Problemem okazały się nie tylko przestępstwa niektórych duchownych, lecz także reakcje kościelnych przełożonych – mówi Ewa Kusz, wicedyrektor Centrum Ochrony Dziecka w Krakowie.

Joanna Kociszewska: Na jakim etapie znajduje się obecnie Kościół w Polsce?

Ewa Kusz: Jeśli szukać analogii, to jesteśmy na etapie USA sprzed fali ujawnień [przypadków wykorzystywania seksualnego nieletnich przez księży] w 2002 r. Jaki będzie dalszy rozwój wydarzeń u nas? Trudno powiedzieć, choć po wydarzeniach w Chile i po raporcie z Pensylwanii nie możemy się spodziewać jakiegoś prostego scenariusza, a z pewnością nie takiego, który z góry wykluczałby odpowiedzialność przełożonych kościelnych za tuszowanie przestępstw. W każdym razie przed nami ogromne zadania związane z zadbaniem o przejrzystość, odpowiedzialność i prewencję.

Pewnie nie będziemy mieli wielu lat na sprostanie tym zadaniom?

 W Polsce czynnikiem przyspieszającym zmiany będzie ogromne oczekiwanie wiernych na ujawnianie prawdy i pragnienie zagwarantowania, że dzieci i młodzież będą w Kościele bezpieczne. Moim zdaniem dziś w Kościele nie da się już gasić pożarów jedynie w poszczególnych krajach. Od około roku kryzys w Kościele nabrał charakteru globalnego. Globalne okazały się nie tylko przestępcze fakty wykorzystania seksualnego przez niektórych duchownych, lecz także i to, o czym powiedział Jan Paweł II do kardynałów z USA 23 kwietnia 2002 r.: „wielu czuje się zranionych tym, jak działali przełożeni kościelni”.

W Australii abp Philip Wilson został skazany na 12 miesięcy aresztu domowego za niezgłoszenie do organów ścigania wykorzystania seksualnego, o którym wiedział, gdy w latach 80. był wikarym w Newcastle. W Stanach Zjednoczonych toczy się postępowanie kanoniczne przeciw byłemu już kard. Theodore’owi McCarrickowi, emerytowanemu arcybiskupowi Waszyngtonu, oskarżonemu o molestowanie seksualne małoletnich, o wykorzystywanie seminarzystów i młodych księży. Jest on zagrożony karą wydalenia ze stanu duchownego. Inna znacząca postać episkopatu amerykańskiego, kard. Donald Wuerl, arcybiskup Waszyngtonu i były ordynariusz Pittsburga w Pensylwanii podał się do dymisji z powodu nieodpowiedniego podejścia do przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich, ujawnionego niedawno w raporcie Wielkiej Ławy Przysięgłych. Dymisja została przyjęta. O decyzjach Franciszka dotyczących biskupów w Chile już wspomniałam. Episkopat USA zwrócił się do Watykanu z prośbą o wizytację apostolską. Na luty 2019 roku papież Franciszek zwołał do Watykanu przewodniczących konferencji episkopatów z całego świata. Również ofiary wykorzystywania seksualnego przez niektórych duchownych stworzyły w czerwcu 2018 r. w Genewie światową organizację ofiar – ECA (Ending Clergy Abuse), zrzeszającą aktywistów z 15 krajów, m.in. z Polski – i przygotowują się do różnych akcji w Rzymie.

Czyli o kryzysie w Polsce należy mówić jako o elemencie większej całości?

 Tak – i dlatego na tym etapie trudno już powtarzać, że mamy się teraz czegoś uczyć. Mogliśmy się czegoś nauczyć wcześniej – choćby z jasnych diagnoz kryzysu dokonanych przez Benedykta XVI, który w liście do katolików w Irlandii napisał, że reakcja władz kościelnych na przestępstwa „często była nieodpowiednia”. Polegało to na tym, że na pierwszym miejscu stawiano ochronę dobrego imienia Kościoła, nie stosowano kar kanonicznych i nie chroniono godności ofiar. Pod wpływem zła popełnionego przez niektórych duchownych odwróceniu uległa hierarchia wartości pasterzy.

A jeśli chodzi o sposób reagowania – czy ich doświadczenia mogą nam coś podpowiedzieć?

 Tym, co jeszcze dziś można zrobić, jest faktyczne przyjęcie odpowiedzialności.

Jak by to miało wyglądać?

 Myślę na gorąco… Trzeba spojrzeć na doświadczenie Kościoła w ostatnich dziesięcioleciach i na diagnozę papieży, zmierzyć się z tym wszystkim w klimacie rachunku sumienia oraz zacząć w tym duchu komunikować się z ofiarami i z wiernymi, zapowiadając rozliczenie przeszłości tak, by nie było pytań, czy za kilka lub kilkanaście lat (jak obecnie w USA) nie wypłyną jakieś zaniedbania czy wręcz karygodne zachowania. Poza tym trzeba potraktować jako priorytet podjęte i ogłoszone zobowiązanie budowania systemu prewencji i pomóc księżom w odnalezieniu się w tym kryzysie jako uczniom Jezusa, którzy w Jego duchu dźwigają skutki grzechów własnych i przestępstw niektórych współbraci.

Amerykanie rozróżniają kilka etapów świadomości społecznej i debaty publicznej w odniesieniu do wykorzystywania seksualnego. Pierwszy etap to „zaprzeczanie”. Drugi: „legitymizacja”, czyli stopniowe uznawanie, że problem faktycznie istnieje. Trzeci: „epidemia” – fala ujawnień ze strony ofiar. Po niej zwykle pojawia się „kontrreakcja”, która pomniejsza problem lub wręcz neguje jego istnienie. A kończy się to „instytucjonalizacją”, czyli wprowadzaniem solidnych mechanizmów zapobiegania i postępowania. W pierwszej fazie kryzysu w Kościele amerykańskim – dziś my jesteśmy w tym punkcie – społeczeństwo było w fazie „epidemii”. Jak to wygląda u nas?

– U nas te etapy się mieszają. Pod względem podejścia do tematyki wykorzystania seksualnego i jako społeczeństwo, i jako Kościół mamy spory poślizg w stosunku do USA i szeregu innych krajów. Mierzenie się z tym kryzysem najtrudniej przychodzi zresztą krajom o większości katolickiej. Jesteśmy gdzieś w pobliżu etapu „epidemii”. Ciągle jednak jeszcze pojawia się zaprzeczanie i jednocześnie już jest kontrreakcja, zazwyczaj występująca po „epidemii”. Część ludzi już ma serdecznie dosyć dreptania w miejscu.

Dziś w Kościele nie da się już gasić pożarów jedynie w poszczególnych krajach. Od około roku kryzys w Kościele nabrał charakteru globalnego

Czy przebieg tych faz da się przyspieszyć?

– Przyspieszenie właśnie już się dokonuje na naszych oczach. Skuteczna instytucjonalizacja zależy nie tylko od Kościoła albo od organizacji pozarządowych. To również państwo ma obowiązek działać w duchu zasady pomocniczości, stwarzając ramowe warunki dla ochrony dzieci przed przemocą. Na razie nic nie wskazuje, by polski rząd miał zamiar zrobić coś więcej dla ochrony małoletnich niż zaostrzanie prawa karnego. Historia postulatu rzecznika praw dziecka, by przystąpić do tworzenia narodowej strategii ochrony dzieci przed przemocą, jest w tym względzie bardzo pouczająca.

Istotnie, rzecznik praw dziecka Marek Michalak dwukrotnie występował z wnioskiem do premiera o podjęcie działań w kierunku opracowania takiej strategii i dwukrotnie otrzymał odpowiedź, że aktualnie nie zachodzi taka konieczność…

– Jest jedna rzecz, którą jesteśmy obecnie w stanie zrobić, nie czekając na odgórne rozporządzenia. Trzeba, żeby katolicy świeccy zaangażowali się wyraźnie w tej dziedzinie. Papież Franciszek zdecydowanie odwołuje się do całego Ludu Bożego, a nie tylko do samych biskupów i księży. Jest to więc okazja do wzięcia odpowiedzialności za Kościół bez czekania na to, że biskupi będą jednomyślni, że się przeszkolą i będą mądrzejsi przed szkodą, a nie po niej.

Co mogliby zrobić świeccy w Polsce?

– Możemy np. ułatwić zgłaszanie przestępstw przez towarzyszenie przy zgłaszaniu. Możemy wspierać osoby pokrzywdzone, tworząc środowiskową przychylność dla zgłaszania krzywd dawniejszych. Ustawa o prawnym obowiązku zgłaszania podejrzenia o popełnieniu przestępstwa wykorzystania seksualnego osoby małoletniej, która weszła w życie w lipcu 2017 r., jest szansą, ale też budzi wiele obaw wśród części ofiar. Jest to wyzwanie dla środowisk katolickich. Zgłoszenie przestępstwa wykorzystania seksualnego Kościołowi też jest związane z wieloma barierami. Trzeba więc uruchomić „wyobraźnię miłosierdzia”.

Kolejny ważny element to grupy wsparcia. Nie chodzi o terapię, lecz o miejsca, w których można porozmawiać. W jednej z parafii w Gdyni od szeregu lat funkcjonuje grupa wsparcia dla ofiar wykorzystania seksualnego skrzywdzonych w różnych środowiskach.

Można też zainteresować się, jak wygląda profilaktyka w szkole, do której uczęszczają dzieci albo w parafii – i czy w ogóle jest tam jakaś profilaktyka.

Ewa Kusz – psycholog, seksuolog, terapeutka. Wicedyrektor Centrum Ochrony Dziecka przy Akademii Ignatianum w Krakowie. Absolwentka studiów na SGH w zakresie zarządzania zasobami ludzkimi. Dwukrotnie uczestniczyła jako audytorka w Synodzie Biskupów (2008 i 2012). W latach 2004-2008 i 2011-2012 była przewodniczącą Światowej Konferencji Instytutów Świeckich. Należy do Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich i Zespołu Laboratorium „Więzi”. Prowadzi gabinet psychologiczny w Katowicach. Jest biegłym sądowym sądu okręgowego w Gliwicach. Mieszka w Tarnowskich Górach.

Fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź”, zima 2018.

KUP „WIĘŹ” w wersji papierowej lub elektronicznej!

Więź, zima 2018