Paweł Lisicki w „Epoce Antychrysta” pokazał przerażającą twarz: wulgarną, wyuzdaną, pełną nienawiści – pisze Monika Białkowska w „Przewodniku Katolickim”.

W „Przewodniku Katolickim” ukazała się recenzja najnowszej książki Pawła Lisickiego „Epoka Antychrysta”. Pisze o niej Monika Białkowska. Już na wstępie ironizuje, że książka „przeszła niemal bez echa, czego należy Lisickiemu pogratulować: oszczędziło mu to sporo wstydu”.

„Problem w tym – pisze Białkowska – że nie powstała ona przez przypadek, dlatego Lisickiemu zapomniana być nie może”.

O czym opowiada „Epoka Antychrysta”? „W wielkim uproszczeniu rzecz zaczyna się konklawe, wybierającym papieża Judasza, a kończy końcem świata. Po drodze mamy malowany pełnymi egzaltacji gestami obraz Kościoła, pogrążającego się w ruinie. W papieżu, mimo nałożonego przez Lisickiego makijażu, różowej marynarki, zielonych spodni i trampek z tęczowym trójkątem tylko przedszkolak nie rozpoznałby Franciszka. I tak miało być: bo Lisicki na Kościół Franciszka się nie zgadza i uważa, że Jorge Bergoglio prowadzi go prostą drogą do upadku”.

Trzy poważne wady, które punktuje Białkowska, to: wyjątkowo niski poziom literacki, teologiczna mizeria oraz ujawniająca się w myśleniu autora niewiara w Ewangelię.

1. Jakość literatury. „Jest to zwyczajnie zła literatura. Lisicki sam tłumaczył okoliczności jej powstania: »Zacząłem pisać i tak się rozpędziłem, że po prostu nie mogłem przestać«. To się czuje: brak hamulców zwykle towarzyszy grafomanii (…) Drogi, którymi chodzi wyobraźnia Pawła Lisickiego, są przerażająco obrzydliwe – pisze Białkowska. – Swingersi, wymieniający się partnerami, uprawiają seks pod kolumnadą na placu św. Piotra. Dzieci w szkołach przechodzą trening seksualny: obnażają się, masturbują i opowiadają o swoich odczuciach. Przyszły papież zostaje sfotografowany, jak sika na ruiny katedry Notre Dame. Zgromadzenie Sióstr bez Pruderii Otwartego Jezusa uczy praktyk seksu tantrycznego”. I cytat z samej książki: „Chrystus przybity był nie do krzyża, lecz do penisa w trakcie wzwodu. Trzej Królowie wspólnie dopuszczali się gwałtu na niewieście. Można było dokładnie i namacalnie niemal dostrzec ich genitalia”.

Paweł Lisicki, „Epoka Antychrysta”

Paweł Lisicki, „Epoka Antychrysta”, Fabryka Słów, Lublin 2018

2. Jakość teologii. Białkowska przypomina, że Lisicki jest autorem poważanych książek o Jezusie Chrystusie, o islamie, Żydach czy Marcinie Lutrze. „Wydaje się nieprawdopodobne, że ktoś, kto w poprzednich książkach tak mocno osadzony był w teologii, teraz podpisał się pod dziełem, w którym teologia jest na poziomie szkolnych problemów katechetycznych. Zapowiadało się ciekawie: oto papież postanawia udowodnić, że Jezus nie zmartwychwstał. Argumenty za wiarygodnością pustego grobu Jezusa czy wątek poszukiwania Jego ciała ciągną się jednak jak flaki z olejem i trudno się oprzeć wrażeniu, że to przepisane od kogoś duże fragmenty podręcznika do teologii fundamentalnej. Żeby choć pojawiła się jakaś nowa, ciekawa teoria! Ale nie: zaplanowane fałszerstwo, kradzież ciała, pochówek w innym grobie. To wszystko już było, opisane po wielokroć. Odgrzewane kotlety raczej nie pachną, zwłaszcza jeśli odgrzewa się je przez dwa tysiące lat” – komentuje autorka „Przewodnika Katolickiego”.

3. Niewiara w Ewangelię. Zdaniem Białkowskiej „Lisicki z książki na książkę coraz bardziej brzmi, jakby nie wierzył w moc Ewangelii, zdolną przemieniać świat. Boi się więc i czuje, że musi jej bronić. W każdej z książek próbuje jej bronić przed czymś innym: przed islamem, Żydami, protestantami, przed papieżem Franciszkiem”. Wewnątrzkościelne spory Lisicki sprowadza według autorki do „do prostackiego wręcz ukierunkowania na przyszłość, zamiast na przeszłość. To teologiczna mizeria”.

„Jestem przekonana, że gdyby na okładce »Epoki Antychrysta« pojawiło się nazwisko nie Lisickiego, ale Adama Nergala Darskiego czy Doroty Nieznalskiej, nikt nie pomijałby jej pełnym zażenowania milczeniem, a doniesienie o popełnieniu przestępstwa obrazy uczuć religijnych leżałoby już na biurku prokuratora” – czytamy. „Tu nie ma miejsca na dyskusję i argumenty. Jest wulgarne mordobicie, obrzucanie się ekskrementami i czysta nienawiść, która pozwala znajdować najgorsze słowa i przywoływać najbardziej obrzydliwe skojarzenia (…) Z trudem można znaleźć kilkanaście stron, na których nie pojawiają się drobiazgowo opisane seksualne dewiacje z płynącymi rwącą rzeką płynami ustrojowymi – jakby ich opisywanie sprawiało perwersyjną przyjemność. Przypomnijmy sobie, kim jest autor? Nabuzowanym hormonami gimnazjalistą czy jednym z czołowych polskich publicystów?”.

Lisicki „pokazał przerażającą twarz: wulgarną, wyuzdaną, pełną nienawiści – i myśl daleką od katolickiej. Nic, co napisał wcześniej i co napisze kiedyś, nie może być już być czytane w oderwaniu od tego kontekstu. Szkoda” – puentuje autorka.

JH