Jak możemy czuć się w Kościele bezpiecznie? – pyta Jola Szymańska.

Jola Szymańska, katolicka dziennikarka i youtuberka opublikowała wczoraj na swoim youtubowym kanale film „Molestowanie w Kościele? Spójrz na to z perspektywy ofiar”. Jak zaznacza, to dla niej bardzo ważne i trudne nagranie.

Szymańska opowiada jak – będąc nastolatką – podczas jednego z wyjazdowych ognisk dla młodzieży została seksualnie wykorzystana przez księdza. Duchowny dotykał jej, wkładał jej ręce między nogi, całował w usta.

„Nikt nie widział, nikt nie reagował” – wspomina. Jak dodaje, później obecni przy wszystkim znajomi tłumaczyli jej, że „ksiądz jest biedny, nie radzi sobie z alkoholem, jest wspaniałym człowiekiem, ale go ponosi”. Dziennikarka zaznacza, że – choć o wszystkim opowiedziała mamie, która bardzo się zdenerwowała i zadzwoniła na plebanie księdza – do dzisiaj nie wie, czy jakiekolwiek konsekwencje zostały wobec jej krzywdziciela wyciągnięte.

Szymańska podkreśla, że bardzo rzadko myślimy o tym, dlaczego dochodzi w Kościele do przemocy seksualnej. Jakim cudem znajduje się w nim człowiek, który potrafi krzywdzić innych? Dlaczego takie sytuacje się zdarzają? – zastanawia się. Według youtuberki przyczyna kryje się w tym, że dużo sytuacji zostało przykrytych i nikt nie zwrócił uwagi.

Ufając księżom, szukając Boga, Szymańska – jak zaznacza – otrzymała w Kościele informacje od członków Kościoła: można cię wykorzystać, to nic nie znaczy. Druga wiadomość była jeszcze bardziej bolesna: Nie pomożemy ci, zależy nam bardziej na osobie, która cię skrzywdziła niż na Tobie; jesteś mniej warta, tamta osoba jest kimś ważniejszym niż Ty. Jak otrzymując takie wiadomości, możemy czuć się bezpiecznie w Kościele? – pyta publicystka.

– Moja historia jest jedną z miliarda historii – zauważa Szymańska. Jak dodaje, wykorzystywanie seksualne w Kościele to nie jest sprawa błędu jednego człowieka, ta fraza jest bardzo szkodliwa i ignoruje faktyczne cierpienie, ból, samotność ofiar.

Jak podkreśla youtuberka, przemoc seksualna w Kościele to nie tylko wielkie skandale. – Zaczyna się od małych, niepozornych rzeczy. Duże nadużycia to efekt przyzwolenia na małe nadużycia – mówi.

Publicystka zwraca uwagę, że katoliccy dziennikarze nie zajmują się tym tematem. Trzeba też wykorzenić nieufność wobec nagłaśniania skandali przez media niekatolickie. Nie odwracajmy wzroku – apeluje Szymańska.

DJ