Był zaangażowany, dawał przykład, jak konsekwentnie walczyć z nienawiścią. Nawet pogrzeby wykorzystywał do zajmowania jasnego politycznego stanowiska w obronie zasad.

Od wczorajszego wieczora pada wiele słów przeciwko nienawiści. Padają one nieraz z ust osób, które same nigdy do nienawiści nie nawoływały. Nie nawoływały do przemocy ani nie ironizowały na jej temat – na co nie raz pozwalają sobie publicyści występujący w prorządowych mediach.

Jest wstrząsające (choć przecież nie może dziwić), że dziś ci ostatni, zamiast milczeć, nazywają hienami autorów, którzy mają czelność szukać przyczyn zamachu na życie Prezydenta Gdańska. Hieną nazwał Jarosława Kurskiego Rafał Ziemkiewicz. Padnie zapewne wiele takich obelg, słów nieuczciwych, nieprzyzwoitych i cynicznych.

Tak samo jak nieuczciwe, nieprzyzwoite i cyniczne są nalegania części polityków i publicystów, by „nie upolityczniać” ataku na Prezydenta Gdańska – mimo że napastnik sam wygłosił polityczne uzasadnienie dla zaplanowanego przez siebie zabójstwa; i mimo że żadna z dotychczasowych ekip rządzących nie rozkręciła takiej propagandowej machiny nienawiści jak obecna. Politycznych kontekstów nie sposób uniknąć. Ważne, aby nie upraszczać. Bo motywacja wykrzyczana przez nożownika z Gdańska ani jego stan psychiczny nie są jasne.

Adamowicz wyznawał, że stosunki jego urzędu z policją kierowaną przez obecny rząd się ochłodziły i policja podchodzi ostrożnie do współpracy z nim w walce z przestępstwami wynikającymi z nienawiści

Uczciwe wobec Prezydenta Adamowicza byłoby stanięcie przeciwko przemocy i nazywanie rzeczy po imieniu. Prezydent Gdańska był zaangażowany. Nawet pogrzeby – jak niedawno pogrzeb Olgi Krzyżanowskiej – wykorzystywał do zajmowania jasnego politycznego stanowiska w obronie zasad solidarności i praworządności. W ubiegłym roku podpisał apel prezydentów i burmistrzów miast do innych prezydentów i burmistrzów o prowadzenie polityki „zerowej tolerancji dla uprzedzeń, ksenofobii i antysemityzmu”.

Wyznawał wtedy, że stosunki jego urzędu z policją kierowaną przez obecny rząd się ochłodziły i policja podchodzi ostrożnie do współpracy z nim w walce z przestępstwami wynikającymi z nienawiści. Podobnie mówił prezydent Białegostoku („Nie widziałem się z komendantem półtora roku. Zapewne ma zakaz od ministra. Służby, które powinny być aktywne, nie są albo pozostają nieskuteczne”).

Dla Adamowicza każdy incydent powodowany nienawiścią powinien był spotkać się z potępieniem. – Po próbie podpalenia meczetu w Oliwie, niedaleko domu Lecha Wałęsy, wpłaciłem pieniądze na konto wspólnoty na jego odbudowę, wyznaczyłem nagrody dla policji za schwytanie sprawców i zwołałem jako prezydent Gdańska wiec przeciwko rasizmowi – wyliczał. Przypomniał, że w Gdańsku powołał radę imigrantów, która doradza prezydentowi i deklarował, że stara się budować „włączającą kulturę społeczną”.

Dawał przykład, jak powinny działać władze. Stawać przeciwko nienawiści trzeba konsekwentnie, na co dzień.

Aby nie było za późno…