Namysł moralny nie uratuje nas przed wszelkimi konsekwencjami bólu, cierpienia i chwiejności świata. Ale może pozwolić nam lepiej je zrozumieć, przyjąć i odnieść się do nich.

Przedmowa do książki „Uczestniczyć w losie Drugiego. Rozmowy o etyce, Kościele i świecie”, Wydawnictwo Więź, Warszawa 2018.

Brat zabił brata. Wiedziony rozgoryczeniem, zazdrością i poczuciem niesprawiedliwości Kain podniósł nóż na Abla i przelał jego krew. Świat od chwili tej pierwszej zbrodni przestał być taki sam.

Gdy zaś Bóg, troszczący się o obu swych synów, spytał Kaina, gdzie jest jego brat, ten odpowiedział pytaniem, które w swej istocie i głębi jest nie tylko starsze, ale i pierwotniejsze od wszystkich innych pytań etycznych. To pytanie, które poprzedza etykę, jest jej podstawą i nadaje kierunek całemu naszemu myśleniu o moralności. Na osi czasu historii świata i ludzkości – której przebieg poetycko opisuje początek Księgi Rodzaju – to pytanie pada przed ustanowieniem kodeksów, zasad i moralnych nakazów. Kain pyta więc Boga: „Czyż jestem stróżem brata mego?”.

A przecież opisana scena odbywa się już po grzechu Adama i Ewy, którzy zerwali owoc z drzewa poznania dobra i zła. Człowiek – obdarzony wolnością od początku – odkrył już także, czym jest grzech. Wziął odpowiedzialność za swoje czyny. I powinien już wiedzieć, że odpowiedź na Kainowe pytanie brzmi: „tak, naprawdę i zawsze jesteś stróżem brata swego”. A jednak człowiek tak często o tym nie wie, nie pamięta lub chce tę świadomość zagłuszyć, odegnać od siebie. W encyklice „Evangelium vitae” Jan Paweł II komentuje tę scenę dobitnie: „Kain nie chce myśleć o bracie i odrzuca odpowiedzialność, którą każdy człowiek ponosi za bliźniego”, a w innym miejscu dodaje: „To pierwsze zabójstwo jest opisane w sposób niezwykle wymowny na kartach Księgi Rodzaju, przez co nabiera znaczenia paradygmatu: te stronice są na nowo zapisywane nieprzerwanie i każdego dnia, z zatrważającą jednostajnością, w księdze dziejów ludzkości”.

Podczas naszych rozmów o etyce, Kościele, Polsce i świecie nie cytowałem tych słów ani ja, ani Ksiądz Profesor – choć encykliki Jana Pawła II przywoływaliśmy nie raz, podobnie jak nauczanie innych papieży. Nie odnieśliśmy się nawet ani razu wprost do historii Kaina i Abla. A jednak, gdy książka jest już gotowa, odnoszę wrażenie, jakby owo pytanie bratobójcy było nam mottem i myślą przewodnią – właśnie, jak ujął to Jan Paweł II, paradygmatem i drogowskazem przy rozważaniu kolejnych kluczowych spraw społecznych i zagadnień etycznych.

Na poziomie ogólnej deklaracji sprawa wydaje się w pełni jednoznaczna. Również Jan Paweł II mówi wprost, rzucając człowiekowi każdych czasów wyzwanie (czy sam mu zawsze był w stanie sprostać, to już inne pytanie): „Tak, każdy człowiek jest «stróżem swego brata», ponieważ Bóg powierza człowieka człowiekowi”. Cóż jednak znaczy ta generalna formuła w praktyce życia, w obliczu konkretnych dylematów, w starciu z coraz to nowymi problemami, przed jakimi stawia nas rzeczywistość – rzeczywistość pędząca, rozedrgana, pełna napięcia? Jak przełożyć to podstawowe przekonanie, że jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem, że – jak mówi tytuł tej książki – „uczestniczymy w losie Drugiego”, na konkretne odpowiedzi? Z pewnością w ich znajdowaniu pomaga etyka. O ich poszukiwaniu są też nasze rozmowy. Możliwość ich przeprowadzenia była dla mnie nie tylko zaszczytem, ale też dużym intelektualnym wyzwaniem. Wierzę, że za sprawą popartej ogromną wiedzą przenikliwej refleksji Księdza Profesora może nim być także ich przeczytanie.

***

Przed oddaniem książki w ręce czytelników i czytelniczek warto jednak poczynić kilka zastrzeżeń.

Jej lektura z pewnością nie przyniesie jedynie słusznych odpowiedzi na wszystkie pytania. Po pierwsze, żaden z nas – ani ja (kierowany młodzieńczą buńczucznością), ani Ksiądz Profesor (choć z racji doświadczenia i dorobku miałby ku temu znacznie mocniejsze podstawy) – nie rości sobie prawa do ich udzielania. Każdy z nas wierzy w to, co mówi, ale nie przez przypadek w naszej rozmowie stosunkowo często padają słowa: „być może się mylę”. Staraliśmy się (pozwalam sobie wypowiadać się za nas obu) nie unikać jednoznaczności tam, gdzie istnieje jej potrzeba. Równocześnie pozwalaliśmy sobie na wątpienie, poszukiwania, kwestionowanie uważanych za jednoznacznie słuszne argumentów.

Po drugie, nie jest to książka, która podejmuje wszystkie moralnie istotne zagadnienia współczesności. Siłą rzeczy zawiera jedynie ich wybór – choć, jak pozwalam sobie sądzić, są w niej omówione kwestie naprawdę ważne.

Tematy ważne mają zaś to do siebie, że na ogół są skomplikowane. Nawet jeśli pierwsza i ogólna odpowiedź wydaje się jednoznaczna, to w trakcie zgłębiania sprawy człowiek może dotrzeć do niezwykle istotnych niuansów, które mogą wpłynąć na praktyczne rozwiązania danej kwestii. Nie chcieliśmy więc, by nasze rozmowy odbywały się jedynie na poziomie abstrakcji – staraliśmy się uwzględniać również uwarunkowania społeczne, kulturowe, ekonomiczne czy polityczne danych zagadnień. Choć więc tematy, które podejmujemy, dotyczą spraw ponadczasowych, to przy ich omawianiu usiłowaliśmy stać twardo na ziemi i nie uciekać ani od bieżącej sytuacji, ani od konkretnych przypadków. Unikając kazuistyki, nie odrzucaliśmy przykładów dobrze obrazujących szersze spojrzenie na dane kwestie. Ksiądz Profesor ma zresztą wielką umiejętność łączenia obu tych perspektyw w spójną argumentację.

Możliwość przeprowadzenia rozmów z ks. Szostkiem była dla mnie nie tylko zaszczytem, ale też dużym intelektualnym wyzwaniem. Wierzę, że za sprawą jego przenikliwej refleksji może nim być także ich przeczytanie

Zgadzam się przy tym z Księdzem Profesorem, że to właśnie podejmując trudne tematy i zadając sobie najtrudniejsze pytania, człowiek rozwija swoje myślenie na temat moralności i samą moralność. By tak się działo, trzeba – idąc w ślad za świętym Tomaszem z Akwinu – dyskutować z przeciwnymi sobie poglądami w ich najtrudniejszej do odparcia formie. Starałem się więc moimi pytaniami nie ułatwiać zadania Księdzu Profesorowi, lecz komplikować podejmowane zagadnienia – ocenę tego, czy to się udało, pozostawiam jednak czytającym.

By się rozwijać, warto też unikać z jednej strony myślowych schematów, z drugiej zaś – opierania się tylko na społecznej popularności danych rozwiązań. Etyka nie jest wszak ani prostą instrukcją obsługi na każdą sytuację, ani też efektem plebiscytów czy konkursem piękności. To wszystko niekiedy boli – ale jestem przekonany, że etyka to dziedzina nie tylko trudna i wymagająca, ale również piękna i ważna. Wielogodzinne, prowadzone przez tydzień rozmowy z Księdzem Profesorem tylko mnie w tym poczuciu utwierdziły.

Nie jest przy tym tajemnicą, że obaj jesteśmy wierzącymi i praktykującymi katolikami – zawarte w tej książce rozmowy z Księdzem Profesorem i byłym rektorem katolickiej uczelni prowadzę wszak jako działacz katolickiego stowarzyszenia i publicysta nieukrywający swojego przywiązania do chrześcijaństwa. W naszych dyskusjach widać więc rzecz jasna perspektywę, z jakiej patrzymy na podejmowane tematy. Nie przeszkodziło nam to jednak – mimo wspólnego fundamentu – niejednokrotnie nie zgadzać się w konkretnych sprawach. Staraliśmy się ponadto, by argumentacja, którą przedstawia nasza rozmowa, mogła być przekonująca, a przynajmniej ciekawa, dla wielu – nie tylko chrześcijan. Zresztą Ksiądz Profesor, gdy uważa, że tego wymaga dany temat, niejednokrotnie wybija chrześcijan i ludzi Kościoła z dobrego samopoczucia i przekonania o naszej moralnej wyższości.

Nie chcieliśmy, by nasze rozmowy odbywały się jedynie na poziomie abstrakcji – staraliśmy się uwzględniać również uwarunkowania społeczne, kulturowe, ekonomiczne czy polityczne danych zagadnień

Także i to było dla mnie ważną i cenną lekcją płynącą z naszych rozmów. Kochając Kościół, Ksiądz Profesor nie zdecydował się milczeć na temat jego wad i błędów. Kochając Polskę, podzielił się również krytycznym spojrzeniem na nią, jej historię i współczesność. Kochając inność – wskazał, jak szukać dróg do dialogu mogącego rozwinąć wszystkich jego uczestników i uczestniczki. Kochając ludzi – w tym samego siebie – nie popadał w tani sentymentalizm, relatywizm czy pobłażliwość.

Ostatecznie tym, co – jak sądzę – najogólniej wynika z przesłania Księdza Profesora zapisanego na kartach tej książki, jest przekonanie, że aby mądrze „uczestniczyć w losie Drugiego” (nie przez przypadek pisanego wielką literą!), potrzeba zarówno spojrzenia pełnego miłości, jak i tworzenia mu przestrzeni wolności do samodzielnego rozwoju. Nasze relacje z Drugim domagają się zaś refleksji, uwagi, namysłu i pracy – przede wszystkim nad samym sobą. Nieustannej pracy nad samym sobą wymaga od chrześcijanina i człowieka w ogóle także rozwijanie naszego stosunku wobec ludzi innych od nas – z powodu poglądów, religii, narodowości, pochodzenia, płci czy jeszcze innego – a zwłaszcza wobec ludzi w trudnej sytuacji: chorych, umierających, z niepełnosprawnościami, cierpiących, ubogich, odrzucanych, nagich, uciekinierów, uchodźców, ofiar przemocy, zniewalanych i dyskryminowanych z jakiegokolwiek powodu. Również o nich i naszych powinnościach względem nich – na poziomie indywidualnym, społecznym i globalnym – jest ta książka.

Jestem przekonany, że w mierzeniu się z nimi Ksiądz Profesor jest wspaniałym przewodnikiem.

***

We wspomnianej encyklice Jan Paweł II pisze także o konsekwencjach czynu Kaina: „Ziemia, która «w ogrodzie Eden» (Rdz 2, 15) była krainą obfitości, życzliwych relacji między ludźmi i przyjaźni z Bogiem, staje się «krajem Nod» (por. Rdz 4, 16) — miejscem »nędzy«, samotności i oddalenia od Boga. Kain będzie «tułaczem i zbiegiem na ziemi» (Rdz 4, 14): niepewność i niestałość losu staną się jego udziałem na zawsze”.

Nie sposób od tego uciec – ani od cierpienia, swojego i Drugich, ani od związanej z losem niepewności i niestałości.

Ks. Andrzej Szostek, Ignacy Dudkiewicz, „Uczestniczyć w losie Drugiego. Rozmowy o etyce, Kościele i świecie”, Wydawnictwo Więź, Warszawa 2018

Ks. Andrzej Szostek, Ignacy Dudkiewicz, „Uczestniczyć w losie Drugiego. Rozmowy o etyce, Kościele i świecie”, Wydawnictwo Więź, Warszawa 2018

Namysł moralny nie uratuje nas przed wszelkimi konsekwencjami bólu, cierpienia i chwiejności świata. Ale może pozwolić nam lepiej je zrozumieć, przyjąć i odnieść się do nich. Pomóc nam je inaczej przeżyć, pozwolić wspierać innych, a także, kto wie – choć bez nadziei na zrealizowanie jakiejkolwiek utopii – zmieniać ten świat, i nasze życie, powoli na lepsze.

Również z tą optymistyczną wiarą, że miłość i wolność są silniejsze, podejmowaliśmy nasze rozmowy. Ufam, że ich lektura – podobnie jak mnie samemu ich prowadzenie – przyniesie także innym powiew tego optymizmu lub przynajmniej trochę – zawsze przecież pożytecznej – refleksji.

***

Pragnę na koniec podziękować Tej, która najmocniej uczestniczy na co dzień w moim losie; która była przy mnie podczas przygotowań do rozmów, między nimi, w trakcie ich redagowania; która w tym czasie podjęła się nieproporcjonalnie wielu naszych wspólnych obowiązków, by ułatwić mi pracę nad książką i bez której nigdy by ona nie powstała; która jest mi najlepszą przewodniczką po tym, co dobre, piękne i słuszne. Zosiu – dziękuję.