Jeśli w większości diecezji nie ma ministrantek, to dlaczego mamy się dziwić, że nie ma kobiet na kościelnych urzędach? Jeżeli dużo mniej problematyczne i dużo bardziej oczywiste sprawy nie są realizowane, to mamy to, co mamy – mówi teolożka Elżbieta Adamiak w rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym”.

Wywiad z Elżbietą Adamiak, profesor teologii fundamentalnej i dogmatycznej w Instytucie Teologii Katolickiej na Uniwersytecie Koblenz-Landau, ukazał się w najnowszym numerze „Tygodnika Powszechnego”. Rozmawiał Artur Sporniak.

Teolożka zapytana została o to, skąd bierze się opieszałość Kościoła w powierzaniu kobietom kościelnych urzędów. „Żeby uzyskać urząd w najwyższym sądzie kościelnym, trzeba najpierw uzyskać urząd w sądzie najniższego, czyli diecezjalnego szczebla. A ile pracuje kobiet w sądach diecezjalnych w Polsce? Przez moment oficjałem metropolitalnego sądu w Katowicach była siostra zakonna. I to chyba wszystko” – odpowiadała Adamiak. „Jeśli w większości diecezji nie ma ministrantek, to dlaczego mamy się dziwić, że nie ma kobiet na kościelnych urzędach? Jeżeli dużo mniej problematyczne i dużo bardziej oczywiste sprawy nie są realizowane, to mamy to, co mamy” – dodała.

Autorka książki „Kobiety w Biblii” powiedziała, że „możemy i powinniśmy pytać, kto i na jakich zasadach pracuje w sądach kościelnych i w kuriach, gdzie też przecież większość urzędów nie jest związana z sakramentem kapłaństwa”. Jak zauważyła, wciąż są jednak inne priorytety. „Problemem jest, by w ogóle świeccy uzyskali wpływ na życie Kościoła, stali się sprawczy. Po Soborze podstawową zasadą życia powinna być współodpowiedzialność wszystkich ochrzczonych za Kościół” – przypomniała.

Czy znaczenia Maryi dla Kościoła (jest jego teologicznym prototypem) i roli, jaką odgrywa w naszej pobożności, nie dałoby się wykorzystać do poprawy sytuacji kobiet w Kościele? – pytał redaktor „Tygodnika Powszechnego”. „Oczywiście, choćby w trwającej dyskusji na temat dopuszczenia kobiet do diakonatu” – odpowiadała teolożka. „Przykładem wesele w Kanie opisane w Ewangelii Jana. W opowieści o dokonanym przez Jezusa znaku przemiany wody w wino Jego Matka mówi sługom – czyli po grecku diakonom – co mają robić. Przedstawiona jest jako przewodząca innym, a zatem nie jako kobieta cicha ani taka, która konformistycznie poprzestaje na dopasowaniu się do układu społecznego” – dodała.

Według Adamiak w kulcie maryjnym i traktowaniu Maryi niemal jak bogini można odczytać pragnienie, „by nie kierować się do Boga tylko w męskich kategoriach, wzmacniających hierarchię społeczną opartą na płci. W Maryi, która często w życiu wiernych jest najważniejszą postacią kobiecą, ludzie widzą też pewne aspekty przynależne do Boga. Rozróżnienie aspektów przynależnych Maryi i przynależnych Bogu to zadanie teologii maryjnej”.

Czy dogmat o niepokalanym poczęciu Maryi pomaga codziennej wierze chrześcijan? Jak zauważyła Adamiak, pokazuje on, że „nie wystarczamy sami sobie: że potrzebujemy czegoś, co przeciwstawi się złu i cierpieniu, potrzebujemy łaski. Bóg nie zostawia człowieka samego, niezależnie co człowiek uczynił”.

DJ