Wiemy, że prof. Romuald Dębski był zwolennikiem tzw. kompromisu aborcyjnego i dokonywał w związku z tym aborcji, ale protest antyaborcyjny na jego pogrzebie był dla mnie przekroczeniem norm przyzwoitości.

Nowy Rok przynosi zawsze nowe otwarcie, w które wchodzimy wypełnieni nadzieją na dobre zmiany. Siłownie i baseny wypełniają się nowymi entuzjastami, znajomi rzucają palenie, a rodzice postanawiają mieć więcej czasu dla swoich dzieci. Po dramatycznej informacji, że w 2018 roku dokonano około 42 milionów aborcji na całym świecie, zasadnym wydaje się pytanie – zadane z nadzieją – czy w tym roku Polska przestanie mieć swój udział w tej statystyce?

Słyszę na ten temat wiele opinii: że czeka nas rok wyborczy oraz dwukrotnie będziemy wybierać swoich przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego i krajowego, a w związku z tym nie czas na podejmowanie takich decyzji, które mogą odebrać głosy niezdecydowanych wyborców, że ze zmianą prawa chroniącego życie trzeba jeszcze poczekać, itp.

Wszyscy, którym leży na sercu autentyczna ochrona ludzkiego życia, powinni pamiętać o prośbie św. Jana Pawła II, aby w twarzy każdej osoby dostrzec zaproszenie do spotkania, do dialogu, do solidarności

Dla mnie sprawa jest prosta i pisałem o tym w grudniu. Swoich wyborczych decyzji będę dokonywał oceniając, co większość parlamentarna zrobiła w najważniejszej dla nas sprawie: ochrony życia dzieci. Szczerze napiszę, że jest mi smutno, gdy ludzie, których cenię i szanuję i o których wiem, że są po stronie życia, próbują za wszelką cenę usprawiedliwiać odkładanie ustawodawczych decyzji, które trwa już ponad rok. Przy całym szacunku, drodzy Państwo – pewne postawy są nie do obrony i żadne inne dobro nie może tłumaczyć tego zaniechania!

Również nie do obrony jest zachowanie niektórych grup środowiska pro-life, które obserwowaliśmy na pogrzebie śp. prof. Romualda Dębskiego. Wiemy, że był on zwolennikiem tzw. kompromisu aborcyjnego i dokonywał w związku z tym aborcji, ale protest antyaborcyjny na jego pogrzebie (nie zamierzam wchodzić w dyskusję, czy powinien być on katolicki czy nie) był dla mnie – delikatnie mówiąc – przekroczeniem norm przyzwoitości. Nie mam prawa wypowiadać się w imieniu organizacji, która ten protest przeprowadziła, ale jako reprezentant szeroko pojętego środowiska obrońców życia, pragnę powiedzieć przepraszam wszystkim osobom, które poczuły się tymi zachowaniami głęboko dotknięte. Po śmierci i na pogrzebie człowieka jest czas na modlitwę za niego, by mądry i sprawiedliwy Bóg w swoim miłosierdziu osądził jego życie Swoją miarą.

Dla mnie pro-life był i zawsze będzie afirmacją życia z pozytywnym, radosnym przesłaniem. Wszyscy, którym leży na sercu autentyczna ochrona ludzkiego życia, powinni pamiętać o prośbie św. Jana Pawła II, aby w twarzy każdej osoby dostrzec zaproszenie do spotkania, do dialogu, do solidarności (Evangelium vitae, nr 83). Nie znaczy to, że mamy milczeć wobec złych czynów osób, które godzą w ludzkie życie. Przez jasne wyrażanie swojego stanowiska mamy pokazywać, że ścieżka ochrony życia jest jedyną drogą ku dobrej przyszłości rodzaju ludzkiego. Jednak nie możemy tego robić, atakując naszych adwersarzy. Przykład własnego życia i dar z samego siebie (por. EV 86) są o wiele skuteczniejsze niż awantura!

Tekst opublikowała dziś Fundacja „Jeden z Nas”