Jeśli chcecie uratować Kościół, trzeba wziąć się do roboty i wskazać sprawców z imienia i nazwiska. Nie możemy pozwolić, by wygrało kolesiostwo – apeluje jedna z ofiar wykorzystywania seksualnego do uczestników watykańskiego szczytu.

Uczestnicy watykańskiego szczytu o wykorzystywaniu seksualnym nieletnich w Kościele wysłuchali wczoraj świadectw ofiar, nagranych wcześniej. Przedstawiono je w formie kilkuminutowego filmu zaraz po porannej modlitwie.

W wystąpieniach osób wykorzystywanych seksualnie przez duchownych wybrzmiało wiele wspólnych elementów, między innymi wdzięczność za to, że po latach przemilczeń i oskarżeń ktoś wreszcie zechciał ich wysłuchać i spytał, co chcieliby powiedzieć papieżowi i biskupom świata. Wszyscy mówili też jednak o wcześniejszym braku zrozumienia ze strony Kościoła oraz o niezabliźnionych ranach i straszliwych konsekwencjach, jakie wykorzystywanie miało dla ich życia osobistego, rodzinnego, społecznego, a także dla relacji z Bogiem.

Schemat, z którym należy skończyć

Ofiary przypomniały, że trzeba podjąć zdecydowane działania. Nie tylko „wyciąć istniejącego raka”, ale i „zastosować odpowiednią terapię”, w przeciwnym wypadku skandal nadużyć nigdy się nie skończy. Jedna osób zaapelowała do zebranych: – Nie wystarczy tylko przytakiwać papieżowi. Ci, którzy nie chcą słuchać Ducha Świętego, którzy chcą nadal kryć nadużycia, niech odejdą i zrobią miejsce dla tych, którzy chcą stworzyć nowy, odnowiony Kościół; Kościół wolny od nadużyć seksualnych.

Pochodzący z Chile mężczyzna stwierdził, że „pierwszą jego myślą jako katolika było: pójdę opowiedzieć o wszystkim Świętej Matce Kościołowi, gdzie mnie wysłuchają i potraktują z szacunkiem”. Niestety, jak wyznał, został potraktowany jak kłamca, odwrócono się do niego plecami i nazwano wrogiem Kościoła. – To jest schemat, który istnieje na całym świecie i to musi się skończyć – mówił, podkreślając, że ofiary potrzebują towarzyszenia. Wskazał, że trzeba konkretnie zmierzyć się ze straszliwą sprzecznością – księża, którzy powinni być lekarzami dusz, stają się ich zabójcami, a zarazem zabójcami wiary. Prosił zebranych, by pomogli papieżowi w odbudowaniu zaufania do Kościoła.

Zebrani na watykańskim szczycie wysłuchali opowieści 53-letniego zakonnika, który obchodzi 25-lecie święceń kapłańskich. Wyznał, że po swoim nawróceniu był wykorzystywany seksualnie przez księdza, który zajmował się ministrantami. Jako osoba dorosła – w porozumieniu ze swoim prowincjałem – napisał list do księdza, który go wykorzystywał, poinformował też biskupa, a po braku reakcji – nuncjusza. O ile nuncjusz okazał zrozumienie, biskup zaatakował go, nie usiłując zrozumieć. – Minęło osiem lat i nie dostałem żadnej odpowiedzi ani od tego księdza, ani od biskupa – mówił zakonnik. Do zebranych zaapelował, by nauczyli się słuchać ofiar wykorzystywania. Wyznał zarazem, że przebacza swemu oprawcy i jest wdzięczny Bogu za to, że jest w Kościele. Podkreślił, że pomogli mu w tym jego przyjaciele-księża, od których otrzymał pomoc.

Wielkie upokorzenie

Dramatyczne świadectwo złożyła pochodząca z Afryki kobieta, która przez 13 lat była wykorzystywana seksualnie przez księdza (od 15 do 28 roku życia). Trzy razy była z nim w ciąży i za każdym razem została przez niego zmuszona do dokonania aborcji. Była od niego uzależniona ekonomicznie. Kiedy nie chciała spełniać jego zachcianek seksualnych, była bita. – Moje życie jest zniszczone. Doświadczyłam tak wielkiego upokorzenia – powiedziała, wskazując, że księża mogą bardzo pomóc, ale mogę też wyrządzić wiele szkód. Dlatego powinni zachowywać się odpowiedzialnie.

Amerykanin, molestowany w młodości przez duchownego, mówił o manipulacjach, jakim został przez niego poddany on i jego rodzina. – Odnalazłem nadzieję i uzdrowienie, dzieląc się mą historią z żoną, rodziną i przyjaciółmi – mówił. Wskazał na znaczenie w procesie jego uzdrawiania przykładu zmarłego przed czterema laty kard. Francisa Georga, który miał bardzo wyrazistą postawę wobec pedofilii. Do zebranych w Watykanie biskupów zaapelował o zdecydowane działania na rzecz uzdrawiania Kościoła i o stanowcze przewodzenie ludowi Bożemu.

Ostatnie świadectwo złożył mężczyzna z Azji, molestowany przez zakonnika. – Wywołało to u mnie ogromną traumę, mam trudności w nawiązywaniu relacji z ludźmi – mówił. Wskazał na zmowę milczenia, z jaką spotkał się wśród przełożonych zakonnych sprawcy, do których zwrócił się po pomoc. – Regularnie kryli problem. Stawiałem temu czoło przez wiele lat, jednak większość przełożonych nie jest w stanie powstrzymać oprawców ze względu na łączące ich przyjaźnie – powiedział. Podkreślił konieczność jasnego wskazania i ukarania sprawców przestępstw. Wskazał, że trzeba w tym kierunku naprawdę zdecydowanych działań, bo „dla Kościoła w Azji jest to bomba z opóźnionym zapłonem”. – Jeśli chcecie uratować Kościół, trzeba wziąć się do roboty i wskazać sprawców z imienia i nazwiska. Nie możemy pozwolić, by wygrało kolesiostwo, ponieważ zniszczy to całe pokolenie dzieci. Jak mówił Jezus, musimy stać się jak dzieci, a nie być ich oprawcami – apelował do uczestników watykańskiego szczytu.

KAI, DJ