Jezus przyszedł do Betlejem w prostocie, ubóstwie, radykalnej miłości. A my myślimy, że to jest niebezpieczne, że to nam zagraża – mówił abp Grzegorz Ryś podczas Orszaku Trzech Króli.

Abp Grzegorz Ryś przewodniczył wczoraj Mszy św. w kościele Zesłania Ducha Świętego w Łodzi na rozpoczęcie Orszaku Trzech Króli. W homilii, odwołując się do spotkania Heroda z mędrcami przybyłymi ze Wschodu, metropolita łódzki zauważył, że Herod i jego kapłanami wiedzieli dobrze – znając Pisma – że w Betlejem narodzi się Mesjasz, ale sami nie poszli spotkać się z Nim.

– Dzisiaj raz po raz widzimy obok nas ludzi, których mamy odwagę nazywać poganami. Widzimy też, jak Pan Bóg prowadzi ich do siebie sobie znanymi drogami. Za znakami, których my nie potrafimy rozszyfrować. Widzimy ludzi, którzy się nieraz bardzo szybko przemieszczają, potrafią wielką drogę przejść do Boga. A my, którzy mamy w rękach Biblię, mamy w rękach wszystkie sakramenty, wszystkie Boże znaki, mamy całą wiedzę o Nim, nie potrafimy się ruszyć ani kawałeczek – powiedział.

Abp Ryś dodał, że „droga z Jerozolimy do Betlejem to droga od zapatrzenia się w siebie, od zatroskania się o siebie, od takiego egoizmu, który poza swoim interesem nic nie widzi i gotowy jest popełnić grzech, zabijając pół świata – do Betlejem, gdzie jest Jezus położony w żłobie i wydany na łaskę ludzi, jako pokarm dla nich”. – Jesteśmy zaproszeni do tej drogi – mówił.

Nawiązując do biblijnych mędrców, którzy po spotkaniu z Herodem wyruszyli w drogę do Betlejem, metropolita łódzki podkreślił, że „pytanie, które się za tym marszem kryje, jest niezwykle poważne: czy my jako Kościół ruszymy się z Jerozolimy do Betlejem? Jeśli się ruszymy, to jakim będziemy Kościołem w punkcie dojścia? Co się z nami stanie?”. – Czy przypadkiem nie jest tak, że zachowujemy się jak Herod i Jerozolima? Przyszedł Jezus do Betlejem w prostocie, ubóstwie, miłości radykalnej, otwartości na człowieka, że już się bardziej nie da i pokazuje: bądźcie tacy. A my myślimy, że to jest niebezpieczne, że to nam zagraża. Możemy o tym czytać i nigdy nie ruszyć się w tamtą stronę. Będziemy takim Kościołem, który potrafi o Bogu wiele gadać, ale jak przychodzi się ku Niemu ruszyć, to wysyłamy innych. My sami zostaniemy w swoim bezpiecznym świecie, a wówczas wszystkie Boże obietnice przejdą nam koło nosa – mówił abp Ryś.

KAI, DJ