Platforma Obywatelska powinna ogłosić, które elementy programu 500+ uważa za trafne i godne zachowania, a co wymaga modyfikacji.

Po wypowiedzi (później sprostowanej) rzecznika Platformy Obywatelskiej Jana Grabca w kwestii pomysłów na zmiany w programie 500+ w mediach zawrzało i posypały się gromy. W istocie – jeśli wczytamy się w treść ogłoszonego przez posła sprostowania – wypowiedź odnosi się do istotnego problemu, choć w nie do końca właściwy sposób. Dobrze, że przedstawiciele opozycji inicjują debatę o potrzebie zmian w programie 500+, ale czy ich pomysły są sensowne?

Zgodnie z materiałem „Super Expressu” poseł Grabiec miał powiedzieć: „Będziemy chcieli w następnej kadencji Sejmu zająć się problemem «czy się stoi czy się leży, 500+ się należy». To jest dysfunkcyjne. 500+ sprawia, że trwale bezrobotni rodzice nie podejmują pracy, bo korzystają z dodatku. Jeśli ojciec z matką nie pracują, a utrzymują się tylko ze świadczeń socjalnych, to jest to problem. Nie może być tak, że obydwoje nie pracują, bo w takich przypadkach jest to szkodliwe”. 

Program 500+ wymaga modyfikacji – ale czy takich, jakie sugeruje rzecznik Platformy?

Z kolei w sprostowaniu, jakie zamieścił Grabiec na Twitterze czytamy: „ Z przykrością stwierdzam, że publikacja SE ma niewiele wspólnego z treścią rozmowy. Mówiłem o konieczności rozszerzenia 500+ przy dochodzie 800 zł – to jest nieuczciwe wobec rodzin i dysfunkcyjne dla rynku pracy! […] Ograniczać 500+ można tylko wtedy, gdy ktoś nie chce pracować, mimo że ma taką możliwość. Tymczasem obecne przepisy odbierają 500 tym, którzy pracują i uzyskują minimalny dochód. To absurd. Szkoda, że tych moich wypowiedzi nie ma w tekście”.

Na pierwszą wersję wypowiedzi posła wiele osób zareagowało potępiająco. Osobiście wolę się w takich sytuacjach wstrzymać przed pochopnym rzuceniem kamieniem. Sam nieraz, komentując w mediach różne rozwiązania i pomysły socjalne, też doświadczyłem zasadniczo niezawinionego zniekształcenia głównego przesłania mojej wypowiedzi, więc wiem, że takie sytuacje się zdarzają. Ponadto uważam, że program 500+ w obecnym kształcie wymaga dyskusji na temat ewentualnych modyfikacji – ale czy takich, jakie sugeruje rzecznik Platformy? W wypowiedzi posła Grabca jest nieco racji, choć mieszają się one z wątpliwymi interpretacjami i wnioskami oraz – co najgorsze – ze szkodliwymi stereotypami.

Zacznijmy od kontekstu wypowiedzi, na który prominentni politycy Platformy powinni być wyczuleni. W kontekście medialno-politycznym zadomowiła się – czy to się komu podoba, czy nie – narracja oparta na straszeniu powrotem liberałów i cofnięciem reform socjalnych. Polega ona na przekonywaniu opinii publicznej, że ewentualne zwycięstwo aktualnej opozycji oznaczać będzie cofnięcie społecznych reform obecnych rządu, na czele z programem 500+. Fakt, że na przestrzeni ostatnich lat liderzy opozycji częściej mówili o rozszerzeniu programu niż jego ograniczaniu (albo ewentualnie, jak w niegdysiejszych propozycjach Nowoczesnej, o jego modyfikacji), nie zapobiegł temu, by straszenie odebraniem świadczeń z powodzeniem trafiało do opinii publicznej. 

Przedstawiciele opozycji powinni więc szczególnie uważać, by się dodatkowo nie podkładać, a tego poseł Grabiec się nie ustrzegł. Wiadomo, że w internecie różne słowa mogą być nadinterpretowane lub (świadomie bądź nie) zniekształcane. Dlatego dobrze by było, aby Platforma Obywatelska, jeśli chce być przekonująca, ogłosiła na swojej stronie oficjalne oświadczenie na temat tego, co w programie 500+ uważa za niewłaściwe i wymagające modyfikacji, oraz w jakim kierunku te zmiany mogłyby pójść – a które elementy programu uważa za trafne i godne zachowania. To nieco oczyściłoby pole politycznej dyskusji na ten temat z niedomówień. A trzeba pamiętać, że Grabiec – poprzez funkcję rzecznika partii – staje się w tym momencie „ustami” reprezentowanej przez siebie formacji.

Trzeba też zaznaczyć niefortunność pewnych oklepanych sformułowań typu „Czy się stoi, czy się leży, 500+ się należy”. Szkodliwe jest zwłaszcza umieszczanie ich w kontekście sytuacji osób bezrobotnych. Nasuwa to skojarzenia z bardzo piętnującym językiem mówienia o osobach bezrobotnych jako z gruntu leniwych, roszczeniowych i winnych swojej sytuacji. Nawet jeśli nie taka była intencja Grabca, tego typu retoryka i jej realne konsekwencje na tyle mocno dały się we znaki ludziom poszkodowanym i w początkach transformacji, i w kolejnych dekadach, że obecnie nie jest możliwe, by wypowiedziane podobne słowa nie poruszały czułej struny. Bezrobocie – które z definicji oznacza, że ktoś kto pracy szuka, nie może jej znaleźć – jest nadal realnym dramatem wielu tysięcy osób i rodzin w Polsce. Należy się wystrzegać języka krzywdząco przedstawiającego osoby bezrobotne (także te bezrobotne długotrwale) jako obiboków ciągnących z publicznej kasy zasiłki.

W tweetowym komentarzu poseł Grabiec rozwija jednak myśl, która wskazuje na realny problem: niemozność skorzystania ze świadczenia 500+ już na pierwsze dziecko dla rodziców (a dodam, że bywają to i samotne matki) zarabiających kwoty zbliżone do płacy minimalnej. Gdy próg 800 złotych na osobę zostanie choćby nieznacznie przekroczony, świadczenia pobierać nie można. Tu istniejące prawo wymagałoby rewizji i dobrze że ktoś na to zwraca uwagę. Niezależnie, czy władzę utrzyma Zjednoczona Prawica, czy przejmą ją inne ugrupowania, oczekiwałbym, że ktoś będzie chciał dokonać tu korekty. W zasadzie należałoby zrobić to już teraz, ku czemu aktualnie rządzący się jednak nie kwapią. Nie oburza mnie to, że przedstawiciel opozycji ten defekt programu punktuje i zapowiada zmiany.

Szkoda, że rzecznik PO nie rozwija wątku „rozszerzenia programu”. Czy miałoby to polegać na podniesieniu progu dochodowego? A może na jego zniesieniu? Czy też na uelastycznieniu, np. w myśl zasady „złotówka za złotówkę”? Tego się nie dowiadujemy. Zamiast tego poseł wikła się dalej w dyskusję o ograniczeniu dostępu do wsparcia „dla tych, którzy nie chcą pracować, mimo że mają taką możliwość”. I tu nie bardzo wiadomo, jak miałoby być mierzone to, że „ktoś nie chce” pracować i że „ma taką możliwość”. Sytuacje życiowe osób będących bez pracy są złożone i skomplikowane. Fakt, że ktoś pracy nie podejmuje i jej (przynajmniej przez pewien czas) nie szuka, może wynikać z wielu uwarunkowań i barier. Proste odcięcie od świadczeń z tytułu wychowania dzieci nie jest remedium na możliwe problemy tych gospodarstw i ich mieszkańców. Poza tym to, że ktoś nie podejmuje pracy, nie oznacza, że nie pełni innych ważnych ról związanych z prowadzeniem domu, opieką nad osobami zależnymi, troską o zwierzęta itp. W części przypadków gospodarstw, w których legalna praca zarobkowa nie jest wykonywana, a mogłaby być, zapewne wskazane byłoby stworzenie bodźców aktywizujących zawodowo. Powinno to być jednak robione w ramach szerszego pakietu działań, z uwzględnieniem zasady indywidualizacji wsparcia, a nie podciągając wszystkie rodziny osób niepracujących zawodowo pod jeden strychulec.

Ważniejszym problemem niż otrzymywanie świadczeń 500+ przez niepracujących jest nieotrzymywanie ich przez część pracujących

Uważam, że problemem ważniejszym niż otrzymywanie świadczeń 500+ przez niepracujących jest nieotrzymywanie ich przez część pracujących. I raczej na tym należałoby się skoncentrować w pierwszej kolejności. Jeśli rozszerzeniu wsparcia na niezamożnych pracujących rodziców musiałoby – ze względu na bilans kosztów – towarzyszyć zawężenie dostępu dla innych grup, warto zastanowić się, gdzie wprowadzić to ograniczenie. Czy nie lepiej byłoby wprowadzić np. górny próg dla bardzo zamożnych rodzin na drugie i kolejne dziecko – tych rodzin, które i bez świadczeń (nieraz o łącznej kwocie 1000 czy 1500 złotych miesięcznie) mogłyby bardzo godziwie żyć? Zaoszczędzone w ten sposób środki można byłoby przeznaczyć np. na szersze ramy dostępu na pierwsze dziecko dla rodziców pracujących za niewielkie stawki czy inne pozafinansowe formy wsparcia dla osób i rodzin w potrzebie. Warto to przemyśleć.

Z całej historii jest jedna pozytywna lekcja. Niezbyt fortunna wypowiedź posła PO uruchomiła dyskusję nad modyfikacjami programu polityki rodzinnej. Dobrze by było, aby ta dyskusja przebiegała nie w atmosferze świętego oburzenia na rzekomą bezduszność liberałów albo pogardy i krzywdzących stereotypów wobec ludzi, którzy nie realizują się świetnie na rynku pracy, tylko w kierunku wypracowania i przedyskutowania rozwiązań, mogących uczynić program 500+ bardziej sprawiedliwym i odpowiadającym na społeczne potrzeby. Czy się takiej dyskusji doczekamy – niestety wątpię.

Przypominamy, że kwartalnik Więź” obszernie analizował politykę społeczną rządu PiS, w tym program 500+, w numerze 3/2017.