Joanna Ostrowska przełamuje tabu i pisze o istnieniu nazistowskich burdeli na okupowanych ziemiach polskich oraz opowiada o ich ofiarach – przymusowych prostytutkach, które służyły nie tylko niemieckim i ukraińskim żołnierzom, ale także więźniom w obozach koncentracyjnych.

To miejsce ma wiele nazw, ale żadna nie oddaje w pełni jego charakteru. „Wesoły domek” czy „leśna kawiarnia” brzmią przyjaźniej niż puff. To ostatnie słowo również specjalnie nie przykuwa uwagi. Nie tylko z powodu obcojęzycznego brzmienia – które, wyjątkowo jak na język niemiecki, nie wydaje się dla polskiego ucha agresywne – ale również dlatego, że temat puffów był przez wiele lat marginalizowany. Pojawiały się, co prawda, wzmianki o nich, ale na ogół nieliczne i bez dokładnej prezentacji zagadnienia. Dość powiedzieć, że puffy, czyli… burdele – nazwa „dom publiczny” wydaje się tutaj zbyt łagodna – to temat raczej nieistniejący w powszechnej świadomości. Wymazane z historii są również te, o których mówiono: „Julie”, „panienki”, „zakręty”, „dziewczynki”. Nawet te określenia nie oddają istoty rzeczy, nie wyjaśniają, kim były kobiety w puffach. Joanna Ostrowska w „Przemilczanych” nie tylko przełamuje tabu i pisze o istnieniu nazistowskich burdeli na okupowanych ziemiach polskich, ale także opowiada o ich ofiarach – przymusowych prostytutkach czy – jak również się je określa – seksualnych pracownicach przymusowych.

Seksualna niewolnica, czyli inwentarz wojska

Przemoc seksualna w czasie wojny przejawia się na trzy sposoby. Po pierwsze sprawcy, gwałcąc swoje ofiary, dehumanizują je, a to w konsekwencji będzie prowadzić do ich eksterminacji. Po drugie przemoc seksualna służy do poniżania lokalnych społeczności, zrywania więzi rodzinnych i wspólnotowych. Zgwałcona jest osamotniona, często potraktowana jako „nieczysta” i odrzucona przez swoją społeczność. Wreszcie po trzecie – przemoc seksualna jest czymś zupełnie odwrotnym do prywatnego życia seksualnego. Inaczej mówiąc: gwałt jest wpisany w działania wojenne, co nie przeszkadza sprawcy uważać się za kochającego i wiernego męża wobec własnej żony.

Na wojnie kobieta traktowana jest – by odwołać się do mocnego porównania – jak „mięso seksualne”, jest całkowicie uprzedmiotowiona i odczłowieczona. Dla niemieckiego żołnierza prawdziwa kobieta i prawdziwy seks to małżeńskie łoże w domu, w którym czeka aryjska żona.

Pamiętać też należy, że przemoc seksualna to nie tylko gwałt, to także groźby, poniżanie, zawstydzanie, werbalne wyzwiska, ale również celowe uniemożliwianie podstawowego dbania o higienę osobistą, brak stworzenia ku temu warunków, czyli zanegowanie sfery intymnej.

Na wojnie kobieta traktowana jest jak „mięso seksualne”, jest całkowicie uprzedmiotowiona i odczłowieczona

Na ziemiach polskich w czasie wojny burdele były zakładane dla dobrego samopoczucia żołnierzy okupanta. Życie seksualne mężczyzn w mundurach miało jednak znajdować się pod kontrolą III Rzeszy. Zabronione były więc okazjonalne przygody seksualne (ryzyko chorób wenerycznych) czy zawieranie towarzyskich relacji z kobietami (ryzyko małżeństwa). Puffy miały służyć jedynie seksualnemu wyładowaniu się żołnierzy. Paul Morder, dowódca SS w dystrykcie warszawskim, 21 lutego 1941 r. wydał dyrektywę zawierającą wytyczne do stworzenia domu publicznego dla swojej formacji. Dokument składa się z dziesięciu punktów, ale już punkt drugi wyjaśnia, kim dla okupanta jest Polka: „Dobór prostytutek powinien przebiegać z uwzględnieniem następujących zasad: powinny to być wyłącznie młode i możliwie najlepiej wyglądające polskie dziewczyny. Chodzi o to, aby w ten sposób przeszkodzić im w realizowaniu powołania jako matki, aby niemieccy mężczyźni z SS i policji byli świadomi, że Polka, ponieważ jest prostytutką, nie może być brana pod uwagę jako żona”.

Skąd brały się kobiety w nazistowskich burdelach? Joanna Ostrowska przeciwstawia się poglądowi o dobrowolnej zgodzie kobiet na prostytucję w sytuacji wojny. Ciągłe zagrożenie śmiercią, strach przed okupantem, głód, terror – to z pewnością nie są okoliczności, w których można samodzielnie rozporządzać własnym życiem.

Przemilczane

Joanna Ostrowska, „Przemilczane. Seksualna praca przymusowa w czasie II wojny światowej”, Marginesy, Warszawa 2018

Ostrowska podjęła się benedyktyńskiej wręcz pracy w licznych archiwach, aby zrekonstruować świat kobiet pohańbionych. Przygląda się ich motywacjom, a te w rzeczywistości wojny są proste: przeżyć. „Część z nich została zmuszona do prostytuowania się w niemieckich instytucjach ze względu na swój zawód [pracowały jako prostytutki] przed wojną” – pisze autorka. Znacznie liczniejsza jest druga grupa Polek – trafiają one do burdelu wprost z łapanki, po kilkutygodniowym więzieniu, brutalnych przesłuchaniach, groźbach i szantażach. Ich cały dobytek stanowi zazwyczaj to, co miały na sobie w chwili aresztowania. Kobiety te, jak stwierdza Ostrowska: „Padały ofiarą podejrzeń, fałszywych donosów […]. Duży wpływ na ich tragiczny los miały bieda, głód, brak pracy, strach przed robotami przymusowymi, wygląd zewnętrzny. W żadnym z tych przypadków nie może być mowy o dobrowolnym wyborze. Decydowały przymus i brutalność nadzorców”.

Seksualne niewolnice przenoszone są wraz z zapotrzebowaniem niemieckiego wojska z miejsca na miejsce. Rzadko kiedy w dokumentach pojawiają się ich nazwiska i imiona. Najczęściej liczby: 24 prostytutki, 15 prostytutek… Do tego urzędowy język: przydzielono, rozdzielono, przeniesiono. Zdaje się, że nie są to ludzie, ale żywy inwentarz wojska. Cierpienie tych kobiet ukryte jest w języku ekonomii. „Od października 1941 r. szacowano, że trzystu do pięciuset robotników przymusowych powinna obsłużyć jedna prostytutka” – czytamy w „Przemilczanych”.

Fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź”, zima 2018.

KUP „WIĘŹ” w wersji papierowej lub elektronicznej!

Więź, zima 2018