Jak można ze znakomitego lekarza uważającego, że aborcja jest złem, zrobić naczelnego aborcjonistę kraju? – pyta Ignacy Dudkiewicz w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej”.

Tekst Ignacego Dudkiewicza „Wzywam: nie szargajcie jego pamięci” ukazał się dziś w „Gazecie Wyborczej”. Redaktor „Kontaktu” broni zmarłego prof. Romualda Dębskiego przed atakami radykalnych obrońców życia. Jak przypomina, ginekolog był oddany swoim pacjentkom. Podejmował się nad nimi opieki, gdy inni odmówili. Leczył wyjątkowo skutecznie. Doprowadzał do szczęśliwego końca najtrudniejsze ciąże, którym nikt nie dawał szans. Przekonywał, że życie i człowiek zaczynają się przy zapłodnieniu. Że aborcja jest złem, nawet jeśli niekiedy nieuniknionym. Wiele pacjentek zresztą od aborcji odwiódł. „Dlaczego to jego osoba budzi wśród tak zwanych obrońców życia aż taką furię?” – pyta Dudkiewicz.

„Wydaje się, że to właśnie odwaga profesora Dębskiego najbardziej rozjusza jego przeciwników, którzy nie chcą lub w zacietrzewieniu nie umieją zauważyć, w jak wielu sprawach się zgadzali. Odwaga, która nie pozwalała mu milczeć o najtrudniejszych dylematach, gdy inni uważali, że da się je zbyć najprostszymi – żeby nie powiedzieć: prostackimi – receptami. Która kazała mu mówić, co myśli o dzisiejszym stanie prawnym, sposobie jego respektowania oraz horrendalnych – również z punktu widzenia długofalowych skutków dla ochrony życia poczętego – pomysłach zaostrzenia prawa aborcyjnego” – pisze publicysta.

Autor wywiadu rzeki z ks. Andrzejem Szostkiem „Uczestniczyć w losie Drugiego” zaznacza, że nie może się zgodzić na to, by szargać pamięć przyjaciela kobiet i dzieci. „By nie doceniać ogromnego wkładu profesora Dębskiego w rozwój opieki nad dziećmi nienarodzonymi oraz kobietami w ciąży. By nazywać mordercą tego, który życie ratował, a nie je kończył. A jeśli kończył, to albo dlatego, że sytuacja nie pozostawiała złudzeń nawet jemu – cudotwórcy – albo dlatego, że nie godził się na pokusę «czystych rąk»”.

„Nie mogę się zgodzić, by z zasłużonego i wybitnego lekarza robić zabójcę nieczułego na kwestie ochrony życia. By nie zauważać, jak mądrą, wyważoną, pokazującą wszelkie dylematy i dramaty perspektywę wprowadzał do polskiej debaty publicznej na temat aborcji” – dodaje Dudkiewicz.

„Nie zgadzam się na nazywanie człowiekiem bez sumienia człowieka niezłomnych wartości i zasad” – pisze redaktor „Kontaktu”.

DJ