Źródłem problemów dla nowej Cerkwi może być honorowy patriarcha Filaret, który ciągle chciałby odgrywać pierwszoplanową rolę. Podobnie – prezydent Petro Poroszenko, który z wydarzenia duchowego robi przedwyborczy miting.

Proces ustanowienia autokefalicznej Cerkwi na terytorium Ukrainy zakończył się w dniu 5 stycznia, kiedy patriarcha Konstantynopola Bartłomiej podpisał i wręczył metropolicie Epifaniuszowi tomos, czyli dekret o autokefalii. Przez kilka wcześniejszych miesięcy mogliśmy obserwować, jak stopniowo prawosławni Ukraińcy otrzymują niezależność.

Co typowe, a co specyficzne

Pojawianie się nowych Kościołów autokefalicznych nie jest jednak czymś nowym i niespotykanym w świecie prawosławnym. Przynajmniej od połowy XIX wieku możemy obserwować ich powstawanie. Za każdym razem motywowane było to utworzeniem nowych niepodległych państw.

Przemiany, jakie dokonywały się w Europie, odbiły się również na strukturze prawosławia. Autokefalia dla Cerkwi greckiej, serbskiej i rumuńskiej została nadana  wkrótce po międzynarodowym uznaniu niepodległości odpowiednio Grecji, Serbii i Rumunii. Za każdym razem Fanar publikował odpowiedni dokument.

Tekst dekretu, który został podpisany 5 stycznia, nie pojawił się w próżni. Wielu komentatorów, jeszcze przed powstaniem samego dokumentu, wskazywało, że będzie on zapewne podobny do tomosu, jaki otrzymał Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny w 1924 roku. Każdy z takich dokumentów zawiera typowe sformułowania, które są owocem wielowiekowej dyplomacji. Każdy z nich posiada również cechy specyficzne.

Zdaniem prorektora Kijowskiej Akademii Duchownej Władimira Buregi w porównaniu dokumentów najważniejsze będzie stwierdzenie, „co w tomosie dla Ukrainy jest typowe, a co specyficzne”. Należy zwrócić uwagę na kilka nietypowych sformułowań.

Nie dopuszcza się żadnych dodatków lub skrótów

Pierwsza kwestia dotyczy tytułu, jakim będzie posługiwał się zwierzchnik nowopowstałej struktury. W dokumencie jest on określony jako „metropolita kijowski i całej Ukrainy”. Podkreślono jednak, że „nie dopuszcza się żadnych dodatków lub skrótów tego tytułu bez zgody Patriarchatu Konstantynopolitańskiego”. Dodatek ten (który nie pojawia się w innych tego typu dokumentach) jest oczywiście reakcją patriarchy Bartłomieja na próby zachowania tytułu „patriarchy” przez przedstawicieli dawnego Patriarchatu Kijowskiego.

Co ważniejsze, w tomosie czytamy również, że nie ma możliwości wykorzystywania jednego tytułu w kwestii „spraw wewnętrznych”, a drugiego dla „kontaktów ze światem zewnętrznym”. Zapis ten jest odpowiedzią na dziwne propozycje honorowego patriarchy Filareta (Denysenko), który 16 grudnia ogłosił, że „patriarchą pozostaje do śmierci i wraz ze zwierzchnikiem rządzi Ukraińskim Kościołem Prawosławnym. (…) Metropolita, który otrzyma tomos, będzie reprezentował ukraiński Kościół na zewnątrz”.

Wypowiedź ta wywołała wiele zamieszania, ponieważ żadne normy kanoniczne nie przewidują takiego modelu rządzenia Cerkwią. Jeszcze przed wyborem nowego metropolity pojawiały się głosy, że przy wszystkich swoich pozytywnych cechach Epifaniusz jest najsłabszym z kandydatów, ponieważ tak naprawdę rządzić będzie Filaret. Jednoznaczny zapis w tekście tomosu, pokazuje, że Konstantynopol zdecydowanie nie aprobuje dziwnych rozwiązań Filareta.

Bez konfrontacji liturgicznej

Druga kwestia dotyczy dyptychów, czyli spisów imion hierarchów wymienianych w czasie liturgii w Kościołach prawosławnych. To wyraz jedności pomiędzy siostrzanymi wspólnotami. Konstantynopol jest pierwszym wśród równych autokefalicznych Kościołów prawosławnych na świecie (primus inter pares) i jego patriarcha jest wymieniany na pierwszym miejscu. Jednak we wszystkich tomosach publikowanych przez Fanar od połowy XIX wieku pojawia się wymóg, aby zwierzchnik nowopowstałej struktury wymieniał imiona nie tylko patriarchy Konstantynopola, ale również innych zwierzchników Kościołów lokalnych.

W tym konkretnym wypadku chodzi o wymienienie moskiewskiego patriarchy Cyryla, który znajduje się na piątym miejscu w dyptychu greckim. Początkowo metropolita Epifaniusz stwierdził, że nie będzie wspominał zwierzchnika Patriarchatu Moskiewskiego z powodu rosyjskiej wojennej agresji na terenie Ukrainy, jednak podczas Liturgii sprawowanej z okazji Bożego Narodzenia wymienił jego imię. Jest to decyzja wskazująca nie tylko na samodzielność nowego metropolity, ale również na prymat myślenia ewangelicznego nad politycznym.

Rosyjski niezależny dziennikarz prawosławny Sergiej Czapnin zwraca uwagę, że rezygnacja z „konfrontacji liturgicznej” wyraźnie wskazuje, że metropolita jest postacią niezależną, nie tylko w odniesieniu do honorowego patriarchy Filareta, ale również  prezydenta Petro Poroszenki, który marzy o stworzeniu „Kościoła bez Cyryla”. „Daje to pewną nadzieję – pisze Czapnin – że perspektywy stworzenia ukraińskiej religii obywatelskiej opartej na autokefalicznej ideologii nie są tak oczywiste, jak chciałby Poroszenko”.

Ograniczenia i możliwe trudności

Tomos zazwyczaj nie określa wewnętrznej struktury autokefalicznej Cerkwi. Dokładnie jest ona omówiona w statucie, który został przyjęty na Zjednoczeniowym Soborze. Jednak w „ukraińskim” tomosie znajdują się dwa zapisy, które ograniczają możliwości nowopowstałej struktury.

Po pierwsze, w dokumencie czytamy, że „postanowienia statutu Kościoła Prawosławnego Ukrainy muszą być w pełni zgodne z tomosem”. I po drugie, odmówiono Kościołowi Prawosławnemu Ukrainy tworzenia swoich struktur poza ojczyzną. Żaden z wcześniej opublikowanych tomosów nie zawierał takiej klauzuli. W tym czytamy natomiast, że metropolita kijowski „nie może mianować biskupów ani zakładać parafii poza granicami państwa”. Wszystkie struktury kościelne, które istnieją poza Ukrainą, a wcześniej należały do struktur, które utworzyły Kościół Prawosławny Ukrainy, powinny odtąd zostać przekazane pod jurysdykcję Konstantynopola.

Jak stwierdza Władimir Burega, „tomos określił dość sztywne ramy dla dalszego rozwoju Kościoła Prawosławnego Ukrainy. Konstantynopol ustanowił sporo ograniczeń mających na celu zapobieżenie niepożądanym dla niego procesom”. Wydaje się, że wewnątrz Ukrainy mogą istnieć przynajmniej trzy źródła owych niepożądanych problemów.   

Po pierwsze, może nim być honorowy patriarcha Filaret, który ciągle chciałby odgrywać pierwszoplanową rolę. Jest jeszcze zbyt wcześnie, aby określić poziom niezależności metropolity Epifaniusza, jednak wydaje się, że będzie on o tę niezależność walczył. Po drugie, autokefalia może wpłynąć na wzmożenie ruchów nacjonalistycznych. W jakiejś mierze jest to nieuniknione, ponieważ tworzenie się nowych autonomicznych struktur w prawosławiu powiązane jest ściśle z tworzeniem nowych państw. Wydaje się jednak, że w tym momencie nowopowstała Cerkiew cieszy się na tyle dużym autorytetem, że może nie tylko zrezygnować z takiego poparcia, ale też skutecznie tonować wypowiedzi o charakterze nacjonalistycznym. I po trzecie, zagrożeniem może być sam prezydent Petro Poroszenko, który z wydarzenia duchowego robi dla siebie przedwyborczy miting.

W tomosie znajduje się jeszcze jeden zapis ograniczający samodzielność Kościoła Prawosławnego Ukrainy. Prawie wszystkie tego typu dokumenty zawierają klauzulę mówiącą o tym, że nowo ustanowiony Kościół otrzymuje myron (krzyżmo) od patriarchy Konstantynopola. Ta mieszanina oliwy i balsamu używana jest do namaszczania przy udzielaniu sakramentów chrztu, bierzmowania, święceń kapłańskich, ślubów wieczystych, konsekracji biskupów oraz przy konsekracji kościołów i ołtarzy. Być może w tym ograniczeniu wyraża się najbardziej troska świata prawosławnego o „młodą” Cerkiew – o to, aby została jej przekazana nie tylko struktura, ale i duch prawosławia.