Odwoływanie się do dziedzictwa Związku Radzieckiego w wystąpieniach prezydenta Putina oraz „gromadzenie ruskiego dziedzictwa” przez patriarchę Cyryla trwają niezmiennie od lat.

W Watykanie można oglądać szesnastowieczne mapy, które dość szczegółowo przedstawiają Europę, Amerykę i Azję. Francuski sowietolog Alain Besançon w jednej ze swoich książek zauważa, że na wszystkich tych mapach „Ruś jest białą plamą”[1]. Odziedziczone po Mongołach pojęcie granicy jako bariery, której nie wolno było przekraczać ani w jednym, ani w drugim kierunku, nabrało w tamtym okresie znaczenia religijnego. Granica stała się murem czystości.

Nie ulega wątpliwości, że element religijny miał wpływ na kształtowanie izolacjonistycznej postawy przewódców Księstwa Moskiewskiego. Idea Moskwy jako Trzeciego Rzymu wpisała się płynnie w ideologię rosyjskiej autokracji. Misją cara stało się rozszerzanie granic królestwa prawosławnego.

Rosję cechuje podwójne, na pierwszy rzut oka sprzeczne, działanie. Z jednej strony izolacja, a z drugiej – podbudowane religijną ideologią dążenie do „zbierania ziem ruskich”, czyli poszerzanie granic imperium

Dla Moskwy od samego początku jej państwowości kluczowe znaczenie posiadały dwie idee: zbieranie ziem ruskich oraz religijna racja budowania imperium[2]. Rosję cechuje podwójne, na pierwszy rzut oka sprzeczne, działanie. Z jednej strony izolacja, która sprawia wrażenie, że pozostaje ona w swoich granicach, a tym samym jest niegroźna dla najbliższych sąsiadów. Z drugiej strony wspomniane, podbudowane religijną ideologią, dążenie do „zbierania ziem ruskich”, czyli de facto poszerzanie granic imperium. Granica rzeczywiście jest barierą, której nie wolno przekraczać, ale samą granicę wolno przesuwać.

W związku z zerwaniem komunii eucharystycznej pomiędzy Moskwą a Konstantynopolem pojawia się pytanie, czy decyzja ta jest wyrazem polityki zewnętrznej Kremla, czy raczej wynikiem wewnętrznej polityki Cerkwi? Wydaje się, że decyzja podjęta przez patriarchę Cyryla jest przede wszystkim wynikiem długofalowej polityki wewnętrznej Patriarchatu Moskiewskiego (co nie oznacza, że nie odpowiada ona doraźnym potrzebom kremlowskiej polityki zewnętrznej).

Nie mogę zgodzić się z Pawłem Rojkiem, autorem książki „Przekleństwo Imperium. Źródła rosyjskiego zachowania”, który twierdzi, że Rosja „przechodzi na pozycje skrajnie izolacjonistyczne”, co oznacza że „jest to ostateczny koniec rosyjskiego imperializmu”. Nic – ani na niebie, ani na ziemi – na to nie wskazuje. Zerwanie stosunków z Konstantynopolem pozostaje na razie lokalnym konfliktem. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w 1996 roku przy okazji problemów w Estonii, gdy zerwane relacje zostały odnowione po sześciu miesiącach. Natomiast świadome odwoływanie się do dziedzictwa Związku Radzieckiego w wystąpieniach prezydenta Putina oraz planowe „gromadzenie ruskiego dziedzictwa” przez patriarchę Cyryla trwa niezmiennie od lat.

Rosja, Ukraina, Białoruś – to jest święta Ruś!

Pozostawiając na boku kwestię sowieckiej przeszłości, chciałbym przyjrzeć się tylko działaniom patriarchy Cyryla. Wydaje się, że już jako przewodniczący Wydziału Zewnętrznych Stosunków Cerkiewnych Patriarchatu Moskiewskiego rozpoczął on politykę konsolidacji „ruskich ziem”. Aby utrzymać jedność tak dużego organizmu, jakim jest Patriarchat Moskiewski, wybrano metodę odgórnego sterowania połączonego z ograniczaniem wszelkich oddolnych inicjatyw.

W tym procesie trzeba było zmierzyć się z dwoma problemami. Po pierwsze, należało utrzymać w granicach Patriarchatu Moskiewskiego te wspólnoty prawosławne, które po rozpadzie Związku Radzieckiego mogły dążyć do autonomii. I po drugie – stopniowo podporządkować sobie diasporę w Europie zachodniej.

„Ruś to my: narody Ukrainy, Rosji i Białorusi” – mówił w Kijowie w 2008 r. ówczesny patriarcha Moskwy

Jeśli chodzi o pierwszą kwestię, problemy rozpoczęły się już w 1992 r., kiedy na terenie Mołdawii Patriarchat Rumuński stworzył metropolię pod swoją jurysdykcją. Następnie z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w 1995 r. w Estonii, gdzie metropolię utworzył Patriarchat Konstantynopolitański. Najważniejsza kwestia dotyczy oczywiście Ukrainy, gdzie w 1992 r. powstał Patriarchat Kijowski. Konflikt ten trwa do dnia dzisiejszego.

Każda z wymienionych sytuacji posiada swoją długą historię i specyficzny kontekst. Niezmienna pozostawała tylko postawa Patriarchatu Moskiewskiego, który nie zgadzał się na ingerencję innych prawosławnych wspólnot na ich „kanonicznym terytorium”. Doskonale podsumowuje tamten okres zmagań metropolita Hilarion (Alfiejew). Jego zdaniem w latach 1990-2008 „udało się zachować integralność Rosyjskiej Prawosławnej Cerkwii, nie pozwalając na oderwanie od niej Ukrainy, Estonii i Mołdawii”[3]. Jednym z głównych architektów tej polityki był metropolita Cyryl, w tamtym okresie przewodniczący Wydziału Zewnętrznych Stosunków Cerkiewnych Patriarchatu Moskiewskiego.

Wiele mówiący jest opis wizyty patriarchy Aleksego II w Kijowie w 2008 r. W obszernej biografii patriarchy Cyryla metropolita Hilarion (następca Cyryla jako „minister spraw zagranicznych” Cerkwi) pozwala sobie w tym miejscu na dość osobisty ton. Pisze o tysiącach ludzi, którzy na ulicach skandowali „Aleksiej, Aleksiej, nasz patriarcha!”. Z ust samego patriarchy można było usłyszeć wtedy plan, który konsekwentnie jest realizowany do dzisiaj: „Wydarzenie chrztu Rusi dotyczy nas. […] Ruś to my: narody Ukrainy, Rosji i Białorusi”.

Patriarsze wtórował ówczesny metropolita Cyryl: „Rosja, Ukraina, Białoruś – to jest święta Ruś!”[4]. Nic nie wskazuje na to, by pozycja Patriarchatu Moskiewskiego zmieniło się od tamtego czasu. Uznanie decyzji Konstantynopola przez Cyryla wymagałoby diametralnej zmiany w polityce, która jest konsekwentnie rozwijana przynajmniej od 1991 roku. Wydaje się, że w głowach hierarchów nie pojawia się nawet jakiś alternatywny plan.

Eliminacja różnorodności

Drugą ważną kwestią, z którą należało się uporać po 1991 roku, było opanowanie diaspory. Na terenie Europy zachodniej istniały trzy prawosławne struktury, które pełniły posługę wobec rosyjskiej emigracji. Były to kanoniczne struktury samego Patriarchatu Moskiewskiego oraz Zachodnioeuropejski Egzarchat Parafii Rosyjskich pozostający w jurysdykcji Konstantynopola, a także diecezje Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego poza granicami Rosji[5].

W 2003 roku patriarcha Aleksy zaproponował stworzenie jednego metropolitalnego okręgu w Europie. W jego skład miałyby wejść wszystkie trzy struktury, które pozostawałyby pod jurysdykcją Moskwy. Powolny i skuteczny proces demontowania prawosławnego dziedzictwa rosyjskiej emigracji opisuje wnikliwie Siergiej Czapnin[6]. Za każdym razem dokonało się ono innymi metodami.

Cerkiew poza granicami Rosji, utworzona przez emigrantów po wybuchu Rewolucji Październikowej, została w 2007 r. włączona w skład Patriarchatu Moskiewskiego, tym samym tracąc swoją tożsamość

W ramach unifikacji modelu duszpasterskiego rozprawiono się z tymi kanonicznymi strukturami Patriarchatu Moskiewskiego, które przejawiały jeszcze jakąś niezależność. Do diecezji suroskiej (obejmującej terytorium Wielkiej Brytanii i Irlandii), której biskupem od 1962 roku był Anthony Bloom, w latach 90. wysłano młodego biskupa Hilariona Alfiejewa. Niestety swoją działalność ograniczył on do ścisłego wypełniania instrukcji napływających z Moskwy. Z czasem diecezja suroska zaczęła przypominać do żywego wszystkie inne diecezje na terenie Rosji, i dziedzictwo Blooma – jednego z największych autorytetów prawosławnych XX wieku – zostało zaprzepaszczone.

Zachodnioeuropejski Egzarchat Parafii Rosyjskich pozostający w jurysdykcji Konstantynopola, który posiada swoje parafie przede wszystkim we Francji, nie poddał się jawnemu wezwaniu do samolikwidacji, dlatego stworzono dla niego konkurencję. Pomógł przypadek. W centrum Paryża nad brzegiem Sekwany wystawiono na sprzedaż działkę, która w wyniku konkursu została zakupiona pod budowę rosyjskiego centrum kulturalnego przez urzędników prezydenta Federacji Rosyjskiej. Obok centrum została wzniesiona cerkiew, która usunęła w cień sobór św. Aleksandra Newskiego, który przez lata była kojarzony z rosyjską emigracją w Paryżu.

Największy sukces osiągnięto w opanowaniu Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego poza granicami Rosji. Cerkiew ta została utworzona przez emigrantów, którzy opuścili Rosję po wybuchu Rewolucji Październikowej. Przez te wszystkie lata nie była uznawana za kanoniczną. W 2007 r. została włączona w skład Patriarchatu Moskiewskiego, tym samym tracąc swoją niezależność i de facto tożsamość.

Patriarchat Moskiewski stawia sobie za cel zatarcie wszelkich śladów różnorodności. Przewidywanym kresem tej polityki jest unifikacja – nie na zasadzie pojednanej różnorodności, lecz eliminacji różnorodności. Wydaje się, że jest to jedyny wariant relacji, na jaki stać w tym momencie patriarchę Cyryla i jego współpracowników.

Bardziej otwarte prawosławie?

Czy jest możliwe inne rozumienie prawosławia? Opublikowana w 2013 r. książka francuskiego historyka Antoine’a Arjakovsky’ego „Co to jest prawosławie?” pokazuje, że (przynajmniej na poziomie teologicznego namysłu) istnieją inne warianty prawosławia.

Centralna teza książki głosi, że w chrześcijańskiej historiografii można wyróżnić cztery paradygmaty myślenia o prawosławiu. Prawosławie było rozumiane jako: właściwe oddawanie czci (juste glorification – okres wczesnego chrześcijaństwa), prawda urzeczywistniona w prawie (vérité droite – od edyktu mediolańskiego do Soboru Florenckiego), wierna pamięć (mémoire fidèle – od Reformacji do połowy XIX wieku) i sprawiedliwa wiedza (connaissance juste – od połowy XIX wieku do dziś). W zależności od historycznych uwarunkowań górę brał jeden z tych paradygmatów.

Model sprawowania władzy w Patriarchacie Moskiewskim jest mutacją archaicznej wersji papizmu

Arjakovsky twierdzi, że owe cztery bieguny chrześcijańskiej świadomości (poznanie, pamięć, prawo, sprawiedliwość) powinny pozostawiać w antynomicznej relacji, która (w przeciwieństwie do relacji dialektycznej) nie znika wraz ze zniesieniem przeciwieństw. „Należałoby ją raczej rozumieć jako ciągłe napięcie, pozwalające utrzymywać kilka tak samo prawdziwych twierdzeń, które mogą być przeciwstawnymi na określonym poziomie świadomości”[7]. Przy takim rozumieniu prawosławia niezależność Cerkwi na Ukrainie czy w Mołdawii oraz zachowanie tożsamości dziedzictwa biskupa Anthony’ego Blooma w diecezji suroskiej, jest nie tylko czymś dopuszczalnym, ale wręcz pożądanym.

Czy możliwe jest zastosowanie takiej wizji otwartego prawosławia w wewnętrznej polityce Patriarchatu Moskiewskiego? Wydaje się, że poza nielicznymi wyjątkami, głównie w środowisku świeckich, nikt nie jest na to gotowy. Jak pisze Siergiej Czapnin: „Model sprawowania władzy w Patriarchacie Moskiewskim jest mutacją archaicznej wersji papizmu”[8]. Jest to izolacja, która nie ogranicza się tylko do posiadanego w tym momencie terytorium, lecz również zmusza innych, by też się izolowali.


[1] A. Besançon, Święta Ruś, przeł. Ł. Maślanka, Warszawa 2012, s. 40.
[2] Por. B. Cywiński, Szańce kultur. Szkice z dziejów narodów Europy Wschodniej, Warszawa 2013, s. 84.
[3] Иларион (Алфеев), Патриарх Кирилл: Жизнь и миросозерцание, Москва 2009, s. 117.
[4] Por. Иларион (Алфеев), Патриарх Кирилл: Жизнь и миросозерцание, Москва 2009, s. 115, 116.
[5] W 2008 roku Patriarchat Moskiewski posiadał 316 parafii i 16 klasztorów na terenie 51 państw. Por. http://www.patriarchia.ru/db/text/427253.html (dostęp: 26.10.18)
[6] С. Чапнин, Как РПЦ демонтирует церковное наследие русской эмиграции, https://carnegie.ru/commentary/66170 (dostęp 26.10.18).
[7] A. Arjakovsky, Qu’est-ce que l’orthodoxie?, Paris 2013, s. 216.
[8] С. Чапнин, Церковное возрождение. Итоги, Москва 2018, s. 92.