Czasem widząc je, można było im zazdrościć przyjaźni. W niej były razem i razem już pozostaną – mówił w homilii ks. Wojciech Pawlak, nauczyciel religii tragicznie zmarłych nastolatek.

Dziś odbył się pogrzeb tragicznie zmarłych nastolatek z Koszalina. Amelia, Małgorzata, Julia, Karolina i Wiktoria zginęły w piątek w pożarze escape roomu. Ich ciała spoczęły obok siebie w pięciu mogiłach na koszalińskim cmentarzu komunalnym.

Przed kościołem św. Kazimierza kilkaset osób za pośrednictwem telebimu uczestniczyło we Mszy św. pogrzebowej. W świątyni – gdzie wystawiono dwie trumny i trzy urny – były tylko najbliższe rodziny i przyjaciele zmarłych. Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył ks. Wojciech Pawlak, nauczyciel religii tragicznie zmarłych nastolatek.

– Musimy zacząć od ciszy. Ta cisza jest pełna bólu. Przez to jest gorzkim lekarstwem. W tej ciszy można usłyszeć słowo Boga, które dotyka serca, które wprowadza pokój. W tej ciszy można pozwolić Bogu na to, aby nas poprowadził. Spójrzmy na wielką przyjaźń dziewcząt. Dzieliły różne pasje, różne zaangażowania, ale były w tym razem. Czasem widząc je, znając je, można było im tej przyjaźni pozazdrości. W tej przyjaźni były razem i razem pozostaną. Na zawsze – mówił ks. Pawlak.

– Maryję nazywamy Matką Naszej Nadziei, Matką Miłości Zranionej. Trzeba nam wołać do niej, żeby podarowała nam nadzieję, żeby nas umacniała. Ta, która nadziei nie straciła i chce się dzielić doświadczeniem utraty ukochanego dziecka. Ona jest też w stanie poskładać nasze poranione serca, scalić na nowo, by kochały. Ona chce umocnić naszą wiarę, naszą miłość, byśmy zawsze z ogromną miłością pamiętali o dziewczynkach, byśmy z ogromną miłością podchodzili do siebie w tych dniach, gdy szukamy pokoju i drogi – mówił ks. Pawlak.

W piątek 4 stycznia pięć nastoletnich dziewcząt zginęło w pożarze escape roomu w Koszalinie. Jedna osoba, pracownik lokalu – ciężko ranny 25-letni mężczyzna, przebywa w szpitalu w Gryficach. W trakcie zabawy dziewcząt doszło do rozszczelnienia urządzenia gazowego. Nastolatki zaczadziły się. Projektant escape roomu przebywa w areszcie. Ma zarzut umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci. Mężczyzna nie przyznał się do zarzutów i odmówił składania zeznań.

KAI, DJ