Muzeum Polin zapowiada dla Polski czas być może niełatwy, ale jednak dobry – budowania wspólnoty, dialogu i współpracy.

Grupa ośmiolatków zatrzymała się z przewodniczką przy tarczy, przypominającej trochę tę z programu „Koło Fortuny”. Wskazywała na jedną z wielu ról społecznych, jakie pełnił Maciuś. Ośmiolatki z upodobaniem słuchały historii, o tym, jak Maciuś-król postanowił wprowadzić w swoim państwie reformę: „Niech jutro każdy uczeń dostanie w szkole funt czekolady”. Grupka dziewczynek i chłopców rzuciła się na ścianę, z której wydobywała się czekoladowa woń. – Ale to pięknie pachnie! – mówiły dzieci, zachwycone zarówno zapachem, jak i doskonałym projektem reformy. Okazało się jednak, że genialnie prostego – zdawałoby się – postulatu Maciusia nie da się łatwo wprowadzić w życie. Pierwszy zaprotestował, zaniepokojony o wpływ czekolady na dziecięcą kondycję, minister zdrowia, a tuż po nim członkowie rządu odpowiedzialni za przemysł i transport. Dzieci musiały obejść się smakiem.

Na wystawie dzieci i dorośli poznają trudności, z jakimi wiąże się wzięcie odpowiedzialności za kraj, i jak łatwo jest wykluczać, a jak trudno włączać ludzi i grupy społeczne w życie wspólnotowe

Wystawa „W Polsce Króla Maciusia. 100-lecie odzyskania niepodległości” opowiada o państwie, społeczeństwie i budowaniu wspólnoty przez pryzmat powieści „Król Maciuś Pierwszy” Janusza Korczaka, a także życiorysu, dorobku i poglądów samego autora. W pięknej formie – łączącej wspaniałą oprawę artystyczną, ciekawe pomysły aranżacyjne i kuratorskie, jak również interesujące muzealne eksponaty – dzieci i dorośli poznają trudności, z jakimi wiąże się wzięcie odpowiedzialności za kraj, jak trudna jest jego odbudowa ze zniszczeń i jak łatwo jest wykluczać, a jak trudno włączać ludzi i grupy społeczne w życie wspólnotowe.

W pierwszej części ekspozycji naszym przewodnikiem jest sam Maciuś, w drugiej – Korczak. Nie ma w tym zresztą żadnej sprzeczności. Nie od dziś wiemy, że autor powieści przypisał swojemu bohaterowi wiele własnych cech i obserwacji. Świat książki przedstawiony jest we wspaniałych ilustracjach Iwony Chmielewskiej – mnie zapadła w pamięć szczególnie ta, na której zmęczony i przerażony wojną Maciuś opiera się w zadumie o karabin. Niezwykła to antyteza dumnego Małego Powstańca, przy którym rodzice – słyszałem kilkakrotnie na własne uszy – mamią  dzieci opowieściami o tym, jak to cudownie walczyć o Polskę z bronią w ręku.

Wiele listów dzieci do Króla Maciusia wyraża prośbę: „żeby moi rodzice się nie kłócili”, w innych czytamy: „każde dziecko zasługuje na przyjaciela, może nim być zwierzę”

Przed jedną z ilustracji Chmielewskiej stoi skrzynka pocztowa, do której odwiedzający ekspozycję mogą wrzucać listy do Maciusia. Kuratorki właśnie ją otworzyły: – Widać, że dzieci nawiązały kontakt z naszym bohaterem. Emocjonalnie dziękują mu, że mogły być w jego królestwie, życzą mu szczęścia, mówią, że mądrzę rządzi, bo wymyślił coś dla dzieci. Ale odnoszą się też do bieżących potrzeb. Na przykład wiele listów wyraża prośbę: „żeby moi rodzice się nie kłócili”, w innych czytamy: „każde dziecko zasługuje na przyjaciela, może nim być zwierzę” – mówi Anna Czerwińska, współodpowiedzialna za wystawę wraz z Tamarą Sztymą.

Druga część wystawy ma z kolei charakter edukacji obywatelskiej – jest zachętą do rozmowy o wartościach w życiu społecznym, sposobach wpływania na rzeczywistość i współpracy. Towarzyszą nam w tym pisma, zdjęcia i eksponaty związane z Januszem Korczakiem (w tym słynne okulary z pękniętym szkiełkiem, które należały do Starego Doktora). Ta część wystawy w duchu korczakowskim nie daje ostatecznych odpowiedzi na stawiane pytania, ale zachęca do dialogu, by w nim wykuć to, co naprawdę ważne. Warto również udać się na antresolę, gdzie można zapoznać się z nawiązującym do wystawy projektem Izabeli Rutkowskiej

Potrzebujemy dialogu jak powietrza nie tylko w dużej skali społecznej, ale i w zwykłej, codziennej komunikacji między dorosłymi a dziećmi

Ilustracje Iwony Chmielewskiej do wystawy „W Polsce Króla Maciusia. 100-lecie odzyskania niepodległości” w Muzeum Historii Żydów Polskich

Ilustracje Iwony Chmielewskiej do wystawy „W Polsce Króla Maciusia. 100-lecie odzyskania niepodległości” w Muzeum Historii Żydów Polskich Polin. Fot. Materiały prasowe

„Wielu ludzi błędnie zakłada, że dziecko to głuptasek. Tymczasem dzieci mają swój mityczno-poetycki świat, który w wielu sferach jest znacznie bogatszy niż nasz. Dziecko ma podczas zabawy dostęp do głębszego i wielobarwnego wymiaru rzeczywistości, do której my – dorośli – potrafimy się dostać już tylko w snach i artystycznej fantazji” – mówił w bożonarodzeniowej rozmowie z portalem FAEI.cz ks. Tomáš Halík. Paweł Smoleński w jednym ze swoich izraelsko-palestyńskich reportaży zwraca uwagę, że dzieci zadają znacznie trafniejsze i mądrzejsze pytania od dorosłych. Wystawa „W Polsce Króla Maciusia” zaprasza dorosłych, by wraz z dziećmi zagłębili się w świat życia wspólnotowego, w którym na dłuższą metę nie da się dojść do satysfakcjonujących rezultatów poprzez autorytatywne podejmowanie decyzji. Szybko może okazać się, że potrzebujemy dialogu jak powietrza nie tylko w dużej skali społecznej, ale i w zwykłej, codziennej komunikacji między dorosłymi a dziećmi – i wcale nie jest powiedziane, że ci pierwsi zawsze będą nauczającymi, a dzieciom musi przypaść rola biernie słuchających.

Wystawy czasowe w Muzeum Historii Żydów Polskich miały w ostatnim czasie nie tylko dużą wartość artystyczną i dydaktyczną. Skłaniały do refleksji. Pokazywały, że z historii można – i należy – wyciągać mądre wnioski. „Krew. Łączy i dzieli” opowiadała, że odwieczna fascynacja krwią ze wszystkimi przypisywanymi jej atrybutami i znaczeniami wcale nie słabnie w erze późnego kapitalizmu i globalizacji – co niesie ze sobą zarówno szanse, jak i poważne zagrożenia. Z kolei „Obcy w domu”, opowiadający o doświadczeniu emigracji marcowej, był ostrzeżeniem, że przemoc i nienawiść mogą wrócić do naszego życia społecznego, jeśli tylko przyzwolimy na agresywne słowa rzucane w „innych” – jaka szkoda, że nie odrobiliśmy tej lekcji na czas przed styczniowym morderstwem Pawła Adamowicza.

Daleki jestem od przypisywania kuratorkom, twórczyniom i twórcom wystaw w Polin profetycznych zdolności, ale jeśli wierzyć ich zdolności czytania znaków czasu – a wspomniane wyżej przykłady pokazują, że warto – to wystawa „W Polsce Króla Maciusia” jest zapowiedzią czasów być może niełatwych, ale jednak dobrych. Nadchodzi dla Polski – ale też Europy i świata – czas budowania wspólnoty, czas dialogu i współpracy. Żeby to jednak robić dobrze, musimy wziąć sobie do serca, że solidne budowy czerpią ze wszystkich dostępnych zasobów, które trzeba mądrze wykorzystać. W budowie wspólnoty musimy więc innych raczej włączać, niż wykluczać, i uznać, że nasi oponenci też mają potrzeby i racje, w które trzeba się wsłuchać i uwzględnić je w podejmowaniu decyzji. Janusz Korczak jest naprawdę dobrym patronem na ten czas.

Wystawa „W Polsce Króla Maciusia. 100-lecie odzyskania niepodległości” będzie pokazywana w Muzeum Historii Żydów Polskich Polin do 1 lipca 2019 r.