W ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat nie było człowieka, który zrobił więcej w sprawie przezwyciężania antysemityzmu niż Jan Paweł II.

Tekst wygłoszony podczas sympozjum „Wspólna Radość Tory”, organizowanego przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów, Laboratorium Więzi oraz Centrum Myśli Jana Pawła II na Papieskim Wydziale Teologicznym „Bobolanum” w Warszawie w 2008 roku. Teksty wystąpień zostały zebrane i wydane w książce „Wspólna Radość Tory”.

Zawsze, kiedy mam okazję mówić o Janie Pawle II, odczuwam własną małość i niewystarczalność. Mam też świadomość, że nie dysponujemy dostateczną ilością czasu, aby powiedzieć o nim wszystko to, co powinno zostać powiedziane. Dlatego nie chcę podejmować tematu stosunku Jana Pawła II do judaizmu w sposób oficjalny – zamiast tego opowiem o sprawach, które najbardziej dotknęły mojego serca.

Przede wszystkim Jan Paweł II otworzył moje oczy na tę prawdę, że mogę nauczyć się czegoś od innej religii. Czasami człowiek ma kontakt jedynie z własną religią i słyszy tylko to, co mówią ludzie z jego społeczności. Niestety, może mu się wtedy zdawać, że posiadł już całą wiedzę, bo jego naród czy religia osiągnęły już pełnię i zawierają w sobie wszystko. Życie Jana Pawła II pokazało mi, że są rzeczy, które warto czerpać z wiary naszych „młodszych braci”, jeśli wolno mi użyć tego określenia. Bo skoro my, Żydzi, jesteśmy starszymi braćmi chrześcijan, to wy, chrześcijanie jesteście naszymi młodszymi braćmi…

Wśród wielu rzeczy, których nauczyłem się od Jana Pawła II, tę właśnie chciałbym w szczególny sposób podkreślić – chodzi o postawę otwartości na inną religię. Przyjmując ten sposób myślenia, wcale nie muszę się czuć zawstydzony ani bać się, że zagubię jakiś element własnej wiary. Wiem, kim jestem. Czuję się dumny z tego, że jestem Żydem. Ale mogę przy tym zachować postawę otwartości na mądrość i przesłanie moralne zawarte w innej religii. To była dla mnie ogromna nauka.

Nasze spotkanie trwało zaledwie kilka minut. Ważniejszy od słów okazał się dla mnie wtedy sposób, w jaki papież patrzył na mnie – jakbym był w tamtej chwili najważniejszą osobą na świecie

Pamiętam, że miałem wielki zaszczyt spotkać się z Papieżem z okazji dziesiątego Dnia Judaizmu. Nasze spotkanie trwało zaledwie kilka minut. Ważniejszy od słów okazał się dla mnie wtedy sposób, w jaki on patrzył na mnie – jakbym był w tamtej chwili najważniejszą osobą na świecie. To był dla mnie przykład czystej miłości i zrozumienia, że każdy człowiek jest dzieckiem Boga. Wszyscy znamy oczywiście tę prawdę. Jest jednak różnica między zrozumieniem tego na poziomie intelektualnym a tym, co ukazuje się na poziomie serca i w życiu. Jan Paweł II żył bardzo głęboko właśnie tą prawdą. Traktował każdego człowieka jako dziecko Boga. Kiedy myśli się w ten sposób, kontakt z ludźmi staje się niezwykły. Niezależnie od tego, czy rozmawia się z dzieckiem, czy z prezydentem – ta osoba czuje, że jest ważna.

W ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat nie było człowieka, który zrobił więcej w sprawie przezwyciężania antysemityzmu niż Jan Paweł II. To stwierdzenie bardzo proste i oczywiste, ale jest ono dla mnie niezwykle istotne. Wielkim błogosławieństwem było dla nas to, że ten papież żył tak długo i nauczył nas tylu rzeczy. Stoi przed nami teraz ogromne wyzwanie – musimy nauczyć kolejne pokolenia, jak ważną prawdę stanowi to, że jesteśmy ze sobą związani jako dzieci Boga, oraz jak mamy być otwarci na drugą stronę dialogu – inną religię, inną wiarę – a jednocześnie nie zdradzić i nie zagubić własnej.

Jeżeli każdy człowiek codziennie będzie się starał uczynić jedną rzecz, która da świadectwo o tym, że każdy człowiek jest dzieckiem Boga, to w bardzo praktyczny sposób odda hołd wszystkiemu, co Jan Paweł II zrobił w swoim życiu.