Nie możemy się bać. Nie możemy dać się zastraszyć aktom takiego bestialstwa – pisze publicysta Łukasz Adamski.

Tekst Łukasza Adamskiego ukazał się wczoraj na portalu wpolityce.pl. Publicysta stawia pytanie, czy zabójstwo prezydenta Gdańska zmieni coś w politycznej debacie w Polsce. „Nie zmieni. (…) Minie kilkanaście godzin i Twitter rozgrzeje się znów od bluzgów wypowiadanych nie tylko przez hejterów poukrywanych za ksywkami, ale również osoby publiczne, w tym posłów RP” – odpowiada.

Adamski zgadza się z prezydentem Andrzejem Dudą, że każdy z nas powinien zrobić rachunek sumienia i pomyśleć, czy sam w mediach społecznościowych nie przekraczał granic. „Jednak ci, którzy wierzą, że są na wojnie, nie zdobędą się na taką refleksję. Wojna rządzi się swoimi prawami. Następuje w niej tylko chwilowe zawieszenie broni” – dopowiada.

Publicysta zwraca uwagę, że nie wiemy wciąż tego, czym kierował się morderca prezydenta Adamowicza, „poza opętaniem nienawiścią i łaknieniem krwi. Nie ma żadnych na razie dowodów, że była to polityka. Choć wielu by chciało by był on wyborcą prawicy, nie ma żadnych przesłanek by podejrzewać tego znanego kryminalistę o jakiekolwiek polityczne sympatie”.

Autor podkreśla, że czyn Stefana W. był aktem terroru. „Przygotował zamach w każdym szczególe. (…) Wybrał też odpowiedni moment. Nie zabił prezydenta Adamowicza odsłoniętego na ulicach miasta, gdy kwestował na rzecz WOŚP. Nie zabił go, gdy wchodził na scenę, albo z niej schodził. Zabił go w konkretnym momencie. Wbiegł dokładnie wtedy, gdy uwaga wszystkich była skupiona na kulminacji programu. Wbił nóż w serce prezydenta dokładnie w czasie wysyłania orkiestrowego „Światełka do nieba”. Nie wcześniej i nie później” – czytamy w tekście.

Adamski zauważa, że „zaplanowany mord na czołowego polityka ma na celu nie tylko odebranie mu życia, ale również zastraszenie społeczeństwa”. „Co my możemy zrobić w kontekście takiego czynu? Na pewno nie możemy się bać. Nie możemy dać się zastraszyć aktom takiego bestialstwa. Nie możemy się bać takich ludzi jak morderca prezydenta Gdańska. Banał? No tak, ale co pozostaje w takiej chwili?” – czytamy w zakończeniu.

DJ