Stawiane przez bohaterów filmu „Kto napisze nasza historię” pytania dotykają niewyobrażalnych wyborów moralnych, jakich trzeba dokonywać w skrajnych warunkach. „Jaki jest sens naszej pracy, jeżeli jednej osoby nie możemy uratować od głodu?” – pyta w filmie prowadząca jadłodajnię Rachela Auerbach.

27 stycznia, w Światowym Dniu Pamięci Ofiar Holokaustu oraz w 74. rocznicę wyzwolenia obozu w Auschwitz, na całym świecie odbyły się pokazy fabularyzowanego dokumentu „Kto napisze naszą historię” w reżyserii Roberty Grossman. Historia podziemnego Archiwum Getta Warszawskiego i jego twórców wpisuje się w podwójny wymiar tego dnia: pamięć o tych, którzy zginęli w Zagładzie oraz wolność, o którą Emanuel Ringelblum i grupa Oneg Szabat walczyli nie bronią i pięścią, a piórem i kartką papieru.

Inspiracją dla filmu stała się książka historyka Samuela Kassowa „Kto napisze naszą historię? Ukryte Archiwum Ringelbluma” (przeł. Krystyna Waluga, Olga Ziemkiewicz, Warszawa 2017). Zainteresowała się nią reżyserka, autorka scenariuszy i producentka Roberta Grossman, która ma swoim koncie m.in. dokument „Blessed is the Match: The Life and Death of Hannah Senesh”, opowiadający historię węgierskiej poetki Hanny Szenes, która była spadochroniarzem szkolonym do ratowania Żydów, za co została rozstrzelana przez nazistów. Film ten znalazł się na oscarowej short liście oraz był nominowany do Primetime Emmy. Reżyserka wspomina, że kiedy tylko dowiedziała się o grupie Oneg Szabat, wiedziała, że musi o nich zrobić film. Podkreśla również, że od samego początku autor książki był ważnym partnerem w procesie tworzenia filmu.

W książce Kassowa to Emanuel Ringelblum jest postacią prowadzącą czytelnika. Był on historykiem, pedagogiem i działaczem społecznym. Wierzył, że historia Żydów polskich stanowi integralną część historii Polski, a więc w dziele jej tworzenia muszą uczestniczyć również Żydzi, a w obliczu Zagłady gromadzić jej świadectwa.

W getcie Ringelblum potrafił skupić wokół siebie grupę blisko sześćdziesięciu osób, wśród których byli wywodzący się z różnych środowisk historycy, badacze, artyści i działacze społeczni. Grupa przyjęła nazwę Oyneg Shabes (Oneg Szabat), czyli Radość Soboty, jako że spotykała się właśnie w soboty. W filmie przewodniczką widza staje się jedna z członkiń grupy, pisarka, historyczka i tłumaczka – Rachela Auerbach. Decyzja wydaje się słuszna, gdyż kobieta ta jest klamrą spinającą losy Oneg Szabat. Z całej grupy przeżyła tylko ona, Hersz Wasser oraz jego żona Bluma. Auerbach była obecna przy otwarciu pierwszej części odnalezionego archiwum i troszczyła się o jego dalsze losy.

Rachela Auberach symbolizuje tych wszystkich, którzy kontynuują dzieło Oneg Szabat aż do dziś. Można żałować, że w przypadku Ringelbluma nie dowiadujemy się więcej na temat jego działalności sprzed wojny. Chcąc w pełni zrozumieć podjętą przez niego działalność społeczną i dokumentującą Zagładę w warszawskim getcie, warto uświadomić sobie, że była ona konsekwencją jego życiowych wyborów. Z drugiej strony film daje szansę poznania Racheli Auerbach. Wnosi ona niezwykle ważną kobiecą perspektywę, pokazując, że w rzeczywistości getta przejawem oporu było również zakasanie rękawów i ugotowanie zupy dla głodnych. Jowita Budnik w tej roli jest znakomita. Wiele scen z jej udziałem odbywa się bez słów, aktorka potrafi samą twarzą, tempem kroku, gestem zawiązywania chustki, drżeniem rąk pokazać całe bogactwo emocji – od determinacji, wyczerpania po bezradność czy dojmujące poczucie samotności.

Grossman pragnęła opowiedzieć historię z punktu widzenia członków grupy Oneg Szabat, a nie oprawców, dlatego archiwalny materiał filmowy został tak dobrany, żeby widzowie mieli świadomość, że oglądają materiał propagandowy

Autentyczność rzeczywistości getta budowana jest na wiele sposobów. W scenach granych przez aktorów usłyszymy polski i jidysz, nieraz swobodnie przemieszane w jednej rozmowie. To próba przywrócenia na ekranie dawnego świata, kiedy języki te współistniały na warszawskiej ulicy. To także szczególny hołd dla Emanuela Ringelbluma, który był piewcą języka żydowskiego. Sceny fabularne są tak skonstruowane, żeby widz nie czuł różnicy między nimi a fragmentami filmów dokumentalnych z tego okresu. Aktorzy są na przykład filmowani na zielonym tle, w którym na dalszym planie widać archiwalne ujęcia. Jak zwraca uwagę reżyserka: „Zrobienie dokumentu to jak pchanie pod stromą górę syzyfowego kamienia. Jedyną drogą na szczyt jest kierowanie się poczuciem osobistej odpowiedzialności”.

Grossman pragnęła opowiedzieć tę historię z punktu widzenia członków grupy Oneg Szabat, a nie oprawców, dlatego archiwalny materiał filmowy został tak dobrany, żeby widzowie mieli świadomość, że oglądają materiał propagandowy. Natomiast język filmowej iluzji paradoksalnie dał możliwość sięgnięcia po wspomnienia mieszkańców getta. Na przykład w wywiadzie dla internetowego magazynu „ff2media” reżyserka wspomina, że scena, w której współpracownik Oneg Szabat, rabin Szymon Huberband, przystaje, żeby posłuchać ulicznego skrzypka, została zbudowana na podstawie zapisków z jego pamiętnika.

W tak wiarygodnym oddaniu rzeczywistości warszawskiego getta dużą rolę odegrała polska ekipa filmowa. Zdjęcia kręcone były w Warszawie, Łodzi oraz Wolsztynie. Autorem scenografii został Marek Warszczewski, a kostiumów Aleksandra Staszko. W rolach głównych obok Jowity Budnik wystąpili inni znakomici polscy aktorzy m.in. Piotr Głowacki jako Emanuel Ringelblum, Karolina Gruszka jako jego żona Judyta oraz Wojciech Zieliński jako Abraham Lewin – bliski współpracownik Ringelbluma i autor dziennika.

Materiały archiwum Oneg Szabat są nie tylko źródłem dla filmu, ale w nim ożywają. Świadectwo intelektualisty i kilkunastoletniej dziewczynki, która straciła matkę, łączą się w jedną całość. „Wszystko jest ważne” – pada zdanie w scenie inauguracji pracy grupy Onet Szabat. Obok dzienników, esejów, wierszy i piosenek w archiwum gromadzono także zdjęcia, ogłoszenia, kartki żywnościowe, etykiety produktów, etc.

Niezwykle cenne pozostaje to, że wypowiedziane w filmie słowa pochodzą bezpośrednio z tekstów zachowanych w archiwum, a w przypadku Racheli Auberbach również z jej pism powojennych. Wybór na lektorów nominowanej trzykrotnie do Oscara („Ukryta prawda”, „Czarownice z Salem”, „Nixon”) Joan Allen (głos Racheli Auerbach) oraz laureata Oscara za rolę w filmie „Pianista” Adriena Brody’ego (głos Ringelbluma) jest niezwykle trafny. Oboje mają piękne głosy o łagodnym brzmieniu. Nie szarżują nimi. Pozwalają wybrzmieć warstwie literackiej czytanego tekstu. Dzięki temu zagłębiamy się w osobiste doświadczenia bohaterów, a jednocześnie dostrzegamy podjętą przez nich próbę refleksji nie tylko nad osobistym losem, ale też całego żydowskiego narodu i zrozumienia rzeczywistości nie do pojęcia.

Stawiane przez bohaterów „Kto napisze nasza historię” pytania dotykają niewyobrażalnych wyborów moralnych, jakich trzeba dokonywać w skrajnych warunkach. „Jaki jest sens naszej pracy, jeżeli jednej osoby nie możemy uratować od głodu?” – pyta prowadząca jadłodajnię Rachela Auerbach.

Skonfrontowani w filmie czy książce z potwornością Zagłady, możemy mieć pokusę odwrócenia wzroku od wszechobecnego cierpienia i śmierci. Dzięki temu, że w filmie Grossman zamiast patrzeć na getto zza murów, chodzimy jego ulicami i podążamy za indywidualnymi postaciami, możemy patrzeć i słuchać dalej.

Widz może też lepiej zrozumieć, co to znaczy, kiedy Rachela Auerbach mówi: „Niech pisanie będzie świadkiem”. W odciętym od reszty świata warszawskim getcie pisanie było być może jedynym sposobem na to, żeby w tym świecie na zewnątrz getta w pewien sposób uczestniczyć. Szukanie kontaktu ze światem zewnętrznym oznaczało również alarmowanie o Zagładzie. Wieści o zbrodniach popełnianych w takich miejscach jak obóz zagłady w Chełmnie, trafiały za pośrednictwem Oneg Szabat kanałami polskiego podziemia i żydowskich organizacji na Zachód. „Czy cały świat wie o naszym cierpieniu, a jeśli wie, to czemu milczy?” – pytał Emanuel Ringelblum.

Skonfrontowani z potwornością Zagłady, możemy chcieć odwrócić wzrok od wszechobecnego cierpienia. Dzięki temu, że w filmie zamiast patrzeć na getto zza murów, chodzimy jego ulicami i podążamy za indywidualnymi postaciami, możemy patrzeć i słuchać dalej

Świat, do którego zwracał się Oneg Szabat, to także przyszłe pokolenia. Izrael Lichtenstein, któremu wraz ze swoimi uczniami Dawidem Graberem oraz Nachumem Grzywaczem przypadła rola ukrycia pierwszej części archiwum w trakcie wielkiej akcji wysiedleńczej w warszawskim getcie latem 1942 roku, napisał w swoim testamencie: „Nie chcę podziękowań, żadnych pomników […] Chcę, by wspominano o mojej żonie Geli Seksztajn, zdolnej artystce, malarce […] Chcę, by wspominano o mojej córeczce Margelit, ma dzisiaj 20 miesięcy”. Z kolei przesłanie Dawida Grabera brzmiało: „To czego nie mogliśmy wykrzyczeć przed światem, zakopaliśmy w ziemi. Niech ten skarb dostanie się w dobre ręce, niech dożyje lepszych czasów, niech zaalarmuje świat”.

Narracja „Kto napisze nasza historie” otwiera nas na przyszłość. Momentem spinającym początek i koniec filmu jest odnalezienie po wojnie i odpieczętowanie pierwszej części archiwum. W 1999 roku Archiwum Ringelbluma zostało wpisane na listę UNESCO „Pamięć Świata” jako zabytek światowego dziedzictwa.

To właśnie siedziba UNESCO w Paryżu była jednym z miejsc, w którym w Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu odbył się uroczysty pokaz filmu oraz panel z udziałem twórców. W Polsce film oraz transmisję dyskusji można było śledzić między innymi w Żydowskim Instytucie Historycznym (ŻIH). Mieści się on w budynku, który przetrwał wojnę. To tu właśnie odbywały się spotkania grupy Oneg Szabat i przechowywane są dwie odnalezione części Archiwum. W 2017 roku otwarta została stała wystawa „Czego nie mogliśmy wykrzyczeć światu” poświęcona Oneg Szabat. W tym samym roku uruchomiono specjalny program Oneg Szabat (onegszabat.org), w ramach którego działa m.in. specjalny portal edukacyjny Delet (delet.jhi.pl),umożliwiający edukatorom, nauczycielom i wszystkim zainteresowanym pracę ze zbiorami i tworzenie własnych materiałów.

Film „Kto napisze naszą historię” również zostanie włączony w działania edukacyjne. W Polsce Fundacja Forum Dialogu wykorzysta go jako narzędzie podczas prowadzonych zajęć z młodzieżą szkolną.

W czasie panelu w UNESCO twórcy filmu zostali zapytani przez uczennicę z Polski, jakie jest dzisiaj najważniejsze przesłanie Oneg Szabat. Amerykańska producentka filmu Nancy Spielberg zauważyła, że za każdym razem kiedy ktoś ogląda film czy słucha słów utrwalonych w Archiwum, to spełnia marzenie jego twórców. Czy skarb, jaki pozostawił nam Oneg Szabat, trafi dzięki temu w dobre ręce?