Sztuka przypomina o tym, że egzystencja ma głębszy sens.

Tekst ukazał się w miesięczniku „Więź” nr 5-6/2011 jako odpowiedź w ankiecie „Do czego służy sztuka?”.

Postawione przez redakcję pytania uważam za absolutnie zasadnicze. I chyba nawet wiem, dlaczego akurat dzisiaj się pojawiają.

Funkcja sztuki jest w zasadzie bliska religii – chodzi tu o odwieczne poszukiwanie sensu i usiłowanie bycia lepszym, dojrzalszym człowiekiem. Tyle, że to poszukiwanie nie odbywa się bezpośrednio wobec Boga, czy też jego namiestników, lecz w towarzystwie drugiego poszukującego człowieka.

To, co w trakcie aktu kreacji wydarza się między jego uczestnikami, jest uruchamianiem wspólnej przestrzeni innego (lepszego?) obcowania. Jest czymś, co nam pozwala lepiej zrozumieć funkcjonowanie człowieka w świecie. To przestrzeń duchowa. Choć sens może bardziej wyraża się w nieustannym poszukiwaniu niż samym sensie. Bo czy istnieje wspólny, jeden dla wszystkich sens? To brzmi jak niemożliwy do zrealizowania ideał. Niemożliwy, ale to właśnie ku niemu sztuka i wszelkiego rodzaju duchowość będą dążyć – potykać się w tym dążeniu, zmagać się, zawracać, krążyć wokół niego, ale na pewno nie ustawać. Zdarzają się w naszej pracy objawienia. Są to krótkie momenty, kiedy kurtyna niewiedzy uchyla skrawek tajemnicy. Ma to zdecydowanie charakter religijnego doświadczenia.

Teatr staje się na chwilę świątynią, kino miejscem głębszych przeżyć, sala koncertowa przestrzenią metafizycznego doświadczenia. Ale nie chodzi o to, że mają zastępować kościół. Mogą być jego uzupełnieniem czy też rozwinięciem myśli o celowości naszego istnienia. Sztuka przypomina nam o tym, że egzystencja ma głębszy sens.

Zdarzają się w naszej pracy objawienia. Są to krótkie momenty, kiedy kurtyna niewiedzy uchyla skrawek tajemnicy. Ma to zdecydowanie charakter religijnego doświadczenia

Im więcej oglądam nowych filmów, im więcej podróżuje po całym świecie, im bardziej obserwuję zmiany w naszym rozwijającym – jak ktoś powiedział – kapitalizmie bezkapitałowym, tym bardziej przekonuje się, że spirytualne przeżycie przestaje być wartością. Otaczamy się kolorowymi, plastikowymi protezami, które stanowią substytut.

Czy nasze dążenia muszą zawsze przybierać materialny charakter? Świat przenosi swoją przestrzeń duchową do wnętrza komputera. To tam kreuje się nowe oblicze naszej duszy, nasz duchowy awatar. Tylko czy kiedy uzbrajamy się w narzędzia wirtualnego życia, nie pozbawiamy się duszy? Czy nie pozbawiamy się czegoś więcej? Rozwój, dążenie człowieka do ulepszania siebie i świata, powinny też mieć ścieżkę do wnętrza samego człowieka. Mam nadzieję, że temu służy sztuka – chce sprawić, by człowiek odnalazł w sobie piękno.

Tekst ukazał się w miesięczniku „Więź” nr 5-6/2011 jako odpowiedź w ankiecie „Do czego służy sztuka?”.