Okrągły Stół nie miał być drogą do oddania władzy, ale do podzielenia się nią i wciągnięcia opozycji do współodpowiedzialności za reformy.

Tekst ukazał się w miesięczniku „Więź” nr 5/2000. Jego pierwszą część opublikowaliśmy tutaj.

Wynik debaty Wałęsa-Miodowicz nie oznaczał jeszcze automatycznego powrotu do scenariusza negocjacji, zamrożonych w październiku. Biuro Polityczne 6 grudnia poparło wprawdzie propozycje dalszych działań związanych z Okrągłym Stołem, ale zarazem podtrzymało stanowisko zajęte przez Jaruzelskiego na naradzie w Ursusie. W działalności propagandowej postanowiono eksponować zdarzenia, „które podważają wiarygodność opozycji” w sprawie gotowości do porozumienia narodowego. Zamierzano szukać „konkretnych rozwiązań mogących ewentualnie zastąpić formułę «okrągłego stołu»”[1]. Zaraz po posiedzeniu Biura Ciosek przekazał Mazowieckiemu i ks. Orszulikowi wiadomość, że spotkanie przygotowawcze do Okrągłego Stołu będzie się mogło odbyć dopiero po przygotowywanym Plenum KC: „Bez zgody KC nie możemy nic zrobić”. Ciosek dawał do zrozumienia, że w partii panuje zamęt, podobnie jak w OPZZ i potrzebne jest wykrystalizowanie stanowiska. Gestem władz było wydanie Wałęsie paszportu na wyjazd do Paryża[2].

W pierwszej dekadzie grudnia nastąpiła zatem istotna zmiana sytuacji. Władze wyraziły intencję wznowienia dialogu, uznano za możliwą legalizację „Solidarności” (mimo różnych deklarowanych zastrzeżeń), choć decyzje Biura Politycznego z 6 grudnia były dwuznaczne. W kierownictwie PZPR musiały następować istotne przewartościowania, ale – wobec zniszczenia protokołów Biura Politycznego – nie jesteśmy w stanie dokładniej ich opisać[3].

Druga dekada grudnia przyniosła dalsze zmiany. 10 i 11 grudnia Lech Wałęsa odbył wizytę we Francji, gdzie był przyjmowany z honorami należnymi głowie państwa. Rozmawiał z najwybitniejszymi politykami Francji, w tym z prezydentem Mitterrandem. Relacje o podróży Wałęsy nadawały światowe środki przekazu, a także – co było istotnym novum – telewizja polska. W licznych wypowiedziach i wywiadach Wałęsa zaprezentował się jako polityk umiarkowany, gotowy do dialogu, choć niezłomny w zasadach[4]. Geremek oceniał później, że podróż do Francji ukazała, jak poważnie traktuje Zachód Wałęsę i „Solidarność” oraz rozwiała nadzieje tych, którzy sądzili, że podjęta przez rząd polityka liberalizacji gospodarczej wystarczy, aby otrzymać pomoc ze strony Zachodu[5].

Tłem tych wydarzeń były zmiany sytuacji międzynarodowej i postęp procesu wychodzenia z „zimnej wojny”. Trwało wycofywanie wojsk sowieckich z Afganistanu oraz ożywiony dialog Wschód-Zachód, który pośrednio zaczął obejmować również stosunki Moskwy z jej europejskimi sojusznikami. 7 grudnia 1988 r. Gorbaczow na sesji ONZ zadeklarował wycofanie około 50 tys. żołnierzy sowieckich z NRD, Czechosłowacji i Węgier oraz zadeklarował, że wyrzeczenie się stosowania siły lub groźby jej użycia w stosunkach międzynarodowych dotyczy także państw socjalistycznych. Zostało to uznane za publiczne odwołanie doktryny Breżniewa[6]. Analitycy z KC PZPR przewidywali dalsze zmiany, polegające m. in. na ożywieniu relacji ZSRR-RFN przy zmniejszeniu zainteresowania Polską ze strony Niemiec zachodnich. Wszystkie państwa bloku radzieckiego przejdą do „jakościowo nowych stosunków z RFN”, co grozi pozostaniem Polski w izolacji. Te niekorzystne tendencje zbiegną się z dalszym osłabieniem pozycji gospodarczej PRL. Przewidywano, że gospodarka krajów RWPG nadal będzie wykazywała słabnącą dynamikę i nie należy spodziewać się z tej strony znaczącej pomocy. Natomiast państwa zachodnie swoją pomoc uzależniać będą od spełnienia twardych warunków finansowych i „określonych postulatów politycznych.” Tymczasem już od 1 stycznia 1989 r. Polska mogła się znaleźć w roli „dłużnika nie wywiązującego się ze zobowiązań”[7].

Międzywydziałowy Zespół Prognoz opracował datowaną 21 grudnia ekspertyzę, która z żelazną logiką dowodziła, że trwanie w oporze przeciw legalizacji „Solidarności” jest odwracaniem się od rzeczywistości, czyli faktycznego jej istnienia, i może mieć niezwykle groźne skutki dla stabilności państwa już w pierwszym kwartale 1989 r. Stan gospodarki i nastrojów społecznych nie poprawią się w najbliższym czasie (sytuację gospodarczą jako złą ocenia 90% społeczeństwa). Nieuniknione przedsięwzięcia ekonomiczne – regulacje płac i cen, likwidacja niektórych przedsiębiorstw – jeszcze bardziej powiększą frustrację społeczną. Partia jest słaba, posiada niskie notowania jako instytucja, a opinie jej członków – jak pokazują badania – nie odbiegają od opinii pozostałej części społeczeństwa. Społeczeństwo natomiast oczekuje porozumienia (66 proc. badanych). Odsunięcie perspektywy legalizacji „Solidarności” oznacza załamanie idei porozumienia i Okrągłego Stołu oraz obarczenie za to odpowiedzialnością władz, co zmusi Wałęsę do stanięcia na czele ruchu kontestacyjnego. W takiej sytuacji konfrontacja byłaby prowadzona w warunkach wybitnie dla władz niekorzystnych, sprzyjających dalszej ich izolacji i zapewne rozpadowi partii, a także pogrzebałaby cały program reform. „Wybór polega na tym, czy na «Solidarność» się zgodzimy, czy też zostanie ona nam narzucona. (…) Nie ma też przesłanek, aby przy pomocy środków restrykcyjnych zlikwidować to zjawisko w przyszłości”. Koncepcja zalegalizowania ruchu opozycyjnego w postaci różnych stowarzyszeń jest nie mniej groźna od zalegalizowania „Solidarności”, nie wyklucza bowiem zdobywania przez nowe stowarzyszenia popularności przez atakowanie partii oraz łączenie się w celu zwiększenia siły nacisku na władze. Trudno też polegać na „wierności” stronnictw sojuszniczych w nowych warunkach. „Albo «Solidarność» ujmujemy w normy prawne, albo pozostawimy ją jako siłę pozaprawną, lecz realną, nie skrępowaną zatem wymogami prawa. (…) Chłodny realizm mówi, że zjawisko które j e s t, musi być uznane, a stanowisko Wałęsy obecnie formułuje możliwości kompromisu. (…) Porozumienie z Wałęsą jest pewną szansą. Brak tego porozumienia jest niewiadomą”[8].

Pierwsza połowa stycznia 1989 r. przyniosła zasadnicze rozstrzygnięcia w kuluarowych rozmowach między przedstawicielami władz i opozycji. Metoda tajnej dyplomacji przyniosła swoje owoce

Taka argumentacja – dotycząca zarówno sytuacji międzynarodowej PRL, jak i perspektywy stosunków wewnętrznych – przełamywała opór przed wielkim kompromisem ze strony przywódców partii, w tym gen. Jaruzelskiego. Kluczowe postacie życia politycznego PRL – gen. Jaruzelski, gen. Kiszczak i premier Rakowski – przyjęły opcję na rzecz podjęcia przygotowań do legalizacji „Solidarności” i otworzenia okrągłego stołu. Wymagało to podjęcia przez Plenum KC odpowiednich uchwał dopuszczających pluralizm związkowy, przebudowania składu kierownictwa partii tak, by reprezentowało ono jednolitą linię postępowania oraz zmniejszenia sprzeciwu aparatu partyjnego, który był niezmienny w swym konserwatyzmie i wrogości do reform, a tym bardziej sprzeciwiał się legalizacji potężnej opozycji.

Manewru takiego dokonano na X Plenum KC PZPR, które obradowało w dwóch turach 20-21 grudnia 1988 r. oraz 16-17 stycznia 1989 r. W części pierwszej kierownictwo przedstawiło dokument programowy, który miał być świadectwem zmiany tożsamości PZPR – odrzucenia pozostałości stalinowskiego dziedzictwa, uznania wewnętrznego pluralizmu i wolności dyskusji oraz zdolności do dialogu z innymi siłami społecznymi. Dokonano głębokich zmian personalnych w kierownictwie: ustąpiło 6 członków Biura Politycznego i 4 sekretarzy KC[9]. Znakiem wielkich zmian było kooptowanie do KC – co właściwie nie zdarzało się w okresach między zjazdami – 9 osób oraz powołanie czterech z nich do kierownictwa. Byli to: nowy członek Biura Politycznego prof. Janusz Reykowski oraz trzej sekretarze KC – Zygmunt Czarzasty, Leszek Miller i prof. Marian Stępień. Personalne przesunięcia były jeszcze głębsze wskutek awansowania Stanisława Cioska i Kazimierza Cypryniaka na pełnych członków Biura i równocześnie sekretarzy KC[10]. Duże znaczenie miało również wyraźne zadeklarowanie się premiera Rakowskiego po stronie zwolenników Okrągłego Stołu oraz uznania pluralizmu związkowego. Przemówienie Rakowskiego – uzgodnione z Jaruzelskim – było najważniejszym na Plenum wystąpieniem programowym, uzasadniającym potrzebę podjęcia dialogu z Wałęsą i „Solidarnością”[11].

Trwającą trzy tygodnie przerwę w obradach X Plenum kierownictwo wykorzystało dla szerokiej akcji uświadamiania organizacji partyjnej o potrzebie dokonania zwrotu i podjęcia kompromisu z „Solidarnością”. Nie było to zadanie łatwe, gdyż jeszcze kilka tygodni wcześniej 85 proc. sekretarzy Komitetów Wojewódzkich opowiadało się za nie przekraczaniem granic systemu uformowanego w 1948 roku[12]. Na początku stycznia Komitety Wojewódzkie PZPR wyraziły swoje stanowisko wobec pluralizmu związkowego. W 30 województwach większość uczestników dyskusji opowiedziała się za formułą jednego związku w zakładzie pracy. Pluralizm związkowy zyskiwał zwolenników raczej w środowiskach młodzieży i inteligencji, przeważnie przeciwny był aparat partyjny oraz starsi wiekiem członkowie PZPR działający w zakładach. W wielu organizacjach partyjnych zauważano, że legalizacja „Solidarności” jest przesądzona jako skutek debaty Wałęsy z Miodowiczem oraz błędów polityki kierownictwa i – choć zapewne jest nieunikniona – pociągnie za sobą ciężkie szkody dla PZPR[13].

Równolegle z przygotowaniami w PZPR do podjęcia wielkiego kompromisu, do rozmów przygotowywała się opozycja. 18 grudnia odbyło się w Warszawie spotkanie około 119 osób reprezentujących władze „Solidarności”, jej doradców oraz działaczy organizacji współpracujących z „Solidarnością”. W referacie wprowadzającym Tadeusz Mazowiecki podkreślił, że sprawa legalizacji „Solidarności” nie jest warunkiem rozmów z władzami, ale określa sam sens rozmów. Celem okrągłego stołu winny być zmiany może ograniczone, ale autentyczne, oznaczające zdecydowany krok w stronę uznania pluralizmu społecznego, politycznego, informacyjnego oraz państwa prawa. Mówiąc o stanie organizacyjnym „Solidarności” Mazowiecki wymienił 500 powstałych już komitetów. Nieco chaotyczna dyskusja wskazywała na to, że przywódcy opozycji nie mieli jeszcze pewności, czy do rozmów przy Okrągłym Stole dojdzie w najbliższym czasie oraz jaki zakres zmian ustrojowych jest możliwy. Adam Michnik zauważył, że „stajemy przed dylematem klasycznym: stawka na konflikt czy stawka na kompromis”. Droga do konfrontacji „jest drogą do wojny domowej”, trzeba więc myśleć w kategoriach kompromisu. W przyszłej Polsce musi być także miejsce dla części obecnego aparatu władzy pod warunkiem, że wytworzy się w nim rodzaj „proreformatorskiego jądra”. Nawet jeśli jest to szansa o 5 proc. prawdopodobieństwa, „to na te 5 proc. myślę warto postawić.” Andrzej Stelmachowski mówił, że trzeba się skupić na budowaniu społeczeństwa obywatelskiego poprzez pluralizm społeczny i związkowy, ale wyrzec się walki o władzę na 3-5 lat. Jacek Kuroń i Andrzej Milczanowski przewidywali wielki wybuch społeczny za około 3 miesiące. Dla Kuronia oznaczało to, że do zasadniczych rozmów z władzami dojdzie wcześniej, co byłoby zdecydowanie korzystniejsze, albo wskutek wielkiego wybuchu.

Andrzej Wielowieyski przedstawił projekt uformowania tego gremium, które od 1987 r. odbywało periodycznie narady, w sformalizowane ciało. Na wniosek Edmunda Osmańczyka przyjęto nazwę Komitet Obywatelski przy Przewodniczącym NSZZ ”Solidarność”[14]. Komitet Obywatelski stanowić miał bezpośrednie zaplecze polityczno-intelektualne strony opozycyjnej. Zgromadzono w nim działaczy, którzy stanowili „polityczne mózgi” Związku oraz wybitnych ekspertów różnych zagadnień. Powołano także 15 komisji, które opinia nazwała „rządem cieni”, a które były zespołami roboczymi przygotowującymi się do podjęcia negocjacji przy różnych „stolikach”. Na czele najważniejszych komisji stanęli Tadeusz Mazowiecki /ds. pluralizmu związkowego/, Bronisław Geremek /ds. reform politycznych/, Adam Strzembosz /ds. prawa i wymiaru sprawiedliwości/, Witold Trzeciakowski /ds. polityki i reformy gospodarczej/. Komitet Obywatelski nie miał stałego przewodniczącego /obradom 18 grudnia przewodniczył Geremek/, powołano natomiast sekretarza – Henryka Wujca[15].

Porozumienie

Pierwsza połowa stycznia 1989 r. przyniosła zasadnicze rozstrzygnięcia w kuluarowych rozmowach między przedstawicielami władz i opozycji. Metoda tajnej dyplomacji, niechętnie zawsze oceniana przez członków „Solidarności”, przyniosła swoje owoce. 4 stycznia 1989 r. w dawnej willi Edwarda Gierka w Klarysewie spotkali się premier Rakowski, członkowie Biura Politycznego sekretarze KC Józef Czyrek i Stanisław Ciosek z kardynałem Franciszkiem Macharskim, arcybiskupem Jerzym Strobą i ks. Alojzym Orszulikiem. Premier w czarnych barwach przedstawił sytuację gospodarczą kraju oraz jej perspektywy w 1989 r. Mówił jednak, że mimo złych nastrojów społecznych trzeba wprowadzać reformę ekonomiczną[16]. Niestabilną sytuację w Polsce mogą przerwać przedterminowe wybory do Sejmu, które powinny być poprzedzone prawdziwym porozumieniem narodowym, obejmującym wspólny program i podział mandatów. Takie niekonfrontacyjne wybory mogą się odbyć w kwietniu. Po wyborach byłyby warunki dla powstania „Solidarności”, ale z gwarancjami, że związki zawodowe (także OPZZ) nie będą organizować strajków i wymuszać podwyżek płac. Przyszła „Solidarność” będzie musiała odciąć się od KPN i stanąć na gruncie konstytucji PRL. Rakowski podkreślił, iż rozwój sytuacji w ZSRR sprawia, „że po raz pierwszy jesteśmy całkowicie samodzielni w meblowaniu naszego domu”. Dochodzenie do demokracji musi być jednak dłuższym procesem, by nie powodować powikłania sytuacji wewnętrznej. W tym kontekście premier wskazał na wojsko, Służbę Bezpieczeństwa i aparat partyjny („Nikt nie jest w stanie kontrolować ich odruchów”).

Kardynał Macharski i arcybiskup Stroba zwracali uwagę, że wybory tylko wtedy mogą przynieść korzyści, jeśli będą autentyczne, społeczeństwo będzie miało do aktu wyborczego zaufanie, „gdy poprawi się gospodarka i nastąpią reformy polityczne”. W sposób radykalny wypowiedział się ks. Orszulik. Przedstawiony plan reaktywowania „Solidarności”, to według niego „obiecywanie gruszek na wierzbie”. Niewiele zrobiono dla umożliwienia powstawania autentycznych stowarzyszeń. Czy nie lepiej więc przeprowadzić wybory za 4 lata i „czy za cztery lata widzi pan wybory wolne w 100 proc., czy w 90 proc.? Czy jest do pomyślenia, że PZPR przeszłaby do opozycji?”. Mówi się, że „Solidarność” ma przestrzegać konstytucji, ale której: obowiązującej, czy tej, która ma być uchwalona w 1991 r.? „Czy «okrągły stół» jest nadal uznawany za drogę, na której można osiągnąć spotkanie wszystkich sił i porozumienie państwa z «Solidarnością»? W jakiej mierze wasza koncepcja państwa zbliża się do koncepcji państwa wysuwanej przez stronę społeczną, koncepcji, która jest zbieżna z wizją papieża ukazaną w jego przemówieniach w czasie wszystkich trzech pielgrzymek do Polski, a zwłaszcza w czasie ostatniej?”. Jeśli chcemy kształtować nowe postawy społeczeństwa, partia nie może utrzymać dotychczasowego monopolu w prasie, telewizji i radiu.

Radykalne pytania ks. Orszulika wywołały poruszenie delegacji partyjno-rządowej. Po przerwie Józef Czyrek oświadczył, że nie wyklucza historycznego rozwoju, który pociągnie za sobą zmianę partii rządzącej, ale „Partia musi być gwarantem, bo inaczej nastąpi zmiana granic. Kontakty moskiewsko-niemieckie są dla nas niebezpieczne, a następuje ich rozwój”. Józef Czyrek szkicował scenariusz relegalizacji „Solidarności” rozłożony na etapy obejmujące dwa lata. Pod koniec spotkania Rakowski uznał, że wolne w 100 proc., czy 90 proc. wybory będą możliwe za 4 do 8 lat[17].

W dalszych rozmowach, prowadzonych przez Cioska z Mazowieckim i Orszulikiem 6 i 11 stycznia, ułożono ramy kompromisu. Mazowiecki zaznaczył, że rozwiązanie problemu ponownej legalizacji „Solidarności” jest warunkiem uzgodnień w sprawie wyborów. Ułożono osiem punktów, które były zarysem porozumienia. X Plenum miało podjąć uchwałę otwierającą drogę do pluralizmu związkowego, w tym legalnego działania „Solidarności”. Odpowiednie akty prawne powinna przyjąć w lutym lub marcu Rada Państwa. Rozpoczęcie procesu legalizacji Związku nastąpiłoby jeszcze przed wyborami przewidzianymi na kwiecień lub maj, od razu jednak mogła przystąpić do działania ogólnopolska reprezentacja – Komitet Organizacyjny NZSS „Solidarność” z Wałęsą na czele.

Legalizacja „Solidarności”, która jeszcze w styczniu wydawała się być kwestią dalszej przyszłości, na podstawie postanowień Okrągłego Stołu nastąpiła już 17 kwietnia 1989 r.

Wynik „Okrągłego Stołu” byłby swoistą wspólną deklaracją wyborczą określającą to, co wspólne. W izbie niższej PZPR miałaby mniej niż 50 proc., razem ze stronnictwami sojuszniczymi 60 proc., opozycja 30 proc., „środowiska niezależne” 10 proc. W izbie wyższej parlamentu podział byłby po 1/3 dla każdej ze stron. Izba ta (nie padło jeszcze słowo Senat) miała mieć prawo weta wobec uchwał izby niższej. Parlament miał wybrać prezydenta o szerokich kompetencjach – „model zbliżony do francuskiego”. Ciosek wymienił nazwisko Jaruzelskiego jako przyszłego prezydenta. Mazowiecki przyjął te propozycje bez sprzeciwu, ale podkreślił, że „politycznym sensem naszych rozmów jest legalizacja «Solidarności» w zamian za udział we „wspólnych” wyborach”. Układ w sprawie podziału mandatów nie może być tajemnicą dla społeczeństwa, obowiązuje też jedynie w najbliższych wyborach.

Etapami kompromisu politycznego miały być spotkanie „zespołu roboczego” z udziałem Kiszczaka, Wałęsy, Miodowicza, doradców „Solidarności” i przedstawicieli Kościoła, następnie obrady Okrągłego Stołu, przy czym „zespół roboczy” będzie pełnił funkcje prezydium. Po osiągnięciu porozumienia powinno nastąpić w Belwederze spotkanie Jaruzelskiego, kard. Glempa i Wałęsy[18]. W wyniku obrad plenarnych Okrągłego Stołu zamierzano powołać Radę Porozumienia Narodowego, względnie Komisję Porozumiewawczą.

Pierwsza połowa stycznia była z pewnością okresem gorących konsultacji w kierownictwie PZPR, ale niestety, nie dysponujemy dokumentami, które pozwalają odtworzyć ich przebieg. Nie wiemy też nic o konsultacjach z Moskwą, poza krótką wzmianką Cioska: „Wschód wyrazi zgodę” (11 I 1989)[19]. Wola doprowadzenia do porozumienia była tak znaczna, że projekt uchwały KC PZPR w sprawie pluralizmu związkowego Ciosek przedstawił 14 stycznia Mazowieckiemu i ks. Orszulikowi, którzy tekst uznali za niemożliwy do zaakceptowania. Ich kontrpropozycję sekretarz KC przyjął, a Biuro Polityczne nazajutrz zatwierdziło[20].

Podczas obrad drugiej części X Plenum (16-17 stycznia 1989) projekty przekształceń ustrojowych, w tym zwłaszcza zasada pluralizmu związkowego, zostały ostro zaatakowane. Obrony słuszności dokonywanego zwrotu podjął się premier Rakowski, uzasadniając konieczność przejścia do nowego modelu politycznego. W przyszłości PZPR będzie mogła zachować kierowniczą rolę tylko wówczas, gdy zdoła się dostosować do zmian następujących w świecie i w Polsce. Przeciwników kompromisu próbował przekonywać, ukazując im perspektywę okresu przygotowawczego, przez który przejść musi „Solidarność”, a równocześnie strasząc ich możliwością erupcji niezadowolenia społecznego.

Wobec siły ataku na projekt kompromisu i politykę kierownictwa prowadzonego głównie przez przedstawicieli terenowego aparatu i działaczy OPZZ generałowie Jaruzelski, Kiszczak i Siwicki postanowili postawić kwestię zaufania do kierownictwa. Dołączył do nich Rakowski. Perspektywa ustąpienia z kierownictwa PZPR i władz państwowych czterech osób zajmujących kluczowe stanowiska oznaczałaby niezwykle głęboki kryzys państwowy oraz niechybną konfrontację z „Solidarnością” i częścią partii równocześnie. Co więcej, dla ekipy Jaruzelskiego nie było realnej alternatywy. Zaskoczony stanowczością generałów i premiera „beton” uległ. Wszyscy członkowie KC – z wyjątkiem czterech – głosowali za wotum zaufania. Przyjęto także przedłożone przez kierownictwo dokumenty, ale „Stanowisko KC w sprawie pluralizmu politycznego i pluralizmu związkowego” przyjęto większością niespełna 3/4 głosów, co wskazywało na liczebność jego zdeklarowanych przeciwników[21].

W przyjętej obszernej uchwale pisano, że PZPR dąży do ukształtowania systemu, którego podstawą będzie „państwo socjalistycznej demokracji parlamentarnej oraz społeczeństwo obywatelskie”[22]. Pluralizm polityczny i związkowy określono jako „integralną część koncepcji ustrojowej PZPR” oraz istotny składnik rzeczywistości PRL. „Konstruktywna opozycja” powinna być włączona do systemu politycznego oraz zasiąść w Sejmie. Opowiedziano się „za zniesieniem – w warunkach porozumienia narodowego – ograniczeń w tworzeniu nowych związków zawodowych”. Kształt organizacyjny związków pozostawiono jako kwestię otwartą. Przy okrągłym stole miała być określona platforma wyborcza, założenia ordynacji, zasady politycznej reprezentacji w nowym Sejmie różnorodnych sił politycznych, a także formy porozumienia narodowego oraz kalendarz i warunki wprowadzania pluralizmu związkowego, w tym legalizacji „Solidarności”[23].

Decyzje X Plenum pozwoliły podjąć bezpośrednie przygotowania do obrad Okrągłego Stołu. Stanowiska stron zasiadających do negocjacji zostały wyłożone podczas spotkania w Magdalence 27 stycznia. W delegacji partyjno-rządowej wyróżniali się Kiszczak, Ciosek i Rakowski, wśród przywódców „Solidarności” Wałęsa, Mazowiecki i Geremek. Kościół reprezentowali ks. Orszulik i bp Gocłowski. Zabrakło przedstawicieli OPZZ, którzy kontestowali przyjęte przez X Plenum uchwały.

Władzom zależało na zawiązaniu z opozycją koalicji reformatorskiej, zbudowaniu wspólnej platformy wyborczej i nowej umowy społecznej, dającej gwarancję pokoju społecznego na czas wprowadzania kosztownych reform ekonomicznych. Służyć temu miało wprowadzenie opozycji do parlamentu w ramach niekonfrontacyjnych wyborów opartych o uzgodniony program („pod jednym sztandarem” – mówił Kiszczak), a symbolem zawartej ugody miała być m. in. lista krajowa, na której byliby przedstawiciele wszystkich nurtów obradujących przy Okrągłym Stole. Była to więc próba zasymilowania opozycji w skorygowanym systemie, wciągnięcia jej do współodpowiedzialności, a nawet zamazania odrębnej tożsamości.

Przywódcy „Solidarności”, godząc się na proponowany układ, domagali się jednak, aby był on zrozumiały dla społeczeństwa i nie podważał tożsamości opozycji. Stąd np. uchylali się od udziału we wspólnej liście krajowej, postulowali by wspólnym programem wyborczym były postanowienia Okrągłego Stołu, a także szukali możliwości wprowadzenia do wyborów niekonfrontacyjnych elementów wolnych wyborów (np. przez prawo zgłaszania kandydatów przez obywateli). Zaznaczali także, że zawierany układ wyborczy nie będzie aktualny przy następnych wyborach. Umowa Okrągłego Stołu powinna mieć kompleksowy charakter i prócz rozstrzygnięcia spraw wyborczych, proporcji podziału mandatów w parlamencie i kwestii prezydentury, obejmować perspektywę demokratyzacji kraju: niezależność sądów, samorząd terytorialny, dostęp do środków przekazu, a także uzgodnienie polityki gospodarczej. Warunkiem prawomocności zobowiązań dotyczących wyborów musi jednak być legalizacja „Solidarności” i to w czasie poprzedzającym wybory.

Przedstawiciele władz pragnęli rozłożenia legalizacji na etapy tak, by odbudowa Związku nastąpiła do końca roku. Podnosili przy tym obawy, by Związek nie podjął akcji rewindykacyjnych, ale akcentowali też potrzebę „oswojenia” z faktem istnienia „Solidarności” aparatu partyjnego oraz przełamania oporu OPZZ. Ostatecznie, wobec stanowczości przywódców opozycji, gen. Kiszczak zapowiedział podjęcie w marcu działań legislacyjnych umożliwiających legalizację „Solidarności” w skali ogólnokrajowej i na szczeblu zakładów.

Bilans

Trwające od 6 lutego do 5 kwietnia rozmowy Okrągłego Stołu prowadziły do stopniowego zaakceptowania przez przedstawicieli władz wszystkich postulatów kluczowych dla opozycji. Porównanie propozycji reform, jakie projektowano w instancjach PZPR latem 1988 r. z późniejszymi zaledwie o parę miesięcy wynikami Okrągłego Stołu ukazuje, jak ogromną drogę przebyto. Nawet ułożone w styczniu 1989 r. przez Cioska, Mazowieckiego i ks. Orszulika osiem punktów wydawało się projektem ograniczonym w stosunku do tego, co udało się osiągnąć. W stosunku do pierwotnych zamierzeń PZPR głęboko się cofnęła, opozycja uzyskała zapisy, które kilka miesięcy wcześniej były trudne do wyobrażenia.

Legalizacja „Solidarności”, która jeszcze w styczniu wydawała się być kwestią dalszej przyszłości, na podstawie postanowień Okrągłego Stołu nastąpiła już 17 kwietnia 1989 r., i to bez zastrzeżeń dotyczących swobody kształtowania struktur wewnętrznych Związku. Przesądzono prawo do założenia „Solidarności” Rolników Indywidualnych oraz legalizacji NZS. Tym samym ruch opozycyjny mógł rozwinąć swoje struktury organizacyjne w całym kraju, co miało zasadnicze znaczenie w nadchodzących wyborach.

Elita władzy PRL żyła na poziomie niższej klasy średniej krajów Zachodu, co było przedmiotem frustracji

W przygotowanym kontrakcie wyborczym udało się uniknąć rozmycia tożsamości opozycji solidarnościowej. Wyłonione przez ruch komitety wyborcze miały zachować odrębność, odrębne miały być programy wyborcze, a także karty do głosowania. Uzyskano porozumienie, by kandydaci opozycji nie figurowali na liście krajowej wspólnie z przywódcami PZPR. Miało to istotny walor symboliczny. Do wyborów procentowych udało się wprowadzić istotne elementy wyborów wolnych przez konkurencyjność kandydatów ubiegających się o mandat, zupełnie wolne wybory do Senatu (takie rozwiązanie zaproponował Aleksander Kwaśniewski!), usunięcie – proponowanych początkowo przez władze – mechanizmów eliminowania niektórych kandydatów.

Ułożone przy Okrągłym Stole zręby ustroju konstytucyjnego oznaczały bardzo głęboką zmianę istniejącego porządku. Pierwszą instytucją prawdziwej demokracji parlamentarnej miał być Senat, który – choć zachowywał ograniczone kompetencje – nie był jednak instytucją „malowaną”. Negocjatorom „Solidarności” udało się także w znacznym stopniu zrównoważyć relacje między zdominowanym na podstawie kontraktu przez PZPR i jej sojuszników Sejmem, pochodzącym z wolnych wyborów Senatem oraz zaprojektowanym przez przedstawicieli władz Urzędem Prezydenta. W porozumieniu Okrągłego Stołu stwierdzano, że zadaniem wybranego w najbliższych wyborach parlamentu będzie uchwalenie nowej demokratycznej konstytucji i demokratycznej ordynacji wyborczej. Dalszy los państwa i nowo utworzonych instytucji zależał jednak od wyniku wyborów.

Zapisy Okrągłego Stołu dotyczące usunięcia barier w korzystaniu z wolności obywatelskich, poszerzenia wolności słowa i druku, możliwości zrzeszania się w organizacjach politycznych, społecznych i zawodowych, dawały podstawę do budowania demokratycznego społeczeństwa.

Uprawniony jest więc pogląd, że Okrągły Stół był wielkim zwycięstwem solidarnościowej opozycji. Zwycięstwem ponadto osiągniętym bezkrwawo oraz otwierającym drogę do budowy państwa demokratycznego i stabilnego wewnętrznie. Współautorami Okrągłego Stołu byli jednak również przedstawiciele władz, a bez ich współdziałania, wykazanej zdolności do cofania się, ta droga przemian byłaby zablokowana.

Post scriptum

Opisany proces zmian wywołuje szereg pytań, które powracały podczas trzydniowej dyskusji uczestników tamtych wydarzeń i historyków zebranych na konferencji w Miedzeszynie w październiku 1999 r. Poprzestanę na dwóch najbardziej generalnych, zbierając spostrzeżenia i wnioski z wielu wypowiedzi.

Dlaczego przywódcy PZPR uznali za konieczną rezygnację z monopolu władzy i poprowadzili partię do porozumienia z opozycją?

Na to pytanie padały różne odpowiedzi, wśród których często podkreślano patriotyzm i troskę o stan kraju. Mówiono jednak również o codziennych wymiernych trudnościach, które wskazywały na chroniczny kryzys dotychczasowej formy ustrojowej. Elita władzy PRL żyła na poziomie niższej klasy średniej krajów Zachodu, co było przedmiotem frustracji. Ludzi ze szczytów władzy również dotykały uciążliwości gospodarki niedoboru. Stanisław Ciosek opowiadał o kłopotach, jakie musiał pokonywać, gdy chciał nabyć wannę. Minister spraw zagranicznych Marian Orzechowski nie mógł kupić lodówki, czego dokonał ostatecznie dopiero przez zaprzyjaźnionego emeryta. Dostęp do dóbr ludzi z najwyższych pięter władzy był znacznie bardziej ograniczony, niż sekretarzy wojewódzkich lub gminnych. Tym głównie można tłumaczyć większą skłonność do reform ekonomicznych wśród przywódców partii i niechęć do nich w szeregach aparatu terenowego. Prof. Janusz Reykowski mówił, że do jesieni 1987 r. dominowała tendencja: wprowadzać reformy ekonomiczne, nie rezygnując z monopolu politycznego. Jesienią 1987 r. zaczęto sobie uświadamiać, że zmiany ekonomiczne bez równoczesnych zmian politycznych nie mogą się powieść. Ilustracją niewydolności dotychczasowego systemu rządzenia były nawet posiedzenia Biura Politycznego. Jego członkowie otrzymywali na każde posiedzenie plik materiałów o objętości do tysiąca stron, samo zaś zebranie odbywające się raz w tygodniu trwało do 12 godzin.

Okrągły Stół był wielkim zwycięstwem solidarnościowej opozycji. Zwycięstwem ponadto osiągniętym bezkrwawo oraz otwierającym drogę do budowy państwa demokratycznego i stabilnego wewnętrznie

Okrągły Stół nie miał być drogą do oddania władzy, ale do podzielenia się nią i wciągnięcia opozycji do współodpowiedzialności za reformy. Oczekiwano także, że demokratyzacja w Polsce i porozumienie z „Solidarnością” tak bardzo zmienią wizerunek PRL, że umożliwią uzyskanie na Zachodzie naprawdę dużej pomocy gospodarczej, co ułatwi walkę z kryzysem i pozwoli na modernizację kraju.

Wrogość aparatu partyjnego do reform, zwłaszcza aparatu wojewódzkiego i gminnego, przełamywały decyzje rządu Rakowskiego umożliwiające tworzenie nowych spółek i „uwłaszczenie” na majątku państwowym. Tym samym ludzie należący do lokalnych elit władzy otrzymywali szansę przetrwania wielkiej zmiany w niezłej kondycji finansowej i z obiecującymi perspektywami na przyszłość.

Jaki był stosunek Moskwy do zmian nad Wisłą? Na pytanie to odpowiadali zwłaszcza Georgij Szachnazarow i Wadim Zagładin, którzy w tamtej epoce należeli do architektów polityki zagranicznej ZSRR i zaliczali się do kręgu najbliższych współpracowników Gorbaczowa. Wspominali, że po pogrzebie Konstantina Czernienki (marzec 1985 r.) nowy sekretarz generalny KPZR powiedział przywódcom partii z Europy środkowo-wschodniej: od tej pory każda z partii odpowiada za swą politykę. Oznaczało to faktyczną rezygnację z doktryny Breżniewa o ograniczonej suwerenności państw-sojuszników Moskwy i prawie do ingerencji w wewnętrzne stosunki każdego z nich. To stwierdzenie Gorbaczowa – mówił Zagładin – z zadowoleniem przyjęli tylko Jaruzelski i Kadar. W Moskwie liczono początkowo na zachowanie „socjalistycznego charakteru przemian”, w miarę jednak komplikowania się sytuacji i zmian wprowadzanych w trakcie pieriestrojki to zasadnicze zastrzeżenie słabło. Postawienie w ZSRR pytania, czym właściwie ma być ustrój socjalistyczny i jak ma wyglądać reforma całego bloku, otwierało pole dla różnych poszukiwań. Na konferencji przedłożono trzy ekspertyzy sytuacji sporządzone na początku 1989 r. przez niezależne od siebie ośrodki analityczne władz sowieckich. Ujawniają one różny stopień przyzwolenia na zmiany w „imperium zewnętrznym”, przy czym scenariusz Okrągłego Stołu traktowany jest przez Instytut Olega Bogomołowa jako optymistyczny. Zakładano bowiem następującą perspektywę: „Zawarcie podczas rozmów «okrągłego stołu» tak zwanego paktu antykryzysowego, oznaczającego osiągnięcie chwiejnego kompromisu między PZPR (z partiami sojuszniczymi) «Solidarnością» (z grupującymi się wokół niej siłami opozycyjnej inteligencji) i OPZZ. Stopniowe budowanie gospodarki mieszanej, rozdrobnienie i prywatyzacja «okrętów flagowych powojennej industrializacji», z udziałem kapitału akcyjnego. Przejście do któregoś z wariantów gospodarki rynkowej. Przesunięcie w kierunku rzeczywistego partyjno-politycznego pluralizmu (wolne wybory, ponowny podział miejsc w parlamencie, wciągnięcie przedstawicieli obecnej opozycji do władz, dopuszczenie jej do środków masowego przekazu) zwiększy poparcie społeczeństwa i Zachodu. Ta ostatnia okoliczność ułatwi obsługę zagranicznego długu i otworzy możliwość uzyskania nowych kredytów, co pozwoli nieco rozładować sytuację w obrębie rynku wewnętrznego. Jednakże i w tym wypadku nie da się całkowicie zagłuszyć protestów ludzi pracy, toteż przez dłuższy czas utrzymywać się będzie niestabilna sytuacja polityczna (…). W następstwie kryzysu ideologicznego i tarć wewnątrzpartyjnych następować będzie stopniowe osłabienie PZPR. Proces ten będzie jednak postępował powoli, bez chaosu, co pozwoli na uniknięcie wybuchu. Stosunki z ZSRR ulegną odideologizowaniu, ale członkostwo w Układzie Warszawskim zostanie zachowane”[24].

Ten ostatni element, polegający na pragnieniu utrzymania więzów militarno-sojuszniczych między różnicującymi się pod względem wewnętrznym krajami, był postulatem minimalnym i niezbywalnym z punktu widzenia władz sowieckich. Podobny był w tym czasie pogląd administracji w Waszyngtonie, która nie czyniła starań dla rozsadzenia bloku radzieckiego, pokładając wielkie nadzieje w Gorbaczowie, jego pieriestrojce i jego strategii zbliżenia z Zachodem. W lipcu 1990 r. prezydent Bush i jego współpracownicy mieli określić generała Jaruzelskiego jako jednego z największych reformatorów XX wieku.

Wadim Zagładin wspominał, że dopiero po upadku muru berlińskiego i aksamitnej rewolucji w Czechosłowacji – zapewne w styczniu 1990 r. podczas narady u Gorbaczowa – stwierdzono ostatecznie, że brakuje rezerw dla utrzymania bloku. Nie oznaczało to jednak, by Moskwa godziła się na przejście krajów Europy środkowej do NATO. Wyobrażano sobie, że pozostaną jakby strefą pośrednią między Zachodem a Wschodem. Dopiero rozpad ZSRR nadzieje te zniweczył.

Tekst ukazał się w miesięczniku „Więź” nr 5/2000. Tytuł pochodzi od redakcji.


[1] „Tajne dokumenty”, op. cit., s. 204-205. Biuro Polityczne powołało Sztab Koordynacyjny dla działań w walce politycznej z opozycją. Na jego czele stanął Józef Czyrek, a w składzie byli m.in. Stanisław Ciosek, Kazimierz Cypryniak, Jerzy Urban i wchodzący na scenę wielkiej polityki Aleksander Kwaśniewski. Dominacja w tym zespole zwolenników dialogu z opozycją wskazywała, że „walka” będzie raczej polegała na próbach wznowienia dialogu.
[2] P. Raina, op. cit., s. 315-316. Sugestie Cioska, że możliwy jest przełom w stosunku do sprawy „Solidarności”, potwierdził 9 grudnia Kazimierz Barcikowski w rozmowie z abp. Dąbrowskim i ks. Orszulikiem. Na zakończenie spotkania Barcikowski powiedział wyraźnie: „Biuro Polityczne nie ma mandatu do załatwienia legalizacji „Solidarności”. Odnowienie tego mandatu musi nastąpić na najbliższym plenum KC”. P. Raina, op. cit., s. 318.
[3] Krzysztof Dubiński wspomina o propozycji gen.Kiszczaka, by zastąpić Okrągły Stół koncepcją szczytu politycznego z udziałem m. in. Jaruzelskiego, Wałęsy, kard. Glempa oraz liderów ZSL i SD. Do realizacji tego pomysłu nie doszło. K.Dubiński, op. cit., s. 19.
[4] „Wałęsa w Paryżu”, „Tygodnik Mazowsze” nr 275 – 14 grudnia 1988.
[5] B. Geremek, op. cit., s. 30.
[6] A. Paczkowski: „Polska”, op. cit., s. 26.
[7] „Tajne dokumenty”, op. cit. s. 206-211.
[8] Ibidem, s. 213-223.
[9] Byli to m. in. Józef Baryła, Jan Główczyk, Zbigniew Messner, Tadeusz Porębski, Andrzej Wasilewski, zajmujący dotychczas ważną pozycje w kierownictwie PZPR.
[10] „Trybuna Ludu” 22 grudnia 1988. Po zmianach w skład Biura wchodzili prócz Jaruzelskiego Władysław Baka, Kazimierz Barcikowski, Stanisław Ciosek, Kazimierz Cypryniak, Józef Czyrek, Czesław Kiszczak, Zbigniew Michałek, Alfred Miodowicz, Marian Orzechowski, Mieczysław F. Rakowski, Janusz Reykowski, Florian Siwicki oraz cztery osoby będące nie politykami, ale przedstawicielami „społeczeństwa” i pracujące w swym zawodzie, zresztą poza Warszawą, I… Lubowska, Witold Pyrkosz, Gabriela Rembisz, Z… Świątek. W skład Sekretariatu KC wchodzili Baka, Ciosek, Cypryniak, Czarzasty, Czyrek, Michałek, Miller, Orzechowski, Stępień. Spośród awansowanych kilku było dotychczas związanych z terenowym aparatem partyjnym (I sekretarzami KW byli Czarzasty i Miller oraz wybrani na zastępców członków Biura Zdzisław Balicki i Marek Hołdakowski), natomiast Reykowski i Stępień byli profesorami o znaczącej pozycji zawodowej związanymi z reformatorskimi tendencjami w partii.
[11] „Trybuna Ludu” 22 grudnia 1988. Por. M. F. Rakowski: „Jak to się stało”, op. cit., s. 170-172.
[12] A.Paczkowski: „Polska 1986-1989”, op. cit., s. 27.
[13] AAN, PZPR, stara sygnatura: paczka 452, t. II, s. 142-148.
[14] W jego skład wchodziło 26 członków Krajowej Komisji Wykonawczej „Solidarności” oraz jej sekretarz i rzecznik prasowy, 24 doradców KKW, 11 przedstawicieli związków twórczych, 5 przedstawicieli stowarzyszeń gospodarczych i młodzieżowych, 6 rektorów wyższych uczelni, wybranych w demokratycznych wyborach, 28 działaczy Klubów Inteligencji Katolickiej, redakcji katolickich oraz Ruchu Młodej Polski, 6 przedstawicieli „Solidarności” rolniczej, 3 członków PPS, 3 przedstawicieli Komitetu Helsińskiego oraz 20 osób „innych”, wśród których byli znani pisarze i naukowcy.
[15] „Tygodnik Mazowsze” nr 276 – 4 stycznia 1989; pełny zapis spotkania (na podstawie nagrania magnetofonowego), Archiwum „Solidarności” . Por. J. Skórzyński, op. cit., s. 157-162. Na czele komisji warunków bytowych, pracy i polityki społecznej stanął Jan Rosner, wsi i rolnictwa Andrzej Stelmachowski, mieszkalnictwa Aleksander Paszyński, zdrowia Zofia Kuratowska, nauki i oświaty Henryk Samsonowicz, kultury i komunikacji społecznej Andrzej Wajda, samorządu terytorialnego Jerzy Regulski, ochrony środowiska i zasobów naturalnych Stefan Kozłowski, stowarzyszeń i organizacji społecznych Klemens Szaniawski, współpracy z mniejszościami narodowymi Marek Edelman, młodzieży Paweł Czartoryski.
[16] 23 grudnia 1988 r. Sejm uchwalił ustawy o podejmowaniu działalności gospodarczej oraz działalności gospodarczej z udziałem podmiotów zagranicznych, kładące podstawę pod rozwój prywatnej przedsiębiorczości. 1 stycznia 1989 r. zniesiono reglamentację benzyny i węgla kamiennego. Od tego też dnia obywatele mogli swoje paszporty przechowywać w domu.
[17] P. Raina, op. cit., s. 329-339. W rozmowie brał też udział Władysław Loranc, minister – kierownik Urzędu do Spraw Wyznań. Nie uczestniczył natomiast przebywający w szpitalu abp.Bronisław Dąbrowski.
[18] P. Raina, op. cit., s. 339-347.
[19] P. Raina, op. cit., s. 342.
[20] P. Raina, op. cit., s. 347-350; K. Dubiński, op. cit., s. 163. Przedstawiona przez delegację PZPR deklaracja była długa i zawile napisana, zawierała też oskarżenie „Solidarności” o „niecne” działania w przeszłości. Orszulik i Mazowiecki proponowali tekst krótki, w którym stwierdzano, że „Solidarność” będzie respektować obowiązujący porządek prawny.
[21] „Życie Warszawy” 17, 18, 19 stycznia 1989; „Tajne dokumenty”, op. cit., s. 227-231; M. F. Rakowski, op. cit., s. 173-176; J. Skórzyński, op. cit, s. 171-175.
[22] „Życie Warszawy” 19 stycznia 1989.
[23] „Życie Warszawy” 20 stycznia 1989, por. J.Skórzyński, op. cit., s. 175 i nast., gdzie omówiono opinie i reakcje działaczy i publicystów „Solidarności”.
[24] Wariant pesymistyczny brzmiał: „Zerwanie paktu antykryzysowego w następstwie zderzenia się konserwatywnych sił w PZPR, zradykalizowanego OPZZ, ekstremy «Solidarności», ale zachowanie, choćby na minimalnym poziomie, kontaktów politycznych między kierownictwem partyjno-państwowym a opozycją. Przewlekła sytuacja «patowa». Powolne i mało efektywne przeobrażenia w gospodarce, faktyczny pluralizm w społeczeństwie, bez skutecznego mechanizmu podejmowania i wykonywania decyzji. Nasilenie działalności niejawnej, anarchia. Przeistoczenie się Polski w chronicznie «chorego człowieka Europy»”. Wariant impasowy zakładał: zerwanie paktu antykryzysowego, szybką eskalację konfliktu aż do wybuchu. „Ponowne wprowadzenie stanu wojennego, albo sytuacja bliska wojnie domowej, Afganistan w centrum Europy”. Podane warianty wyraźnie wskazywały, że według oświeconej części kierownictwa moskiewskiego załamanie się zmian w Polsce byłoby niekorzystne także dla ZSRR ze względu na komplikacje w stosunkach Wschód-Zachód oraz obciążenie, jakim dla Związku Sowieckiego byłoby utrzymywanie „chorego człowieka Europy”.