Gdybyśmy mieli rachować wszelkie „za” i „przeciw” dialogu, wówczas utracilibyśmy coś bardzo cennego: wolność i bezinteresowność naszej posługi – mówi bp Rafał Markowski, przewodniczący Komitetu Konferencji Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem, w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną.

Dawid Gospodarek (KAI): Hasłem tegorocznego, XXII Dnia Judaizmu w Kościele, są słowa: „Nie przychodzę żeby zatracać”. Dlaczego wybrano właśnie ten fragment Księgi Ozeasza (11,9)?

Bp Rafał Markowski: Pomysł na hasło tegorocznego Dnia Judaizmu to owoc wspólnej pracy w ramach Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem. Padały różne propozycje. Jednak akurat to hasło może być znaczące, uwzględniając kontekst, przede wszystkim tego co się dzieje w świecie i wokół nas.

Ozeasz nazywany jest „prorokiem przebaczającej miłości”. To prorok, który po raz pierwszy użył symbolicznego obrazu małżeństwa na określenie relacji między Bogiem a Narodem Wybranym. Wyrzuca narodowi niewierność wobec Boga, łamanie Przymierza i praktykowanie bałwochwalstwa, które staje się duchowym cudzołóstwem. Ta niewierność zasługuje na karę i grozi zagładą, zniszczeniem całego ludu. Jednak prorok Ozeasz pyta: „Czy jest jakaś nadzieja na ocalenie i powrót do Boga?”. Odpowiada, że tak. Kryje się ona nie tylko w porzuceniu bałwochwalstwa, ale przede wszystkim w przebaczającej miłości Boga. Jest to miłość potężna, niepokonana, która jest w stanie pokonać wszelką niewierność i doprowadzić naród do nawrócenia.

Ten obraz Boga jest bliski nowotestamentalnemu Miłosiernemu Ojcu…

– Tak. Papież Franciszek mówi: „Miłosierdzie to imię Boga”. I podkreśla, że miłosierdzie „to droga, która łączy Boga z człowiekiem, ponieważ otwiera serce na nadzieję, że będziemy kochani na zawsze, pomimo ograniczeń, jakim jest grzech”. Wyrazistym przykładem tego miłosierdzia jest fragment Ewangelii Janowej (J 8,1-11), który będzie czytany w czasie Liturgii Słowa podczas tegorocznego Dnia Judaizmu. Nauczyciele Prawa i faryzeusze przyprowadzają do Jezusa kobietę, która dopuściła się cudzołóstwa. Zgodnie z Prawem mają zamiar ją ukamienować. Jednak wcześniej, poddając Chrystusa próbie, pytają „A Ty co mówisz?”. Wówczas Jezus odpowiada tymi szczególnymi słowami: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy na nią rzuci kamień”. Wtedy zgromadzony tłum, zawstydzony, powoli się rozchodzi. Pozostaje tylko Chrystus i owa kobieta, do której zwraca się ze słowami: „I Ja ciebie nie potępiam. Idź i nie grzesz więcej”. Jezus okazuje jej miłosierdzie, które nie tylko ocala życie fizyczne, ale przede wszystkim przywraca jej godność dziecka Bożego, szacunek dla samej siebie, a także stwarza szansę rozpoczęcia życia na nowo. To jest ta wielka miłość Boga, która zdolna jest przezwyciężyć ludzki grzech i doprowadzić do nawrócenia. „Nie przychodzę, żeby zatracać” (Oz 11,9).

Dlaczego na centralne obchody wybrano w tym roku Łódź?

– Ze względu na swoją wielowiekową i znaczącą obecność społeczności żydowskiej w tym mieście. Od początku XIX w., kiedy Łódź zaczęła się przekształcać w silny ośrodek przemysłowy, nastąpił znaczący napływ ludności żydowskiej. Powstała pierwsza synagoga oraz cmentarz żydowski. Jak podają źródła historyczne, już w XIX w. gmina liczyła ok. 100 tysięcy osób, a na początku XX w. ponad dwieście tysięcy. Była to jedna trzecia mieszkańców miasta. Jednocześnie była to gmina, która bardzo żywo uczestniczyła nie tylko w rozwoju przemysłowym, ale również na polu kultury i w życiu społecznym całej Łodzi. Kres temu rozwojowi położył dramat II wojny światowej i nazistowski program zagłady, który boleśnie dotknął łódzkich Żydów. W listopadzie 1939 r. Niemcy zniszczyli synagogę, a w początkach 1940 r. utworzyli w Łodzi drugie co do wielkości po Warszawie, getto, w którym, jak podają źródła historyczne, około 50 tys. Żydów poniosło śmierć z powodu głodu lub chorób. Reszta, ok. 80 tys. w 1944 r. była deportowana do obozów śmierci. Wybór Łodzi jest wyrazem pamięci o tych wszystkich członkach gminy żydowskiej, którzy tam doświadczyli cierpienia, bólu, i nienawiści. Łączymy się z tymi pokoleniami i pragniemy wspólną modlitwą ogarnąć wszystkie ofiary niemieckiego nazizmu, w tym szczególnie łódzkich Żydów.

Rozpoczęcie i prowadzenie dialogu uwarunkowane jest jednoznacznym określeniem przez obie strony swoich własnych przekonań religijnych, bo tylko wtedy możemy wykazać, co rzeczywiście nas łączy, a co różni

To już dwudziesty drugi Dzień Judaizmu w Kościele. Ksiądz Biskup mógłby wskazać na owoce tych celebracji?

– Dzień Judaizmu wpisuje się w szeroko rozumiany dialog międzyreligijny, który Kościół rozpoczął szczególnie po Soborze Watykańskim II. Jednak czy prowadzenie tego dialogu jest uzasadnione? Niekiedy bowiem słyszę wątpliwości wyrażane przez ludzi, którzy twierdzą, że tego rodzaju dialog nie ma sensu, że nie przynosi żadnych owoców i właściwie niczym nie skutkuje. Odpowiadając na tego rodzaju wątpliwości, trzeba jednoznacznie stwierdzić: żyjemy w świecie, w którym dokonuje się głęboka integracja społeczeństw. Jesteśmy świadkami i uczestnikami tej integracji. Proces ten dokonuje się na różnych poziomach, także na poziomie religijnym i kulturowym. W ten sposób rodzą się współzależności, które domagają się głębszego poznania świata w całym bogactwie jego przejawów. W odniesieniu do dialogu judeo-chrześcijańskiego oraz relacji polsko-izraelskich ma to swoje wyjątkowe uzasadnienie, biorąc pod uwagę naszą wspólną, wielowiekową historię.

Jak Ksiądz Biskup definiuje dialog międzyreligijny?

– Najkrócej ujmując, dialog międzyreligijny to spotkanie i rozmowa partnerów reprezentujących odmienne spojrzenie na ideę Boga, naturę świata i życie ludzkie. Celem takiego spotkania jest próba wzajemnego poznania i zrozumienia swojej odmienności. Jest to możliwe wówczas, gdy towarzyszy temu rzetelne przygotowanie teologiczne i religioznawcze oraz wzajemne uznanie wartości przekonań religijnych obu stron. Jeżeli do tego dodamy postawę szacunku, pokory i otwartości na życzliwą krytykę, wówczas urzeczywistniamy dialog międzyreligijny, który staje się źródłem poznania i zrozumienia, a przez to instrumentem zgody i pokoju. Nie może być bowiem tak, że spotkanie z ludźmi reprezentującymi odmienne poglądy religijne czy światopoglądowe, odczytywane jest tylko i wyłącznie w kategoriach zagrożenia i wrogości. A tak często bywa, choćby w odniesieniu do uchodźców przybywających do Europy z krajów ogarniętych wojną.

A takie spotkanie w ramach dialogu międzyreligijnego nie grozi utratą tożsamości?

– Docierają do mnie takie wątpliwości. Czy prowadzenie dialogu nie wiąże się z niebezpieczeństwem utraty własnej specyfiki i religijnego dziedzictwa? Te obawy wynikają między innymi z przeświadczenia, że dialog międzyreligijny domaga się pewnego rodzaju kompromisu, ustępstw, rezygnacji z własnego zdania czy też zawieszenia, choćby czasowo, swoich własnych przekonań religijnych. Ale to nie jest prawda. Wprost przeciwnie. Z punktu widzenia teologii religii, dialog domaga się już na samym początku określenia swojej własnej specyfiki i tożsamości. Inaczej mówiąc, rozpoczęcie i prowadzenie dialogu uwarunkowane jest jednoznacznym określeniem przez obie strony swoich własnych przekonań religijnych, bo tylko wtedy możemy wykazać, co rzeczywiście nas łączy, a co różni. Dlatego dialog powinien odbywać się bez założeń wstępnych oraz na płaszczyźnie równości i wzajemnego szacunku. Taki dialog pozwala zachować wierność własnym przekonaniom religijnym, a zarazem służy pokonywaniu uprzedzeń i budowaniu szacunku wobec kogoś, kto reprezentuje inne poglądy religijne.

W kontekście Dnia Judaizmu pojawiają się takie głosy, ostatnio np. pytał o to na twitterze ks. Isakowicz-Zaleski: „Czy w judaizmie jest Dzień Katolicki?”. Powinniśmy czekać na takie odwzajemnienie?

– „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” (Mt 10,8). Prowadzenie dialogu międzyreligijnego to nie jest prowadzenie interesu, zaś misja głoszenia Ewangelii to nie biznes, w którym rachuje się zyski i straty. Gdybyśmy mieli rachować wszelkie „za” i „przeciw”, wówczas utracilibyśmy coś bardzo cennego, a mianowicie wolność i bezinteresowność naszej posługi. Podejmujemy dialog ze światem tylko i wyłącznie w imię głoszenia Ewangelii wszystkim narodom. Natomiast w kontekście słów ks. Isakowicza-Zalewskiego, zgadzam się z opinią, że wszystkie religie świata powinny być otwarte na perspektywę dialogu. Przykłady okrucieństwa w XX-wiecznej historii przekonują nas o ułomności ludzkiego sumienia pozostawionego samemu sobie. Dlatego systemy religijne nie utraciły swego profetycznego powołania i nadal są gwarantem zgodnego współżycia wspólnoty ludzkiej. Na tle rosnącej fali fanatyzmu, rasizmu i wrogości, wartości moralne wskazywane przez religie świata są nieustannie aktualne i przyczyniają się do uśmierzania przemocy, obrony życia ludzkiego, ochrony praw człowieka, troski o sprawiedliwość i o trwały pokój. Możemy z całym przekonaniem powiedzieć, że bez pokoju religijnego w sercach ludzkich, nie może być mowy o pokoju w każdym innym wymiarze.

Ale też zdarzają się takie odwzajemnienia, np. w muzułmańskim Centrum Kultury i Dialogu w Katowicach od 2013 r. obchodzi się dzień chrześcijaństwa wśród muzułmanów. Czy po stronie judaizmu Ksiądz Biskup widzi takie gesty, otwarcie, zaproszenia, konferencje?

– Odpowiedź na to pytanie jest dość prosta. Otóż parę dni temu otrzymałem od naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha zaproszenie na dwudniowe seminarium pt. „Rozmowy z innymi”, organizowane przez gminę żydowską. Jej uczestnikami będą goście z Polski, Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Czech i Australii, zaś celem tego spotkania będzie poznawanie różnych tradycji religijnych i narodowych historii oraz zachęcania do wzajemnego zrozumienia i pokoju. Natomiast szerzej odpowiadając na pana pytanie, Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce jest jedynie zwieńczeniem całorocznej współpracy z gminą żydowską. W ramach tej współpracy mają miejsce wspólne uroczystości upamiętniające ofiary Holokaustu, jak rocznice wyzwolenia obozu Auschwitz, czy też rocznice powstania w getcie warszawskim. Są to też uroczystości poświęcone Polakom ratującym Żydów podczas wojny, czego przykładem jest warszawski kościół Wszystkich Świętych, uhonorowany przez społeczność żydowską tytułem „House of Life”. Do tego dochodzą lokalne obchody Dnia Judaizmu, tablice upamiętniające cmentarze żydowskie i synagogi oraz wspólne spotkania z młodzieżą żydowską, przyjeżdżającą do Polski w celu poznania historii. Należy też wspomnieć wyjazd polskich dziennikarzy katolickich do Izraela, na okoliczność 70. rocznicy powstania tego państwa, organizowany z inicjatywy ambasady izraelskiej w Polsce. Mogę więc pana zapewnić, że w ramach prowadzonego dialogu dokonuje się wiele i to z inicjatywy obu stron.

Wspomniał Ksiądz Biskup o wspólnej konferencji, mówił też o misji. Pod koniec listopada sporym echem odbiły się słowa Benedykta XVI, odpowiadającego na zarzut, jakoby był zwolennikiem prowadzenia misji wśród Żydów. Papież emeryt napisał, że nie misja, a dialog, ale zaznaczył zarazem, że także dialog o Jezusie. Jaka jest różnica między tą misją a dialogiem?

– Jeżeli chodzi o dialog międzyreligijny, to przede wszystkim poszukujemy płaszczyzny, na której ten dialog mógłby się dokonywać. Każdy system religijny jest wielowymiarowy, zaś jego istotę określają takie elementy jak: doktryna, kult, moralność oraz wspólnota. Na tych poziomach może być prowadzony dialog.

Misja i dialog na pewno się nie wykluczają. Mogą być komplementarne

Relacja z judaizmem jest wyjątkowa, co potwierdzają słowa św. Jana Pawła II, który powiedział, że to jest dialog prowadzony wewnątrz wielkiej tradycji judeochrześcijańskiej. W przypadku judaizmu dotyka więc samej istoty, bo dokonuje się na najważniejszej płaszczyźnie, czyli doktrynalnej. A zatem historyczny wymiar obu religii, który oznacza wkraczanie Boga w historię świata w sposób jedyny, niepowtarzalny. Idea Boga, który z jednej strony jest Bogiem transcendentnym, przewyższającym świat, odmiennym od niego w swojej naturze, ale jednocześnie bardzo bliski poprzez Przymierze i miłosierdzie. Stworzenie człowieka i uczynienie go „koroną stworzenia”. Wreszcie wizja świata, który jako stworzony przez Boga z natury swojej jest dobry, i który dzięki temu powinien wzrastać przy udziale człowieka. To są elementy dotykające istoty każdego systemu religijnego, w tym przypadku chrześcijaństwa i judaizmu. Dlatego Kościół i judaizm powinny być przykładem prowadzonego dialogu międzyreligijnego, zaś papież Benedykt powiedział: „Judaizm i chrześcijaństwo oznaczają dwa sposoby wykładni Pisma”.

A jak z tą misyjnością?

– Jeżeli chodzi o misję głoszenia, to należy odwołać się do soborowej deklaracji „Nostra aetate”. Deklaracja z jednej strony przyznaje, że „Kościół katolicki nic nie odrzuca z tego, co w religiach owych prawdziwe jest i święte…”, ale jednocześnie dodaje, że „Głosi zaś i obowiązany jest głosić bez przerwy Chrystusa, który jest «drogą, prawdą i życiem» (J 14,6)”. A zatem delikatną granicę między misją a dialogiem międzyreligijnym określa Jezus Chrystus, w którym dokonuje się pełnia Objawienia Bożego. To w Nim Objawienie Boże przybiera postać Prawdy żywej i absolutnej, co sprawia, że staje się On przedmiotem wiary swoich uczniów. To jest największa nowość chrześcijaństwa. Z jednej więc strony powinniśmy prowadzić dialog międzyreligijny, ale jednocześnie nie rezygnujemy z tej podstawowej prawdy. Pełnia Objawienia Bożego dokonała się w osobie Jezusa Chrystusa.

Myślę, że papież Benedykt niezwykle precyzyjnie dokonuje tego rodzaju rozróżnienia w swoim nauczaniu. Misja to wyzwanie do tego, aby Kościół głosił Chrystusa jako pełnię Objawienia Bożego i Jedynego Zbawiciela świata. Z drugiej zaś strony dialog międzyreligijny dąży do odkrywania Boga i religijnego sensu świata i życia ludzkiego.

Czyli ten dialog i misja się nie wykluczają?

– Misja i dialog na pewno się nie wykluczają. Mogą być komplementarne, choć nie zawsze. W przypadku dialogu z judaizmem osoba Jezusa Chrystusa stanowi granicę tego dialogu. Jednak nie zmienia to faktu, że dialog ten powinien być prowadzony i przynosi on widoczne owoce.

Bp Rafał Markowski – ur. 1958, polski duchowny rzymskokatolicki, doktor habilitowany nauk teologicznych, biskup pomocniczy warszawski od 2013, od 2016 przewodniczący Komitetu Konferencji Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem.