Chciałbym przekazać, że odcinam się całkowicie od słów, które na Pani temat padły z ust Stanisława Michalkiewicza, mojego ojca. Zapewne wysłuchanie ich było dla Pani bardzo bolesne – pisze Mateusz Michalkiewicz w liście otwartym do ofiary księdza pedofila, którą prawicowy publicysta obraził.

Na początku października prawicowy publicysta Stanisław Michalkiewicz umieścił na YouTubie wideo-felieton, w którym komentował wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu nakazujący zgromadzeniu chrystusowców wypłacenie ofierze księdza pedofila milionowe odszkodowanie i dożywotnią rentę. Michalkiewicz nazwał sądowe orzeczenie „kuriozalnym” i mówił o „zidioceniu niezawisłych sądów”. – Dostać milion złotych za molestowanie, że tam ktoś kiedyś wsadził rękę pod spódniczkę, no któż by nie chciał? Wiele pań za mniejsze pieniądze spódniczki podciąga – powiedział do kamery. „Uwagi Michalkiewicza są nie tylko skandaliczne i oburzające, ale mówiąc językiem teologicznym – wołają o pomstę do nieba” – komentowaliśmy.

Jak informuje poznańska „Gazeta Wyborcza” , teraz list otwarty do Katarzyny, ofiary księdza pedofila, napisał syn publicysty, Mateusz Michalkiewicz.

„Chciałbym przekazać, że odcinam się całkowicie od słów, które na Pani temat padły z ust Stanisława Michalkiewicza – mojego ojca. Zapewne wysłuchanie ich było dla Pani bardzo bolesne – i nie dziwię się: do krzywdy sprzed lat dodana została kolejna” – napisał. – „Umniejszanie – czy wręcz negowanie – krzywdy, jakiej Pani doznała, przemocy psychicznej, fizycznej i seksualnej, których doświadczyła Pani jako dziecko urąga elementarnym zasadom sprawiedliwości. Umniejszenie – czy wręcz negowanie – winy sprawcy, zdeklarowanego pedofila i wielokrotnego gwałciciela – urąga elementarnym zasadom sprawiedliwości” – dodał.

W nawiązaniu do skandalicznych sugestii o interesowność, jakie w stronę kobiety skierował publicysta, jego syn podkreślił: „Jestem pewien, że nikt, nigdy i za żadną sumę nie chciałby znaleźć się w Pani sytuacji. Nie ma na świecie takiej ilości pieniędzy, która mogłaby cofnąć czas, zadośćuczynić doznanej krzywdzie i wymazać jej skutki”.

Mateusz Michalkiewicz podziękował ofierze księdza pedofilia za odwagę. „Dzięki Pani odwadze przełamana zostaje zmowa milczenia na temat pedofilii w polskim Kościele. Dzięki Pani odwadze przełamywane są niezrozumienie i pogarda dla ofiar seksualnej przemocy. Myślę że Pani przykład przywraca im nadzieję na sprawiedliwość – przywraca godność tym, których godności pozbawiono” – zauważył.

„Uważam, że słowa, które padły, nie powinny paść nigdy. Uważam, że zachowanie mojego ojca można określić nieco zapomnianym dziś słowem: niegodne” – zakończył.

Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, sama pokrzywdzona tak odpisała Mateuszowi Michalkiewiczowi: „Ogromnie dziękuję za Pana determinację w dążeniu do tego, żeby list został upubliczniony. Jestem ogromnie Panu wdzięczna, bo jak wspominałam, nie musiał Pan przepraszać za słowa swojego Ojca, a jednak to Pan zrobił. Wiele to dla mnie znaczy. Życzyłabym sobie, aby te słowa z usta Pana Ojca nigdy nie padły, bo sprawiły one, że zostałam skrzywdzona po raz kolejny, natomiast nie mamy już na to wpływu”.

DJ