We współczesnym Kościele odpowiedzialność za wspólnotę leży wyłącznie w rękach księży. Świeckich definiuje się negatywnie – to ci, którzy nie zostali obdarzeni charyzmatem kapłaństwa – pisze Józef Majewski w „Tygodniku Powszechnym”.

W bieżącym numerze „Tygodnika Powszechnego” (47, 18 listopada 2018) Józef Majewski pisze o konieczności „wypracowania takiego modelu kapłaństwa, który wychodziłby naprzeciw obecnym potrzebom Kościoła i świata”. W artykule „Monarchia czy demokracja” zauważa, że „dominujący dzisiaj model kapłaństwa, który można nazwać monarchicznym, znalazł się, jak się zdaje, na progu wyczerpania swoich możliwości, o czym od kilku dekad przekonuje katolicka teologia feministyczna”.

Na czym polega ta obowiązująca obecnie koncepcja? Skupia „w sobie – pisze Majewski – wszystkie kierownicze i inne posługi kościelne, była odpowiedzią Kościoła na zmieniające się historyczno-kulturowe uwarunkowania przeszłości. I tak niestety trwa do dzisiaj: w modelu tym kościelne przywództwo spoczywa w rękach tylko i wyłącznie kapłanów, tzn. jedynie oni mają prawo podejmowania decyzji w Kościele jako instytucji, bo – jak się przyjmuje – do takiego decydowania uprawniają jedynie święcenia kapłańskie”.

Według Majewskiego „kapłaństwo monarchiczne nie przystaje dziś do demokracji i domaga się głębokiego uzgodnienia i skorelowania z jej specyfiką. Demokracja stała się zasadniczym wyzwaniem dla Kościoła jako instytucji, szczególnie dla kapłaństwa, a tymczasem w podstawowym na przełomie XX i XXI w. dokumencie Magisterium Ecclesiae na temat kapłanów – «Pastores dabo vobis» – w ogóle nie pojawia się to słowo, ani tym bardziej nie mówi się o demokratyzacji w Kościele”.

W konsekwencji „świeckim, w tym wszystkim kobietom, czyli 98 proc. członków Kościoła, przypada jedynie rola wykonawców kapłańskich decyzji, co najwyżej – jeśli taka wola kapłana – głos doradczy. W modelu monarchicznym w wymiarze instytucjonalnym świeccy zasadniczo skazani są na podporządkowanie kapłanom. W Polsce księża domagają się czasem od świeckich odpowiedzialności za Kościół, zwykle ograniczając ją do odpowiedzialności za powołania kapłańskie – cóż to jednak za odpowiedzialność, jeśli nie może ona uczestniczyć w podejmowaniu decyzji?” – pyta Majewski.

Tymczasem „pojęcia demokratyzacji, współdecydowania (wspólny udział wszystkich wierzących w podejmowaniu decyzji w sprawach Kościoła) i partnerstwa, przede wszystkim zaś charyzmatu, powołania przez Ducha Świętego” odgrywają kluczową rolę w koncepcji kapłaństwa i posługiwania, wypracowanej przez teologię feministyczną.

Jak zauważa Majewski, także „kiedy czytamy Nowy Testament (szczególnie listy św. Pawła), uderza, że rozmaite funkcje i posługi, dzisiaj związane tylko z księżmi, pełniły różne osoby”.

„Św. Paweł byłby zdumiony, gdyby w jego czasy trafił dzisiejszy kapłan, przekonujący, że (…) on sam i apostołuje, i pasterzuje, i naucza, i ewangelizuje, i rządzi, i kieruje, itd.” – pisze Majewski.