemy psychiczne związane z wypalaniem zawodowym czy z przepracowaniem” – dodał. Zwrócił także uwagę na fakt, że średni poziom zarobków – choć wygląda dobrze – jest zróżnicowany: 50 proc. Polaków zarabia mniej niż 2500 zł na rękę, a ok. 17 proc. dostaje ok. 1600 zł.

Krzyżanowska mówiła o zmianach pokoleniowych, które dokonują się na rynku pracy. „Pokolenie X zaczyna ustępować miejsca pokoleniu Y, czyli millenialsom, którzy zupełnie inaczej patrzą na swoją pracę. Oni chcą w pracy czuć się podmiotowo, mieć wpływ na to, co się dzieje, chcą partycypacyjnego zarządzania. Często ta postawa w kontakcie ze starszymi pracownikami generuje konflikty” – zauważyła. „Badania pokazują, że 30 proc. wszystkich zatargów w pracy wynika właśnie z różnic pokoleniowych, a co za tym idzie, z odmiennych systemów wartości, innej wrażliwości emocjonalnej” – dodała.

„Środowisko pracy jest soczewką wszystkich relacji społecznych. Tu w mikroskali obserwujemy życie publiczne. Poza szkołą i rodziną to właśnie jest miejsce, gdzie odbywa się trening relacji społecznych, bo tu spędzamy ogromną część naszego życia” – podkreślił Ciesiołkiewicz.

Bartosik zaznaczył „wartość personalistycznego podejścia do zarządzania”, które „skupia się na osobie i na jej indywidualnej historii, bo to właśnie ona jest kluczem do zrozumienia pracownika”. „To osoba ma być w centrum, ma być aktorem na rynku pracy. W zarządzaniu chodzi o konkretne relacje między osobami” – podkreślił.

Jak zwróciła uwagę Krzyżanowska, obecnie w „ młodszym pokoleniu zadowolenie z pracy wzrasta wraz z poczuciem, że ma ona sens, daje coś więcej niż pieniądze. Dlatego coraz częściej młodzi zwracają uwagę na to, czy ich pracodawca jest firmą odpowiedzialną społecznie. Oczywiście zarobki również są ważne, ponieważ mają im pozwolić na realizację pasji pozapracowych, czyli na godne życie po godzinach, ale poczucie sensu w pracy ma też coraz większe znaczenie. Młody człowiek chce czuć, że jego praca służy jakiemuś dobru, a nie tylko napędza kolejną machinę marketingową”.

Odpowiadając na pytanie o to, czy polski pracownik potrafi powiedzieć w pracy „nie”, Ciesiołkiewicz zauważył, że „nasz system jeszcze w wielu miejscach jest feudalny. Napięcie między przełożonym a zespołem, pracodawcą a pracownikiem jest silniejsze niż przeciętnie, i to działa w obie strony”. Z kolei Bigaj stwierdziła, że powiedzenie „nie” niesie dużo większe ryzyko niż powiedzenie „tak”, „podjęcie tego ryzyka jest decyzją, za którą stoi nasze całe życie – kredyty, aspiracje, plany”. To nie jest prosty rachunek – kontynuowała – odmowa oznacza niepewność, a pracownicy mają rodziny, kredyt, dzieci na studiach, zobowiązania. „Czy możemy ryzykować utratę pracy? Im dalej od Warszawy, tym stawka jest wyższa” – dodała.

Jak podkreśliła, na zdolności mówienia „nie” przez pracownika powinno też zależeć pracodawcy. Brak tej zdolności – jej zdaniem – oznacza „mniej więcej tyle, że w firmie nie ma realnego dialogu. A gdy nie ma dialogu, to pojawia się sytuacja, o której pisał prof. Blikle: między pracownikiem a pracodawcą zaczyna toczyć się niezdrowa gra. Pracownik oszukuje pracodawcę, by sprawiać wrażenie, że osiągnął to, co on chce, ale jednocześnie próbuje sobie zrekompensować związaną z tym frustrację. Zatem to pracodawcy powinno zależeć na tym, żeby tworzyć środowisko otwarte na dialog, umożliwiające współpracę”. „W dużych firmach pracownik często czuje się często zdepersonalizowany. Dlatego tak ważna jest dobra komunikacja w zespole, nawet tym największym. Bez niej ludzie czują się zlekceważeni” – mówiła Bigaj.

Uczestnicy debaty są autorami publikacji „Zarządzanie z ludzką twarzą” wydanej przez Laboratorium „Więzi”. Można ją pobrać tutaj.

DJ